Rozmowa z Arturem Zagozdonem – przewodnikiem po Ziemi Kartuskiej, animatorem wydarzeń kulturalnych
Autor: Krzysztof KupkaTurystyka Kulturowa: Czy mikroregion kartuski, uważany przez wielu za serce Kaszub, przyciąga ludzi zainteresowanych Kaszubami właśnie, ich historią i kulturą, a nie tylko pięknymi jeziorami, lasami i bajkowym krajobrazem?
Artur Zagozdon: Trochę to zależy od tego, jaki to jest turysta: indywidualny czy zbiorowy? Dla turysty indywidualnego, to bardzo często właśnie „okoliczności przyrody”, spokój, czysta woda są czynnikami, które go przyciągają. Turyści przyjeżdżający w zorganizowanych grupach, ale i coraz większa rzesza turystów indywidualnych są jednak najbardziej zainteresowani pewną odrębnością Kaszubów. Ich językiem (przede wszystkim), ich historią i kulturą. Jako przewodnik turystyczny najczęściej spotykam się z prawie zerową wiedzą większości uczestników wycieczki na temat historii naszego regionu, o języku nie wspominając. Ale to właśnie powoduje, że są oni tym bardziej zainteresowani.
TK: Na dziś Kartuzy kojarzą się dość wśród turystów ze „Szwajcarią Kaszubską”, dobrze wypromowanym krajobrazem i możliwościami rekreacji. Ten rekreacyjny wymiar turystyki ma tu dobre, po ponad stupięćdziesięcioletnie tradycje. Jednak ma też swoje kulturowe dziedzictwo. Który z obiektów albo miejsc może według Pana najwięcej „opowiedzieć” Waszym gościom właśnie o nim i najpełniej je prezentuje?
AZ: Mimo wszystko, to jednak muzea są takimi miejscami, które opowiadają najwięcej. One są takimi „pigułkami” wiedzy na temat regionu. Każdy inny obiekt będzie opowiadał jednak głównie o sobie i tylko czasem będzie miał trochę szersze spektrum zainteresowania. Na Kaszubach mamy kilka takich muzeów i one wszystkie mają pewną część wspólną ekspozycji dla całego, szeroko rozumianego regionu Kaszub. Są to głównie elementy wystaw etnograficznych i historycznych. W powiecie kartuskim jest jedno takie muzeum, Muzeum Kaszubskie w Kartuzach – to tu możemy dowiedzieć się najwięcej o regionie i ludziach. Oprócz wspomnianej wystawy etnograficznej pokazującej dawne życie na Kaszubach środkowych, mamy wystawę poświęconą Kartuzom – zakonnikom, czyli faktycznym założycielom miejscowości (a niedługo będzie otwarty poświęcony im osobny oddział muzeum). Mamy tu ekspozycje poświęcone instrumentom muzycznym tego regionu, strojowi, haftom kaszubskim, ludziom zasłużonym dla naszej małej ojczyzny. Naprawdę, w tym muzeum można bardzo dużo się dowiedzieć, o ile oczywiście ktoś jest tym zainteresowany.
TK: Co w opinii miejscowego „turystycznego ambasadora” mikroregionu kartuskiego jest najmocniejszą stroną Waszego powiatu w kontekście zainteresowań turystów kulturowych? Co i dlaczego na dziś przyciąga ich tu najsilniej i najliczniej?
AZ: Najmocniejszą stroną Szwajcarii Kaszubskiej (czyli de facto powiatu kartuskiego), z perspektywy turystyki kulturowej jest może to, że nie ma ona jednej mocnej strony, tylko ich kilka. Język kaszubski, to chyba największy magnes i tego najczęściej turyści oczekują, że usłyszą jego brzmienie. To jest najczęstsze pierwsze oczekiwanie ode mnie jako przewodnika „niech Pan coś powie po kaszubsku”. To właśnie na naszym terenie funkcjonuje – można tak chyba powiedzieć – rdzeń językowy Kaszub, ponieważ to w powiecie kartuskim jest najwięcej osób uznających się za Kaszubów i mówiących tym językiem. Drugim magnesem jest różnorodność oferty turystycznej, bo spotkamy tu piękne obiekty sakralne (kolegiata kartuska, kościół ponorbertański w Żukowie, sanktuarium w Sianowie, ołtarz papieski w Sierakowicach), ale też takie, które mają przyciągnąć całe rodziny jak Park Miniatur i Gigantów w Stryszej Budzie oraz Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku. Mamy wspomniane Muzeum Kaszubskie w Kartuzach, ale też Muzeum Volkswagena w Pępowie czy Muzeum Ceramiki Neclów w Chmielnie. Archeologia to tajemnicze „kręgi kamienne” w Węsiorach, wielkie cmentarzysko kurhanowe w Uniradzach, o którym mówi się, że jest to ewenement na skalę europejską. Tak więc tych „magnesów” jest kilka.
