Kwiecień, 2019

Pod dachami i mostami Paryża czyli swoimi ścieżkami po stolicy Francji

Autor: Michał Jarnecki

 

O Paryżu napisano setki tysięcy stron i z pewnością jeszcze pisać będą kolejne generacje. Jego bowiem kulturowa pozycja jest niepodważalna, a uroda oraz mit i legenda pozostają magnesem przyciągającym ciągle miliony turystów.

Jak wielu przede mną i po mnie, mam też swoją wizję miasta i jego ulubione zakątki. Wiele z nich pokrywa się z klasyczną trasą po stolicy Francji i subiektywna często wizja, nie zniszczy typowych wyobrażeń o mieście nad Sekwaną

Na sam początek proponuję może mało oryginalny pomysł, ale dobry jako wprowadzenie do penetracji miasta. To wycieczka stateczkiem batoux muche po Sekwanie w centralnej części francuskiej stolicy, pod kilkoma mostami Paryża. Daje ona ogólny pogląd, ułatwia orientację, zachęca do głębszego poznania metropolii. Jest też zwyczajnie przyjemna, relaksacyjna, zaś w upalne dni zapewnia troszkę niezbędnego w zatłoczonej metropolii przewiewu …

Serce Paryża stanowi wyspa La Cite, zasiedlona jeszcze przez Celtów przed rzymskim podbojem. To tutaj Imperium założyło swój obóz – Parisium. Z kolei sercem La Cite jest Notre Dame, będąca jedną z ikon Paryża. Kiedyś istniało tutaj pogańskie centrum kultu, te zaś zastąpił kościół św. Stefana, aby ustąpić miejsce katedrze Najświętszej Marii Panny. Co prawda kamień węgielny pod jej budowę położono w 1163 r., ale prace zostały zakończone w połowie XIV w. Najstarszą częścią gotyckiej świątyni jest prezbiterium z XII stulecia. Podczas rewolucji francuskiej, Notre Dame uległo częściowej dewastacji, a część cennego wyposażenia została skradziona. W 1844 r. rozpoczęły się prace renowacyjne, trwające aż 23 lata, pod kierunkiem architekta Viollet-le-Duca. Poszedł on w kierunku modnej w dobie romantyzmu regotyzacji. To jemu w dużej mierze świątynia zawdzięcza obecny kształt. W katedrze zaprzysięgał polskim wysłannikom sławetne artykuły nazwane od jego imienia, Henryk Walezy, koronował się też w towarzystwie papieża Piusa VII, Napoleon Bonaparte na cesarza. Notre Dame było też sceną ceremonii pogrzebowych francuskich prezydentów: de Gaulle’a, Pompidou i Miterranda. Wielki szok dla całego świata spowodował jej niedawny pożar – w Wielki Poniedziałek przed Wielkanocą.

Od tyłu katedry, od nabrzeża bukinistów, od strony Dzielnicy Łacińskiej, przerzucone zostały mosty, dzisiaj bardziej kładki dla pieszych, obwieszane kłódkami zawieszanymi od kilkudziesięciu lat przez zakochanych. Ta niezbyt dawna tradycja grozi jednak poważnymi konsekwencjami – konstrukcje nabrały wagi i grożą zawaleniem – stąd pomysły usunięcia dodatków. Zdaje się, że już z jednym administracja Paryża zrobiła porządek.

