lipiec, 2025

Rozmowa z Panią mgr Dominiką Jurewicz – inspektorem Wydziału Rozwoju i Współpracy Urzędu Miejskiego w Miastku

Autor: Mariusz Bąk

TK: Jesteśmy w Centrum Informacji Turystycznej w Miastku. Czy mogłaby Pani opowiedzieć o początkach tego miejsca i jego aktualnych zadaniach?

DJ: Dawno, dawno temu, bo już na początku lat 2000., pojawił się pomysł, żeby włączyć Miastko do tzw. Kaszubskiego Pierścienia. Historycznie ten obszar był przecież uznawany za część Kaszub, a i dzisiaj wciąż mamy tu bardzo zróżnicowaną ludność, w tym wielu mieszkańców o kaszubskich korzeniach. Niestety, wtedy ten pomysł nie został zrealizowany – Kaszubski Pierścień jako projekt po prostu upadł. Nowe możliwości pojawiły się wraz z wejściem Polski do Unii Europejskiej. W 2007 roku, naprzeciwko budynku głównej poczty w Miastku, powstał nowy obiekt, w którym zlokalizowano informację turystyczną – stylizowany niejako na kawiarenkę z lat 80. XX wieku. Wcześniej w mieście nie było żadnego punktu informacji turystycznej, więc była to odpowiedź na konkretną potrzebę.

Z kolei w latach 2008–2009, z inicjatywy władz powiatu kartuskiego, pojawił się kolejny ważny pomysł – żeby zjednoczyć siły kilku miast w województwie pomorskim, m.in. Kartuz, Kościerzyny, Lęborka i Miastka, i wspólnie sięgnąć po środki unijne na rozwój turystyki. Liderem projektu były Kartuzy. Wtedy też powstał projekt pod nazwą „Zintegrowany System Informacji Turystycznej: Budowa Centrów Informacji Turystycznej – Bramy Kaszubskiego Pierścienia wraz z kampanią promocyjną”. Zakładał on rozbudowę lub budowę nowych centrów informacji turystycznej w miastach, które zgłosiły chęć udziału. Zainteresowanie było spore – aż 12 gmin wyraziło chęć uczestnictwa. To była bardzo żmudna praca administracyjna, bo wartość całego projektu sięgała 12 milionów złotych. W Miastku powstał zupełnie nowy budynek, na miejscu starego magazynu, i kosztował około 1,5 miliona złotych. Budowę zakończono w 2010 roku, a obiekt oddano do użytku w lipcu 2011. Przy okazji odnowiono również fasadę budynku biblioteki publicznej, która znajduje się po drugiej stronie podwórza. Warto dodać, że wyposażenie wszystkich punktów w ramach projektu było do siebie zbliżone, co zapewniało spójność całego systemu. Projekt oficjalnie zakończono w 2019 roku.

Z biegiem czasu część centrów przeszła pod zarząd bibliotek, inne pod urzędy miejskie – ale najważniejsze jest to, że wciąż funkcjonują. To naprawdę duży sukces tego przedsięwzięcia. Naszym podstawowym zadaniem jest oczywiście udzielanie informacji turystycznej. Ale nasz budynek pełni też znacznie szerszą funkcję – jest miejscem spotkań i integracji lokalnej społeczności. Mamy salę konferencyjną, którą udostępniamy na różnego rodzaju szkolenia, warsztaty, zebrania. Co ciekawe, regularnie odbywają się tu spotkania izby lekarskiej, wspólnot mieszkaniowych, a nawet konwent burmistrzów regionu. To pokazuje, że ten obiekt naprawdę „żyje” i służy ludziom. Na piętrze znajduje się również mała izba pamięci – to takie nasze miejsce, w którym prezentujemy historię lokalną i zbieramy pamiątki związane z Miastkiem i jego mieszkańcami.

TK: Jak ocenia Pani potencjał Miastka i okolic w kontekście turystyki kulturowej? 