TK: O co najczęściej pytają turyści zwiedzający Wasze okolice z Panem? Co ich dziwi, a co może zaskakuje (że „tu jest”, albo że jest „takie”)?
AZ: Na to pytanie wydaje już trochę odpowiedziałem w poprzednim: to nasz język. Oczywiście podczas nawet kilkudniowej wycieczki czy pobytu na Kaszubach nie sposób nauczyć się tej mowy, ale turyści są jej bardzo ciekawi, zadają mnóstwo pytań, kupują sobie słowniczki. Jest to dla nich często zaskakujące, że nie są w stanie zbyt dużo zrozumieć gdy się do nich mówi po kaszubsku. Zaskakuje ich też ogólny porządek w obejściach, że jest to taki czysty i uporządkowany region.
TK: Czy Pana zdaniem w Waszym powiecie, obok znanych obiektów sakralnych w Kartuzach i Żukowie, sanktuarium w Sianowie i popularnych Kamiennych Kręgów w Węsiorach są także obiekty inne walory stworzone przez człowieka, które są stanowczo zbyt mało znane, ale przy odpowiedniej promocji mogłyby się stać atrakcjami przyciągającymi turystów kulturowych i stacjami grupowych wycieczek?
AZ: Wymienione obiekty rzeczywiście bardzo często znajdują się w programach wycieczek grupowych, ale takim mało znanymi obiektami, a bardzo ciekawymi, są dwa miejsca w Gołubiu. Pierwsze to Ogród Botaniczny Państwa Butowskich z ponad 7000 taksonami roślin (ogród powstał na bazie starego sadu w latach 70-tych) a drugie to młyn wodny Pani Krajnik (z fascynującą historią młynarstwa). Niedaleko od Gołubia znajduje się wspomniane wcześniej cmentarzysko kurhanowe w Uniradzach. Trzy bardzo ciekawe obiekty, na dodatek oddalone od siebie 2-3 km, a 5-6 km dalej Szymbark i Wieżyca – i już mamy plan na cały dzień zwiedzania, a wszystko w jednej tylko gminie Stężyca.
TK: Kartuzy i powiat – jak i całe Pomorze Gdańskie – przed ostatnią wojną zamieszkiwali głównie Kaszubi i Niemcy, a po niej Kaszubi i Polacy, którzy pojawili się tu z różnych stron naszego kraju. Czy Pana zdaniem to mieszane – kaszubsko-niemieckie dziedzictwo można atrakcyjne „sprzedać turystom z Niemiec, a także z innych stron Polski?
AZ: To niezupełnie tak, że przed ostatnią wojną Pomorze Gdańskie zamieszkiwali głównie Kaszubi i Niemcy. Już po I wojnie światowej nastąpił bardzo duży odpływ ludności niemieckiej, która i tak na terenie powiatu kartuskiego stanowiła zdecydowaną mniejszość. Jedynie takie miejscowości jak Szymbark, Egiertowo, Połęczyno, Hopowo, Borcz, Skrzeszewo i Przyjaźń, jako miejscowości przygraniczne z Wolnym Miastem Gdańskiem miały duży odsetek ludności niemieckiej. Po drugiej wojnie światowej powiat kartuski niespecjalnie był w orbicie zainteresowań turysty niemieckiego, bo to nie był ich dawny „Heimat”. To Gdańsk ich przyciągał, a Kaszubi dla Niemców byli jednak zbyt polscy. Gunter Grass – który sam miał korzenie kaszubskie – napisał nawet w „Blaszanym Bębenku” takie zdanie, że Kaszubi byli zbyt niemieccy dla Polaków i zbyt polscy dla Niemców. Sądzę, że to jest najlepsza droga do „sprzedania” Kaszub turystom wszelkiej narodowości – jesteśmy inni, odrębni i trwamy tu od tysięcy lat.
TK: Kaszubi są znani nie tylko z zażywania tabaki, ale także z odrębnej kultury kulinarnej. W waszym powiecie jest też kilka regionalnych restauracji. Co poleciłby Pan turyście, który chce tam zjeść posiłek, jako najbardziej kaszubskie dania, które go na pewno nie rozczarują, a może zachwycą?