Na La Cite wznosi się jeszcze jedna perła architektoniczna – Sainte Chapelle, XIII-wieczna strzelista gotycka kaplica, otoczona kompleksem Pałacu Sprawiedliwości. Inicjatorem jej budowy był Ludwik IX Święty, aby w kaplicy przechować przywiezioną z krucjaty koronę cierniową – wyjątkową dla chrześcijan relikwię. Budowla zachwyca lekkością konstrukcji. Sklepiony dach spoczywa na niezwykle cienkich murach, po których „jak w woalce” opadają pionowo wielkie okna. Szczyt jednego z pinakli zdobi replika korony cierniowej. Kaplica jest dwupoziomowa. Dolna część, jest mniejsza i ciemniejsza, niegdyś przeznaczona dla samego dworu. Spiralne schody prowadzą z niej do górnego poziomu, gdzie przez wielkie okna wpadają nawet najsłabsze promienie słońca. Pochodzące z XIII w. wielobarwne witraże przedstawiają 1134 sceny biblijne. Na zachodniej fasadzie kaplicy znajduje się wielka rozeta ze scenami z Apokalipsy św. Jana, ufundowana przez Karola VIII w 1485 r. W Sainte Chapelle organizowane są koncerty muzyki poważnej, które w tym wnętrzu mogą stanowić niezwykłe przeżycie. W kompleksie Pałacu Sprawiedliwości znajduje się też dawny średniowieczny pałac królewski, a od 1391 r. więzienie Conciergerie, gdzie podczas rewolucji przetrzymywani byli więźniowie i skąd wywożono skazańców pod nóż gilotyny. Między innymi spotkało to Ludwika XVI i Marię Antoninę, którzy spędzili tutaj swoje ostatnie noce. W zespole budynków wyróżnia się wieża zegarowa z XVI w., wzniesiona za ostatnich Walezjuszy. Na tarczy czasomierza wśród kolorowych herbów związanych z tytulaturą dynastów, widoczne są także ślady wspólnej przeszłości: godła Polski i Litwy.

Do La Cite przylega po wschodniej stronie, druga mniejsza wyspa, poświęcona św. Ludwikowi. Powinna być bliska polskiej duszy, ponieważ tutaj wznosi się nad Sekwaną budynek zasłużonych dla naszej kultury instytucji: Biblioteki Polskiej oraz muzeum z cennymi pamiątkami. Na wyspie stoi również Hotel Lambert, który swego czasu był siedzibą lidera konserwatywnego obozu polskiej emigracji, księcia Adama Czartoryskiego. Dzisiaj znajduje się w rękach prywatnych (rodzina Rotszyldów) i jest niedostępny. Na Ludwika warto pójść jeszcze z innego powodu. Stąd robi się jedne z najlepszych w Paryżu zdjęć. Od tyłu ujmuje się całość katedry Notre Dame i La Cite, które się stąd wspaniale kadrują.

Po zachodniej stronie Sekwany, od strony La Cite rozciąga się Quartier Latine, czyli Dzielnica Łacińska, centrum stosunkowo tanich, jak na Paryż hotelików (tzn. „niekoniecznie” komfortowych) oraz restauracji. Tutaj też wznosi się główny, macierzysty gamach Sorbony, uniwersytetu o średniowiecznych jeszcze korzeniach, podzielonej na 10 części po studenckim buncie w 1968 r.

Z całym szacunkiem dla Notre Dame, jednak główną ikoną francuskiej stolicy jest i pewnie będzie, wysoka na ponad 300 m., Wieża Eiffla na Polu Marsowym. Do roku 1931 była najwyższą budowlą na świecie, gdy zdeklasował ją nowojorski Empire State Building. Ten również w następnych dziesięcioleciach stracił swoją pozycję, a swoisty wyścig rekordów trwa do dziś. Powstała w 1886 r. z okazji otwarcia Wystawy Światowej. Wieża została wzniesiona przez 250 ludzi w ciągu dwóch lat, wówczas uchodziło za tempo nadzwyczaj szybkie. Uroczyste otwarcie nastąpiło w marcu 1889 r. Na wysokości 57 m, 115 m i 275 m znajdują się tarasy widokowe. Na pierwsze dwa poziomy można dostać się pieszo lub windą, a z drugiego kolejna winda wiezie zgłodniałych efektownego widoku na trzecią platformę. Przy dobrej widoczności z trzeciej platformy można podziwiać nie tylko cały Paryż, ale i np. Fontainebleau czy Compiegne.