DJ: W kontekście turystyki kulturowej Miastko stoi przed pewnym wyzwaniem. W przeciwieństwie do Bytowa, nie posiada wyraźnej dominanty, takiej jak zamek, ani zabytków architektonicznych wysokiej klasy. Głównym atutem regionu są zdecydowanie walory przyrodnicze – to one stanowią główną motywację dla odwiedzających.

Jeśli miałabym wskazać obiekty o największym znaczeniu dla turystyki kulturowej w okolicy, to oczywiście, poza zamkiem w Bytowie, warto wymienić kościoły szachulcowe, które znajdują się m.in. w Miłocicach, Świerznie, Trzcinnie czy Wałdowie. Duży potencjał widzę również w starym ewangelickim kościele w Wołczy Wielkiej. Niestety, obecnie budynek stoi pusty. W takich małych miejscowościach, które leżą poza głównymi szlakami turystycznymi, zagospodarowanie tego typu obiektów to spore wyzwanie, zwłaszcza jeśli znajdują się one poza głównymi szlakami turystycznymi. Często jedynym realnym rozwiązaniem okazuje się adaptacja na potrzeby świetlicy wiejskiej – to kompromis między zachowaniem dziedzictwa a jego praktycznym wykorzystaniem. Miastko może być także dobrą bazą wypadową nad morze, do Szczecinka, czy do Chojnic.

TK: Czy wg Pani w Miastku i okolicach istnieją jakieś obiekty, które są mało znane, ale przy odpowiedniej promocji mogłyby się stać atrakcjami turystycznymi regionu?

DJ: Zdecydowanie warto zwrócić uwagę na dwory – mamy ich w okolicy naprawdę sporo. Pałac w Trzcinnie, który obecnie jest wystawiony na sprzedaż, to ciekawy przykład. Obiekt jest wpisany do rejestru zabytków, ale jego remont to ogromna inwestycja – wymaga dużych nakładów finansowych i odpowiedniego podejścia konserwatorskiego.

Świetnym przykładem udanej adaptacji jest natomiast dworek we wsi Role. Działa tam obecnie pensjonat z doskonałą kuchnią, salą kinową i pięknie zaaranżowanymi wnętrzami. Wrażenie robi już sam przedsionek, wykończony charakterystyczną czerwoną cegłą. Pokoje urządzono elegancko, w jasnym, skandynawskim stylu – wszystko jest przemyślane i estetyczne. Warto też dodać, że niektóre z dworów i pałaców zaadaptowano na potrzeby instytucji publicznych, np. szkół. To sposób na ocalenie tych obiektów i jednocześnie nadanie im nowej funkcji, choć oczywiście nie każdy budynek nadaje się do takiego przekształcenia.

TK: Czy istnieją szacunki nt. liczby turystów odwiedzających Miastko? Czy jesteśmy w stanie powiedzieć, jaka część z nich to turyści zagraniczni? O co pytają zagraniczni turyści pojawiający się w CIT w Miastku?

DJ: Trudno jednoznacznie oszacować, ilu turystów odwiedza Miastko, ale wiemy, że pojawiają się osoby z różnych stron świata. Dużą grupę stanowią Niemcy – to naturalne, bo do 1945 roku teren ten należał administracyjnie do Niemiec. Wciąż działa u nas stowarzyszenie mniejszości niemieckiej, które skupia zarówno osoby starsze, jak i młodsze. Ciekawostką jest to, że w Miastku do dziś praktykowany jest tradycyjny Quempas, czyli śpiew bożonarodzeniowy o średniowiecznych korzeniach.

Zdarzają się również goście z bardziej odległych krajów, na przykład z Hiszpanii. Mamy też rodziny, które wywodzą się z Miastka i okolic, a dziś mieszkają na stałe w Australii – zdarza się, że odwiedzają rodzinne strony z dziećmi, wnukami, a nawet znajomymi. Największy ruch turystyczny notujemy – co zrozumiałe – od pierwszego weekendu majowego aż do końca sierpnia. Oprócz turystów indywidualnych mamy też liczne grupy sportowe, które korzystają z naszej doskonałej bazy sportowej – przede wszystkim ze stadionu OSiR, ale też z zaplecza noclegowego i rekreacyjnego.