AZ: Poruszył Pan trudny temat, który akurat trochę kuleje w ofercie turystycznej. Rzeczywiście jest kilka restauracji, które nazywają siebie „regionalnymi”, ale tylko w niewielu z nich można kupić prawdziwie regionalne dania kuchni kaszubskiej, a jeśli już – to raczej pewne wariacje na jej temat. Nie do końca to jest wina tych restauracji, bo kuchnia kaszubska była kuchnią biedną, prostą. Funkcjonuje takie powiedzenie, że na Kaszubach jadano tylko „rebe i grzebe”, czyli tylko to, co można złowić w jeziorach czy rzekach i to, co można znaleźć w lesie. Oprócz tego kuchnia kaszubska była oparta na ziemniakach i drobiu, zwłaszcza tym pływającym. To wszystko trudno się sprzedaje masowemu klientowi, a właściciele restauracji muszą przecież patrzeć na dochody. Nikt nie zamówi samych placków ziemniaczanych (kaszubskich plinców), ale już placek po węgiersku – to tak. Na pewno mogę polecić ryby słodkowodne podawane w prawie wszystkich restauracjach, a zwłaszcza sielawę, którą łowi się w zasadzie tylko w trzech jeziorach z czego dwa leżą na terenie powiatu kartuskiego – Raduńskie i Mausz (jeszcze jezioro Wdzydze w kościerskim). Sam jestem wielkim fanem „pulek ze sledzem” czyli ziemniaków w mundurkach ze śledziem w śmietanie z cebulką, ogórkiem kiszonym i jabłkiem – można je coraz częściej spotkać w ofercie naszych restauracji. Sezonowo, ale bardzo rzadko można znaleźć (np. w „Krzywym Rogu” w Garczu) czerninę, zupę z krwi gęsiej lub kaczej – tak naprawdę to zupa owocowa, kiedyś odświętna. Podobny charakter ma kurczak w potrawce z ryżem i białym sosem beszamelowym z rodzynkami, podawany do dzisiaj na chrzcinach, weselach i w wielu rodzinach w niedziele.
TK: Turysta chcący zwiedzić Wasz powiat „tematycznie” – po jakimś szlaku – nie ma łatwo… Szlaki kulturowe przebiegające przez powiat nie są aktywnie zarządzane (poza Pomorską Drogą św. Jakuba nikt nie podniesie słuchawki, by poinformować o aktualnej ofercie), a trasy lokalne są czysto wirtualne – słabo oznaczone w terenie. W jakim kierunku można by tu przeprowadzić zmiany, a co „na już” może pomóc takim turystom? Może to przewodnicy mogliby opublikować własne trasy i szlaki oraz zaproponować wspólne ich zwiedzanie?
AZ: Szlaki turystyczne to od lat temat, który przewija się w dyskusjach przewodników. Turystyka piesza to dzisiaj domena turysty indywidualnego i to on najczęściej jest zainteresowany dobrym oznaczeniem i atrakcyjnym poprowadzeniem szlaku. Jako przewodnik turystyczny rzadko mam okazję prowadzić po jakimś szlaku pieszym grupę, a akurat w powiecie kartuskim mamy ich sporo i to bardzo ciekawych. Niestety czasami kuleje znakowanie, czasami brakuje infrastruktury (np. nie odbudowuje się mostków na rzekach). Mamy coraz więcej tras nordic walking czy rowerowych, ale tu jeszcze rzadziej będzie potrzebny przewodnik. Co do szlaków tematycznych to myślę, że powiat jest zbyt małym obszarem, by taki szlak tworzyć tylko dla jednego powiatu i to stwarza problem, bo musi powstać pomysł i ten pomysł musi zainteresować więcej jednostek samorządowych niż jeden powiat, co nie jest łatwe do zrealizowania. W tej chwili w powiecie kartuskim działania wszystkich gmin i starostwa w Kartuzach koncentrują się na tym, by powiat jako całość był połączony siecią ścieżek rowerowych. Gdy taka sieć powstanie, będzie można pomyśleć o ciekawych kulturowych szlakach rowerowych. Co do sprawczej mocy przewodników, to jej nie widzę. Jest to mała grupa na dodatek nie zrzeszona, w powiecie nie funkcjonuje PTTK: w zasadzie tylko w Trójmieście są jego oddziały i koła, których w powiatach ziemskich brak. Jedyną szansę widzę w pojedynczych działaniach w internecie: siła mediów społecznościowych jest coraz większa, więc tam upatrywałbym możliwości na popularyzację miejsc do odwiedzenia.
TK: Wiosna, lato, jesień zima – czy poza klasycznym sezonem turystycznym powiat kartuski przyciąga turystów? Jaka atrakcja odgrywa w takim czasie role głównego magnesu turystycznego?