Paryż jest centrum wielkiej liczby muzeów. Skoncentrujmy się choćby na kilku. Primus inter pares jest niewątpliwie Luwr, pełniący do wybudowania Wersalu rolę monarszej siedziby. To najpopularniejsze i najczęściej odwiedzane muzeum na świecie. Ludwik XIV przenosząc się do Wersalu w 1672 r., zadecydował, że w Luwrze powstanie królewska kolekcja dzieł sztuki. Punktem przełomowym w dziejach Luwru był wybuch rewolucji francuskiej, podczas której w 1793 r. powstało muzeum. W tym czasie znajdowało się w nim 537 obrazów – głównie te, które zostały skonfiskowane Kościołowi, a także skradzione z rezydencji królewskich. W 1981 r. ówczesny prezydent Francji François Mitterrand zainicjował utworzenie Wielkiego Luwru. W ramach tego projektu powiększono przestrzeń muzealną, otwarto nowe galerie, a także powstała, uważana początkowo za kontrowersyjną, szklana piramida (21 m wysokości) na dziedzińcu pałacu. Przez nią po schodach dociera się do kas. Luwr jest ogromny – zajmuje powierzchnię ok. 20 ha. Zbiory liczą ponad 380 tys. zabytków i 35 tys. Kolekcje rozmieszczone są w 255 salach wystawowych, w 8 działach. Do najbardziej znanych starożytności, które można zobaczyć w Luwrze należą: stela z kodeksem Hammurabiego, egipska rzeźba – Siedzący skryba, greckie: Nike z Samotraki i Wenus z Milo. Dział malarstwa to największa kolekcja obrazów na świecie – znajdziemy tam dzieła m.in. Albrechta Dürera, Rafaela Santi, El Greca, Paula Rubensa, Vermeera, Davida i Grossa z napoleońską tematyką czy wreszcie perła w postaci Mony Lisy Leonarda da Vinci.

Drugim muzeum nie tylko ze względu na sławę, które wypada odwiedzić, jest Qui de Orsey. Muzeum powstało w dawnym dworcu kolejowym. Posiada obecnie w swych zbiorach ponad 4 tys. dzieł sztuki z okresu od 1848 r. po I wojnę światową. Większość to prace artystów francuskich. Budynek powstał w 1900 r. Ma 135 m długości, 40 m szerokości i 32 m wysokości, a przykrywa go potężna metalowo-szklana konstrukcja ozdobiona pięknymi zegarami. Dworzec funkcjonował tu do 1940 r., potem hala pełniła funkcję m.in. teatru i domu aukcyjnego. Muzeum zostało otwarte w 1986 r. Największą jego atrakcją są niewątpliwie płótna impresjonistów na najwyższym poziomie. Można tutaj podziwiać obrazy Moneta, Maneta, Pissarra, Degasa, Cezanne’a i Gauguina. Nieustającym zainteresowaniem cieszą się Słoneczniki i Autoportret van Gogha.