Jeśli chodzi o konkretne dane, to według szacunków sprzed kilku lat w sezonie odwiedzało nas około 100 osób miesięcznie – choć to liczba orientacyjna. Turyści najczęściej pytają o szlaki rowerowe, miejsca, gdzie można dobrze zjeść, jeziora do kąpieli, a także o lasy – szczególnie w kontekście grzybobrania. Dosłownie kilka dni temu obsługiwałam trójkę turystów z południa Polski, którzy przyjechali z rowerami i szukali dokładnych map szlaków rowerowych.

TK: Znana jest legenda o Rummelu, swoistym Robinie Hoodzie regionu. Gdzie w Miastku możemy spotkać Rummela? Czy lokalne dukaty Rummele zdarzają się jeszcze w obiegu?

DJ: W centrum informacji turystycznej mamy figurę Rummela – postaci z lokalnych legend. Duża figura stoi też przy poczcie, choć warto dodać, że to już druga wersja. Poprzednia niestety niszczała z upływem czasu – szczególnie pod wpływem deszczu i wiatru. Na południe od Miastka znajduje się Kraina Rummela, której inicjatorem był leśniczy Tomaszczyk. Na bazie miejscowej legendy powstały tam leśne ścieżki, miejsce z figurką przy tzw. źródlisku Rummela, a nawet wigwam – wszystko z myślą o turystach i edukacji przyrodniczej.

Motyw Rummela pojawia się również w działaniach kulturalnych. Koło teatralno-kabaretowe działające przy Powiatowym Młodzieżowym Domu Kultury nosi nazwę Rummelek. Ciekawostką są też monety związane z Rummelem – obecnie są już raczej tylko w obiegu kolekcjonerskim, ale kiedyś były honorowane jako środek płatniczy w kilku punktach w mieście. Emitowano m.in. dwuzłotówki, pięciozłotówki, a także wyjątkowe srebrne monety z bursztynem. Przedstawiały one m.in. dziki czy lisy. Oczywiście całość odbywała się za zgodą Mennicy Polskiej, która była oficjalnym emitentem tych monet.

TK: Jakie są główne działania promocyjne miasta? Czy władze miasta dostrzegają szanse dla jeszcze większego rozwoju turystyki w regionie?

DJ: W najbliższym czasie, dokładnie 28 czerwca 2025 roku, planujemy organizację wydarzenia „Miastko Naturalnie”, które przygotowuje Stowarzyszenie o tej samej nazwie. To Festiwal Zielarski, podczas którego odbędą się pokazy ziół, prezentacje ich właściwości i zastosowań – w tym także z zakresu medycznego wykorzystania konopi. Ten ostatni element realizujemy we współpracy z jednym z polskich uniwersytetów. W programie znajdą się również zajęcia z jogi. Tego samego dnia odbędzie się również Turniej Sołectw, który cieszy się dużym zainteresowaniem lokalnej społeczności. Organizujemy takżemarsze Nordic Walking, które wpisują się w ideę aktywnego i zdrowego stylu życia.

Zapraszamy także na Dni Miastka, które zawsze są okazją do integracji mieszkańców i promocji regionu. Miastko doskonale sprawdza się jako baza wypadowa – zarówno dla osób szukających wypoczynku w agroturystyce, jak i tych, którzy preferują aktywny wypoczynek. Blisko stąd do Szczecinka, Chojnic czy nad Jezioro Bobięcińskie – typowo żeglarskie, z dobrą infrastrukturą dla wędkarzy czy miłośników sportów wodnych. Mamy u siebie także miłośników gołębi i środowiska ekologiczne – nasz region to po prostu miejsce z klimatem, sprzyjające wyciszeniu i kontaktowi z naturą.

TK: Dziękuję za rozmowę. Miło było Panią poznać.

Tagi: ,