AZ: Jestem przewodnikiem turystycznym już 22 lata i pamiętam, że sezon kończył się w październiku i zaczynał pod koniec kwietnia. Na szczęście to się już zmieniło i pora roku przestaje być przeszkodą. Turyście kulturowemu nie jest już potrzebne słońce ani wysoka temperatura. Kiedyś niektóre obiekty zamykały się po sezonie, dzisiaj już to w zasadzie się nie zdarza, bo pomimo oczywistego mniejszego zainteresowania, to obiekty turystyczne działają też w sezonie tzw. niskim. Nasz powiat ma wyjątkowo dobrą ofertę dla turysty szukającego miejsc z branży wellnes czyli zdrowotnej. Ci turyści przyjeżdżają np. zimą na różne kuracje (a ośrodków proponujących je na terenie jest kilka) i przy okazji zwiedzają środkowe Kaszuby. Od lat współpracuję z kilkoma takimi ośrodkami i organizuję dla ich kuracjuszy wycieczki po naszym powiecie.
TK: Które wydarzenie kulturalne jest najwyraźniejszą i najbardziej prawdziwą „twarzą” ziemi kartuskiej? Na które warto tu przyjechać i wziąć w nim udział, żeby w ten sposób doświadczyć i przeżyć Waszą dawną i żywą kulturę?
AZ: To trudne pytanie, gdyż nie ma takiej jednej imprezy, którą można by nazwać prawdziwą „twarzą” ziemi kartuskiej. Mógłbym powiedzieć, że na pewno taką imprezą jest odpust w Sianowie, gdzie co roku do Sanktuarium MB Królowej Kaszub przybywa 25 tysięcy pielgrzymów. Jednak jest to impreza o charakterze religijnym, choć bez wątpienia to jedna z „twarzy” Kaszub. Najważniejsze imprezy muzyczne w powiecie kartuskim odbywają się rokrocznie w Sulęczynie. Najpierw w połowie lipca odbywa się tam przez tydzień Międzynarodowy Festiwal Akordeonowy wymyślony i prowadzony przez mieszkańca Sulęczyna, akordeonistę i nauczyciela gry na tym instrumencie Pawła Nowaka. Przyjeżdżają wtedy na Kaszuby najwybitniejsi akordeoniści z całego świata. Potem mamy „Jazz w lesie”, kolejną wielką imprezę muzyczną w Sulęczynie, a na koniec „Rock w lesie”. Na pewno „twarz” Kaszub można zobaczyć na imprezach plenerowych takich jak „Truskawkobranie” na Złotej Górze czy Dni Powiatu Kartuskiego w Kartuzach. Występują tam (również po kaszubsku) zespoły folklorystyczne, śpiewacze, kabarety. Zapraszane są gwiazdy muzyki z Polski i z Kaszub. W maju w Chmielnie odbywa się finał konkursu recytatorskiego „Rodna mowa”, gdzie można posłuchać recytacji prozy i poezji kaszubskiej – to też „twarz” Kaszub. W tej samej miejscowości latem odbywa się impreza pod nazwą Mistrzostwa Świata w Zażywaniu Tabaki i wbrew nazwie nie jest to impreza sportowa. To bardziej turniej gawędziarzy, którzy potrafią w atrakcyjny sposób zaprezentować ten stary i wciąż popularny zwyczaj na Kaszubach – to kolejna „twarz” Kaszub.
TK: W turystyce liczy się także opowieść. Która z miejscowych narracji kultury: tekstów, opowiadań, legend, bajek najbardziej oddaje Wasz charakter i Wasza historie oraz mogłaby zadziwić lub zainspirować Waszych gości? A może warto się z kimś spotkać, by tego na żywo wysłuchać?
AZ: Przychodzą mi do głowy dwie legendy – jedna o stworzeniu Kaszub, a druga o powstaniu tabaki. Są one dość powszechnie znane na całych Kaszubach, dzieci ucząc się języka kaszubskiego w szkole zapoznają się z nimi już w pierwszych klasach szkoły podstawowej. Jest kilka osób, które na pewno mogłyby w niebanalny sposób i ze znawstwem języka kaszubskiego te i inne legendy opowiedzieć. Jedną z nich jest na pewno Wanda Lew-Kiedrowska, nauczycielka i działaczka kaszubska. Jest ona pierwszą osobą uczącą języka kaszubskiego w szkole, jest pomysłodawczynią Kaszubskiego Dyktanda, konkursu ze znajomości pisowni kaszubskiej – to chodząca kopalnia wiedzy na temat Kaszub i Kaszubów.