Kompleks Luwru wraz z ogrodami Tuilerie (Les Tuileries) zamyka rozległy Plac Zgody (Place de la Concorde). Powstał on w połowie XVIII w. w wyniku konkursu na plac upamiętniający panowanie Ludwika XV. Historia okazała się przewrotna – tu właśnie w czasie rewolucji francuskiej zgilotynowano Ludwika XVI i Marię Antoninę (ogółem ścięto tu ok. 1300 osób). Obecną nazwę plac zyskał w 1795 r. na pamiątkę zakończenia wojny domowej. W jego centrum stoi od 1836 r. obelisk Ramzesa II ze świątyni w Luksorze datowany na XIII w. p.n.e., jeszcze łup wojenny z czasów Napoleona. Kolumna ma 23 m wysokości i waży ok. 230 ton. Plac zdobią też XIX-wieczne fontanny, wzorowane na fontannach z placu św. Piotra w Rzymie oraz pomniki symbolizujące osiem francuskich miast. Tutaj rozpoczyna się Avenue des Champs-Elysees. Najsłynniejsza zapewne ulica Paryża jest szeroką arterią o 2 km długości łączącą Place de la Concorde z Place de Charles de Gaulle, gdzie jej perspektywę zamyka Łuk Triumfalny. Wcześniej funkcjonowała w tym miejscu trasa spacerowa – swoista promenada, wytyczona z plecenia królowej Marii Medycejskiej, żony Henryka IV Burbona, na początku XVII wieku. Z czasem przy Champs-Elysees zaczęli budować swoje siedziby bogaci paryżanie, jak grzyby po deszczu wyrastały tu też ekskluzywne sklepy i banki. Od lat 40-tych XIX w. na Polach Elizejskich organizowano Wystawy Światowe, a także oficjalne ceremonie. Co roku odbywają się tu parady wojskowe w święto zdobycia Bastylii (14 lipca) oraz w rocznice zakończenia wojen światowych. Na końcu arterii wznosi się kolejna, trzecia już paryska ikona w postaci Łuku Triumfalnego, upamiętniającego dni chwały czasów cesarza Napoleona. Ma on 49,5 m wysokości i 45 m szerokości. Budowę monumentu nakazał Napoleon po wygranej bitwie pod Austerlitz (1805). Fasadę zdobi bogata dekoracja rzeźbiarska, m.in. alegoryczna kompozycja: Wymarsz ochotników w 1792 r., zwana też Marsylianką, płaskorzeźby przedstawiające główne bitwy stoczone przez Napoleona oraz ważniejsze wydarzenia rewolucji francuskiej, a także fryz o długości 167 m Wymarsz i powrót Wielkiej Armii. Na czterech filarach umieszczono nazwy 128 miejscowości, pod którymi walczyli i zazwyczaj wygrywali Francuzi (poza Lipskiem), oraz nazwiska dowódców Wielkiej Armii. Wśród nich znajdziemy kilku polskich wodzów. Pod łukiem znajduje się Grób Nieznanego Żołnierza, przy którym pali się wieczny płomień, upamiętniający poległych w obu wojnach światowych. Na taras widokowy na szczycie można wjechać windą.

W północnej części miasta, niegdyś osobna osada, obecnie na krawędzi centrum, rozciąga się na wzgórzu i pod nim Montmartre, dzielnica wąskich uliczek, artystów, kafejek, sklepów z pamiątkami ale też wyjątkowa koncentracja sexshopów, klubów erotycznych, kin z podobną ofertą, kafejek ze striptizem, a zapewne i obiektów pod czerwona latarnią. Szczególne skupisko tej dwuznacznej rozrywki ma miejsce wokół Placu Pigalle, w dolnej części dzielnicy. Jej serce jednak umiejscowione jest powyżej i należy się od stacji metra Pigalle wspiąć się nieco. Na szczycie docieramy do malowniczego placyku De Tetre „okupowanego” przez malarzy ze sztalugami i otoczonego małymi domkami, gdzie ulokowały się kafejki, restauracje, czy też sklepiki. Z wnętrza dociera często wieczorem dźwięk muzyki. Taka to esencja „paryskości”. Rustykalna, niska zabudowa wzgórza przypomina o tym, iż przez wieki była to podstołeczna wieś. Gdy pod Paryż dotarły w pościgu za Napoleonem wojska zwycięskiej Koalicji, w tym rejonie stoczona została która, acz krwawa bitwa na przedpolu stolicy. Nieco na wschód od Placu de Tetre, wznosi się bazylika Serca Jezusowego – Sacre Coeur, ulokowana na najwyższym wzgórzu dzielnicy Montmartre. Do eklektycznej, z dominacją neobizantyjskich wpływów, białej bazyliki prowadzą osobne ogromne schody, otoczone fontannami i ukwieconymi ogrodami, albo wjechać naziemną kolejką linową (funiculaire), równoległą do wspomnianych schodów. Białe kopuły świątyni widać niemal z całego miasta, a jej wierzchołek jest drugim co do wysokości – po wieży Eiffla – punktem Paryża. Bazylika powstała jako symbol powrotu Francji do dawnej świetności po klęsce w wojnie z Prusami oraz o czym czasami się zapomina, jako wotum za zdławienie „bezbożnej” Komuny. Kościół w stylu neoromańsko-bizantyńskim ukończony został w 1914 r., po ponad 40 latach budowy, choć konsekracja nastąpiła już po zakończeniu wojny – w 1919 r. Sacre Coeur posiada imponujące wymiary: ok. 100 m długości i 50 m szerokości, z kopułami sięgającymi 79 m., a wieża północną – dzwonnicą o 83 m. wysokości. Zawieszony w niej został najcięższy dzwon paryski nazwany „Savoyarde” (Sabaudczykiem). Jego serce posiada wagę 850 kg. Ze szczytu kopuły, na którą wchodzimy wejście schodami po lewej stronie nawy, można podziwiać panoramę Paryża. Elewacje i fasadę kościoła wyłożono trawertynem, zwanym też białym granitem – stąd potoczna nazwa budowli: „biała bazylika”.

W dolnej części Montmartre ma siedzibę słynny kabaret Moulin Rouge („Czerwony Młyn”), nieco na zachód od placu Pigalle. Kabaret powstał w końcu XIX w. i wkrótce zasłynął jako miejsce, gdzie można było zobaczyć tancerki wykonujące – wówczas uważanego za wyjątkowo nieprzyzwoitego – kankana. Bywało tu wielu przedstawicieli artystyczno-dekadenckiej braci, m.in. malarz i grafik Toulouse-Lautrec, który uwiecznił tutejsze zabawy na swoich obrazach. Dziś Moulin Rouge wciąż jest jednym z najsłynniejszych kabaretów świata, a barwne, pełne przepychu rewie nadal wzbudzają podziw. Funkcjonuje również ekskluzywna i kosztowna restauracja.

Nie lada atrakcja, choć specyficzna są Catacombes, czyli Katakumby. „Stój. Wchodzisz do królestwa umarłych” – tak brzmi inskrypcja nad wejściem do nich. Znajdują się one w części dawnych kamieniołomów wapienia Denfert-Rochereau – przy obecnej stacji metra o tej samej nazwie. W 1786 r. z powodów sanitarnych, chcąc uniknąć epidemii szalejących w przeludnionym mieście, zapadła decyzja przenoszenia tutaj szczątków ludzkich ze śródmiejskich nekropolii. Szacuje się, że złożonych w katakumbach w ten sposób kości zostało ok. 6 mln osób z okresu tysiąca lat. Po zejściu spiralnymi schodkami ok. 20 m w dół, po zapoznaniu się z ekspozycją, a potem wędrując korytarzami, patrzymy na starannie ułożone piszczele i czaszki. Kamienne tabliczki informują o pierwotnym miejscu pochówku i dacie przeniesienia szczątków. Dla zwiedzających paryskie katakumby udostępniono m.in. utworzone w XIX w. pomieszczenia, np. Kryptę Męki Pańskiej (Rotunda Piszczeli) i tzw. Grobowiec Gilberta. Bliskość szczątków i dotykalność fenomenu nieuchronnej śmierci, wielu może przerażać, ale nie musi. Zjawisko wpisane jest w życie – podobnie jak jego początek. Nie ma co uciekać od pytań i problemu. Ekspozycja jest czytelna, godna, szanująca tych którzy odeszli. Pewne wrażenie mogą robić kości zgilotynowanych ofiar rewolucji. W latach II wojny światowej katakumby były siedzibą francuskiego ruchu oporu.