TK: Jak turysta kulturowy, zwiedzający na własną rękę, mógłby optymalnie zorganizować swoją weekendową wizytę w powiecie kartuskim? Co i w jakiej kolejności powinien zaplanować, by zobaczyć możliwie dużo i by było to reprezentatywne dla waszego dziedzictwa i Waszej współczesnej kultury?
AZ: Na pewno zacząłbym od Kartuz i od Muzeum Kaszubskiego, potem kolegiata kartuska i Muzeum Ceramiki Neclów w Chmielnie. Oba te obiekty jako uzupełnienie wizyty w muzeum. Następnie pojechałbym do Żukowa, gdzie przy kościele pw. Wniebowzięcia NMP znajduje się Muzeum Haftu Kaszubskiego. Koniecznie trzeba odwiedzić Szymbark z jego Centrum Edukacji i Promocji Regionu, gdzie można zapoznać się z trudną historią naszego regionu (choć nie tylko). To tam niektórzy po raz pierwszy słyszą o Gryfie Pomorskim, Zbrodni Pomorskiej, Piaśnicy, Sttuthofie czy Marszu Śmierci. Można też tam napić się regionalnego piwa. Potem już niedaleko do Dworu w Sikorzynie, gdzie zaczęła się historia rodu Wybickich, z którego wywodzi się autor słów naszego hymnu narodowego. W niedalekim Gołubiu odwiedziłbym jeszcze Ogród Botaniczny, Muzeum Młynarstwa i zajrzałbym do lasu koło leśniczówki Uniradze, gdzie są pięknie opisane 4 kurhany z liczącego 3500 takich grobów starożytnego cmentarzyska. Na koniec odwiedziłbym kościół w Sianowie (lub w drugą niedzielę maja kościół w Wygodzie, gdzie dzieci idą do komunii w strojach kaszubskich), a potem w niedalekiej Stryszej Budzie obejrzałbym Park Miniatur. No i zupełnie na koniec pojechałbym do Węsior, żeby „zaczerpnąć mocy” z kręgów kamiennych w Węsiorach. Intensywny plan na trzy dni, ale myślę, że do zrealizowania.
TK: Pamiątka z serca Kaszub – co warto zakupić, by było dobrej jakości, nie kurzyło się bezużytecznie na półce, a jednocześnie dobrze przypominało wizytę u Was?
AZ: Jestem przeciwnikiem „durnostojek”, „kurzołapek”, więc polecam rzeczy użytkowe, np. kubek od Neclów, czy jakikolwiek ich wyrób, które będą używać (miseczki, dzbanki itp.). Oprócz tego jestem kolekcjonerem map, z terenów które odwiedzam, więc kupiłbym mapę Szwajcarii Kaszubskiej wydawnictwa Eko-Kapio. Robią je najlepiej i cały czas aktualizują umieszczając na nich coraz to nowe obiekty, i mapy te są dostępne w wielu miejscach.
TK: Na koniec: naszą rozmowę będzie można przeczytać, zapewne wielu to zrobi. Co Pan jako praktyk turystyki i ludzkie „medium” zbierające opinie turystów, chciałby zasugerować, na co zwrócić uwagę lokalnym władzom i osobom odpowiedzialnym za organizację turystyki i za jej promocję? Co powinni oni zrobić albo zainicjować i zrealizować wspólnie (i z kim), żeby Wasza mała ojczyzna była jeszcze bardziej interesująca dla turystów, a może nawet umiała na chwilę ściągnąć ich z pobliskich plaż?
AZ: Na pewno bolączką wszystkich gmin są punkty informacji turystycznej. Jeżeli już są, to trudno je znaleźć, a jak się już taki znajdzie, to czasami trudno o informację, bo brakuje przeszkolonych odpowiednio ludzi. Większość włodarzy gmin przykłada też zbyt małą wagę do promocji języka kaszubskiego, jego nauki, eksponowania. Robią w tym temacie absolutne minimum, nie zdając sobie sprawy z marketingowego potencjału języka kaszubskiego dla turystyki. Istnieją lokalne grupy turystyczne, ale ich główną aktywnością jest rozdział środków na turystykę, a nie jej promocja. To oczywiście ważne, bo infrastruktura ma znaczenie, ale brak mi kampanii reklamowych przyciągających turystów w nasze strony. Podobnie jak gminy i powiat dają środki na budowę ścieżek rowerowych, mogłyby też podjąć wspólną i zintegrowaną akcję promocyjną, by przyciągnąć tutaj jeszcze więcej turystów.
Rozmawiał: Krzysztof Kupka.
Tagi: 2025-04, powiat kartuski