Wypadałoby jeszcze odwiedzić jeszcze jedno miejsce pamięci – to Cmentarz Père-Lachaise, największa najsławniejsza z paryskich nekropolii (44ha). Założony został w 1803 r. na miejscu m.in. hospicjum, kierowanego przez spowiednika Ludwika XIV, ojca La Chaise. W II poł. XIX w. zbudowano tu krematorium w stylu bizantyjskim oraz arkadowe kolumbarium, w którego niszach przechowywane są prochy zmarłych. Odkąd na polecenie Napoleona zostały tutaj przeniesione szczątki Moliera i La Fontaine’a, stało się niemal tradycją, iż na tej nekropolii chowani są najznakomitsi, najbardziej zasłużeni ludzie świata polityki i sztuki. Spoczywają tu m.in. Hugo, Colette, Bizet, Rossini, Balzac i jego polska żona Ewelina Hańska, Wilde, Piaf, Fryderyk Chopin czy Jim Morrison, którego grobowiec należy do najczęściej odwiedzanych. Popularność tego ostatniego, kultowej postaci dla młodej generacji, powodowało, że ze względu, iż na grobie składowano opróżnione butelki, opakowania po jointach, a nawet próbowano uprawiać miłość, spowodowała, że jest odgrodzony i zamknięty plastikowymi szybami.

Dla młodzieży, ale chyba nie tylko, intersujące może być Centrum nauki La Vilette, poszerzona wersja tego co możemy w warszawskim Koperniku zobaczyć, poszerzona o kino dynamiczne i obserwatorium astronomiczne.

Wreszcie warto pojechać metrem do dzielnicy La Defanse, oficjalnie poza granicami miasta, do Paryża końca XX i początku XXI wieku, godnego rywala Manhattanu, Szanghaju, Hongkongu czy tokijskiego Sinjuku. Szczególne wrażenie robi plac nad dworcem metra, otoczony drapaczami chmur oraz nową, lekko geometryczną wersją Łuku Triumfalnego.

Powiedzenie, iż miasto jest wyjątkowe i magiczne, byłoby mało oryginalne. W jakiś sposób inspiracją stał się dla mnie film Woody Allena, O północy w Paryżu, gdzie główny bohater odnajduje swoje ścieżki w tej metropolii. Nie wszystkim musi się tutaj podobać, z różnych względów. Wystarczy przejrzeć komentarze rozmieszczone na niektórych portalach. Klasyczne hejterstwo, uprzedzenia co do wielokulturowego i wielorasowego charakteru miasta są tam na porządku dziennym. Wielu uogólnia swoje doświadczenia z paryżanami, niekoniecznie dobre, jakby trzeba było jechać nad Sekwanę, aby zetknąć się z chamstwem i niegrzecznością czy nieuczciwością. Przerażają, tutaj jest coś na rzeczy – ceny, no ale jesteśmy w jednej ze stolic świata, gdzie płaci się za miejsce, albo też ceny dostosowane są do wyższych niż przeciętne płac (kawy za 7 euro blisko głównych atrakcji to autentycznie sporo, zdecydowanie za wiele). Razi niektórych częsty brud, ale to cena wielkości miasta i licznych jego mieszkańców z różnych kręgów kulturowych, zasilanych jeszcze wieloma turystami. Zgodzić się można, iż straszny do odwiedzin Paryża bywa środek lata. Upały wzmocnione temperaturą samego miasta (asfalt, tłumy ludzi itd.), brak klimatyzacji w metrze, powodują że stolica Franków bywa nieznośna. To prawda…Ale mimo wszystko Paryż wart jest mszy, jak powiedział Henryk IV Burbon (notabene pierwszy z tej dynastii), zmieniając wyznanie dla aktu koronacji, a ja dopowiem, że i grzechu. Może warto z butelką francuskiego wina lub szampana zejść po zmierzchu nad brzeg Sekwany, czy pod jeden z jego mostów i zmieszać się z tłumem innych turystów lub miejscowych, pić i zwyczajnie gapić się na światła wielkiego miasta. Tak się nawet składa, iż brzegi Sekwany wpisane zostały na listę światowego dziedzictwa UNESCO i siedzenie pod mostami czy dachami Paryża też bywa kulturowym przeżyciem, zwłaszcza, gdy z boku rozlegać się będzie jakieś chanson czy to o l’amour bądź tylko o tym mieście.

Tagi: