Główna :  O nas :  Impressum :  Literatura  :  Dla autorów :  Archiwum :  Publikacje :  Kontakt :  turystykakulturowa.ORG

 

Data wydania 30 kwietnia 2016, redaktor prowadzący numeru: Piotr Kociszewski

Numer 2/2016 (marzec-kwiecień 2016)

 

Itinerarium

 

 

Los Angeles Hanckok Park z panorama napisu Hollywood

Los Angeles Hancock park ze sławnym widokiem na napis Hollywood

Los Angeles Downtown 
Two Rodeo Drive Los Angeles
Los Angeles
Los Angeles
Los Angeles Chinewse Theater miejsce rozdawnia Oscarów 
Los Angeles Rodeo Drive i Marysia jako Pretty woman 
Big Sur McWay Falls 
Big Sur Pfeiffer Beach
Sceneria Big Sur
Monterey Lone Cypress 17 Mile Drive
Monterey siedziba władz Kaliforni niepodlegej 
Monterey Larkin house czyli dom konsula i ambasadora w Californii meksykańskiej i niepodległej
San Francisco Lombard Street 
San Francisco tram i Alcatraz w tle
San Golden Gate bridgel 
San Francisco wiktoriańskie i kolonialne domy 
Stanford University 
Sequia National Park
Sequia National Park. Rekordzista wśród drzew generał Shermann 
Mały miś w Sequia Nat. Park
Yosemity Nat. Park
Yosemity Nat. Park
Yosemity Nat. Park
Napa Valley winne zagłębie nie tylko stanu 
Nappa Valley Sonoma 
Sacramento Old Town - starówka 
Giant Marbles inJoshua Tree National Park 
Joshua Tree czyli yuca 
Joshua Tree National Park 
"Old Woman" rock formation. Joshua Tree National Park
Redwood Nat. Park
Berkeley Univeristy South Hall
Berkeley Wheeler Hall 

Michał Jarnecki

Kalifornia

Kalifornia (ang. California) jest nie tylko najludniejszym, najbogatszy oraz trzecim co do wielkości (po Alasce i Teksasie) stanem USA. Stanowi fascynujące zjawisko kulturowe, przyrodnicze i sama w sobie może być celem wyprawy nawet zaplanowanej na kilka tygodni bez odwiedzania sąsiednich stanów, co zubożyłoby zapewne samą ekspedycję, ale pozwoliło zarazem wczuć się w lokalną atmosferę. Różnorodni, często wysoko wykształceni mieszkańcy, na pozór wyglądający na cudaczną, kolorową menażerię, stworzyli otwartą na świat tolerancyjną społeczność. Wreszcie zachętą do podróży może być łagodny klimat i niezła średnia roczna temperatura. Pacyficzne prądy morskie, czasem zimne powodują, iż nawet latem da się tutaj wytrzymać.
Terytorium stanu rozciąga się między wybrzeżem Pacyfiku a górami Sierra Nevada na wschodzie, pustynią Mojave na południowym wschodzie i lasów (z przewagą sekwoi i jedlicy) na północnym wschodzie. Centrum stanu zajmuje Dolina Kalifornijska, jeden z najbardziej wydajnych rolniczo obszarów na świecie. Leżąca na terenie stanu Dolina Śmierci (86 m p.p.m.) jest najniższym punktem w Ameryce Północnej. Na północy graniczy ze stanem Oregon, na wschodzie ze stanem Nevada, na południowym wschodzie z Arizoną, a na południu z meksykańskim stanem Baja Kalifornia Norte. Powierzchnia stanu wynosi 423 970 km². Gdyby Kalifornia była oddzielnym państwem, znajdowałaby się na 59-tym miejscu na liście największych państw świata.

Samą nazwę powszechnie wywodzi się od nazwy utopijnego raju, w którym wedle legend miały mieszkać Amazonki, rządzone przez królową Califię. Na bazie tego mitu w 1510 r. hiszpański pisarz Garci Rodríguez de Montalvo napisał książkę pt. Las sergas de Esplandián o wyspie zamieszkiwanej tylko przez kobiety. Prawdopodobnie dlatego, gdy hiszpańscy odkrywcy, badający Meksyk z polecenia Hernána Cortésa, w 1533 r. dowiedzieli się o wyspie (dziś wiemy, że to półwysep) nieopodal zachodniego wybrzeża Pacyfiku, rządzonej ponoć przez kobiety, nadali jej nazwę Kalifornia.

Środkową część stanu zajmuje Dolina Kalifornijska, która jest rolniczym sercem regionu, produkuje prawie 1/3 żywności dla USA. Dolina Kalifornijska przedzielona jest deltą Sacramento i San Joaquin. Jej północna część zwana jest doliną Sacramento, południowa zaś doliną San Joaquin, od przepływających przez nią rzeki. Otaczają ją góry leżące na wybrzeżu Pacyfiku (na zachodzie), pasmo Sierra Nevada (na wschodzie), Góry Kaskadowe (na północy) iTehachapi (na południu). W Sierra Nevada znajduje się najwyższy szczyt kontynentalnych stanów, ponieważ Alaska określana jest mianem stanu "zewnętrznego" i nie zalicza się jej do stanów kontynentalnych, mimo iż leży na kontynencie północnoamerykańskim. Szczytem tym jest Mount Whitney o wysokości 4421 metrów n.p.m. Temperatura w Sierra Nevada spada w zimie do podobnego poziomu co na terenach arktycznych. W tym paśmie górskim znajduje się też tuzin małych lodowców, z których najbardziej znane są lodowce Palisade, najbardziej wysunięte na południe lodowce w USA. Do atrakcji turystycznych Sierra Nevada poza doliną Yosemite (park narodowy), znaną z licznych form polodowcowych, należy Park Narodowy Sekwoi, gdzie rosną jedne z najwyższych drzew na Ziemi, oraz jezioro Tahoe, największe z jezior na terenie Kalifornii.
W zachodniej części stanu znajduje się jezioro Clear, największy pod względem powierzchni akwen słodkowodny, leżący w całości na terenie Kalifornii (jezioro Tahoe jest większe, ale jego część znajduje się na terenie Nevady). Około 45% powierzchni stanu zajmują zróżnicowane pod względem gatunków drzew, lasy. Kalifornia jest najbardziej zalesionym stanem w USA, zaraz po Alasce.
Na południu znajduje się duże śródlądowe słone jezioro Salton. Pustynie w Kalifornii zajmują około 25% powierzchni. Prawie cała południowo-wschodnia część Kalifornii to pustynie, na których panuje bardzo wysoka temperatura (zwłaszcza w lecie). Największą spośród nich jest pustynia Mojave. Na północny wschód od niej leży Dolina Śmierci, w której znajduje się najniżej położone miejsce w Ameryce Północnej - Badwater Flat (86 m p.p.m.). Dzieli je od Mount Whitney (najwyższy szczyt Kalifornii) jedynie ok. 135 km. Kalifornia jest miejscem nawiedzanym przez trzęsienia ziemi, pozostawiające po sobie znaczne uskoki tektoniczne (np. uskok San Andreas), co nawet bywa motywem popularnych filmów katastroficznych.
W większości stanu panuje klimat subtropikalno-śródziemnomorski z łagodnymi, deszczowymi zimami i suchymi bardzo upalnymi latami. Chłodny Prąd Kalifornijski często latem powoduje tworzenie się mgieł w pobliżu wybrzeża. Im dalej w głąb lądu, tym chłodniejsze zimy i cieplejsze lata. W górach, co zrozumiałe, temperatury, nawet latem bywają bardziej umiarkowane, a zimą śnieży. Co do pustyń, to na Sonorze panuje klimat pustynno-subtropikalny są gorące lata i łagodne zimy, zaś na pustyniach znajdujących się powyżej 600 m n.p.m., panują gorące lata i chłodne zimy. Rekordowo wysokie temperatury występują na terenie Doliny Śmierci. Dnia 10 lipca 1913 r. zanotowano tam temperaturę 134 °F (57,8 °C), co było jak dotąd najwyższą temperaturą na ziemi.

Historia
Do brzegów Kalifornii jako pierwszy z Europejczyków dopłynął portugalski żeglarz João Rodrigues Cabrilho w 1542 r., podobnie jak wcześniej jego rodak Magellan, służący Karolowi V z dynastii Habsburgów, ówczesnemu królowi Hiszpanii i cesarzowi niemieckiemu. W te strony dotarł też 37 lat później angielski żeglarz - odkrywca i korsarz w jednej osobie, Francis Drake. Nie były to oczywiście obszary bezludne. W okresie pierwszych kontaktów z Europejczykami Kalifornię zamieszkiwały indiańskie plemiona Pomo, Kostanoan, Jokuc, Czumasz, Mohave (nie mylić z Mohawkami) i Serrano (nazwa nadana przez Hiszpanów). Razem tych grup było koło 70. Hiszpańscy kupcy, zaczęli wykorzystywać Kalifornię w trakcie podróży z Filipin do kolonii Madrytu w Meksyku od roku 1565. W 1602 r. Sebastian Vizcaino zbadał i opisał na mapie wybrzeże Kalifornii na polecenie wicekrólestwa Nowej Hiszpanii. Iberyjscy duchowni zakładali też ośrodki misyjne wzdłuż wybrzeża i powstało ich razem 21, w celu nawracania lokalnych Indian. Pierwszy z nich został założony w San Diego w roku 1769. Wokół misji pojawiły się małe miasteczka, był to początek hiszpańskiego osadnictwa w tej części Ameryki Północnej. Nową prowincję nazwano "Alta California" (Górna Kalifornia), w odróżnieniu od Półwyspu poniżej, zwanego Dolną Kalifornią (obecnie Meksyk). W ślad za misjonarzami pojawili się też i hiszpańscy osadnicy, stosunkowo jednak nieliczni. W końcu XVIII w. Kalifornia stała się częścią wicekrólestwa Nowej Hiszpanii. W 1821 r. wraz z innymi terytoriami wchodzącymi w skład tego wicekrólestwa uzyskała niepodległość, stając się częścią Meksyku, od nazwy nowego państwa. Do Kalifornii zaczęli przenikać po 1820 r. amerykańscy traperzy i osadnicy, którzy poprzez swoją kreatywność i zwiększającą się liczbę, zaczęli odgrywać tutaj coraz większą rolę. Przybysze ze Stanów Zjednoczonych odkryli też szlaki przez góry oraz pustynie Kalifornii, zasiedlając niezamieszkane dotąd rejony. Krajem tym też zainteresowała się Rosja w latach trzydziestych, zakładając na wybrzeżu Kalifornii faktorię handlową w Fort Ross.
W 1846 r. osadnicy amerykańscy zbuntowali się przeciwko Meksykowi - tzw. Rewolta Niedźwiedziej Flagi, która do dzisiaj jest stanowym sztandarem, ustanawiając w Sonomie Republikę Kalifornii. Pierwszym i zarazem ostatnim prezydentem Republiki był niejaki William B. Ide. Urzędował niedługo - przez 25 dni, gdy do Kalifornii przybyły siły USA. Gdy wybuchła wspomniana rewolta, trwała już w najlepsze wojna amerykańsko-meksykańska (1846-1848), której inspiracją stała się secesja Teksasu. Powstańcy w Kalifornii mogli liczyć na pomoc ze strony Stanów Zjednoczonych. Ta przyszła od strony oceanu, gdy komandor US Navy, John D. Sloat, wpłynął na zatokę Monterrey i rozpoczął okupację Kalifornii przez USA. Po krótkiej kampanii w południowej części późniejszego stanu, oblężeniu Los Angeles oraz bitwach pod Rancho Dominguez, San Pasqual, Rio San Gabriel i La Mesa, Górna Kalifornia skapitulowała w ciągu niecałego miesiąca. Wraz z Traktatem z Guadalupe Hidalgo, kończącym wojnę między Meksykiem a USA, Kalifornia została podzielona między obydwa państwa i tak zostało do dzisiaj.
W roku zakończenia wojny - w 1848 r., liczba amerykańskich kolonistów w Kalifornii nie przekraczała 15 tys., ale wraz z odkryciem złota (sławna jego "Gorączka") w roku następnym i związanymi z tym masowymi migracjami ze Stanów, Europy i Kanady, szybko zaczęła rosnąć. Był to punkt zwrotny w historii tej ziemi. W 1850 r. Kalifornia przystąpiła do Unii jako 31-y stan, należąc do grupy, gdzie zostało zakazane niewolnictwo.
Stolicą administracyjną Kalifornii pod rządami Hiszpanii i Meksyku było Monterrey. Amerykanie nie od razu znaleźli nową siedzibę stanowych władz. Wpierw było to San Jose, następnie Vallejo i Benicia, aby ostatecznie wybrać w 1854 r. Sacramento, które z niewielką przerwą w 1861 r., gdy na kilka miesięcy stołeczność przypadła miastu San Francisco (powódź!), pełni tę rolę do dzisiaj.
Gorączka złota, choć przeminęła, jak wszystko, wpłynęła na przyśpieszenie rozwoju stanu. Najlepszym przykładem byłoby San Francisco (zwane tutaj Frisco) - gdy z osady stało się nagle ludnym i prężnym miastem.
Problemów dostarczała komunikacja z pozostałą częścią, trzonem USA. Podróże do Kalifornii ze środkowej i wschodniej części Stanów Zjednoczonych były bardzo czasochłonne i niebezpieczne. Odmiana nastąpiła wraz z wybudowaniem w 1869 r. pierwszej transkontynentalnej linii kolejowej, przebiegającej przez przełęcz Donner w górach Sierra Nevada. Wraz z budową tej linii kolejowej setki tysięcy osadników przybywały do Kalifornii ze wschodu. Siłą napędzającą tę migrację były znakomite warunki do uprawy ziemi oraz mit tej ziemi. W XX wieku liczba przybywających do Kalifornii złaknionych poprawy warunków życia uległa zwiększeniu wraz z rozwojem połączeń kolejowych i budową autostrad. W okresie od 1900 do 1950 ludność stanu wzrosła z 1,4 mln do 10,5 mln, co sprawiło, że Kalifornia stała się najbardziej zaludnionym stanem w USA, w którym mieszka około 37 mln. ludzi. Wśród miast kalifornijskich jest 8, które zajmują miejsce wśród 50. największych miast USA, a są nimi Los Angeles - 2 miejsce, San Diego - 8-e, San Jose - 10-te, San Francisco - 13-te, Long Beach - 34-te, Fresno - 37-e, Sacramento - 38-e oraz Oakland, które zajęło miejsce 44-te. Stan kontynuuje politykę przyciągania dużych grup imigrantów, zwłaszcza z odpowiednim wykształceniem i przygotowaniem zawodowym, przez co liczba ludności ciągle się zwiększa. Administracyjnie dzieli się na 58 hrabstw.
Jest to zarówno najludniejszy, jak i najbogatszy stan USA. Gdyby Kalifornia była oddzielnym państwem, wówczas zajmowałaby ósme miejsce wśród największych gospodarek światowych, z produktem krajowym brutto na poziomie Włoch. Z kolei zajmowałaby 35-te miejsce na liście najludniejszych państw globu.

Struktura rasowo-etniczna
W Kalifornii żadna grupa etniczna nie dominuje liczebnie znacząco nad innymi (to znaczy, że ogólny udział żadnej z grup nie przekracza 50%). Przez to stan określa się jako "majority-minority". Jeśli chodzi o rasę, to wprawdzie białych jest 59,8%, ale zalicza się do nich także ludność latynoską (znaczny odsetek!), których to osobno ujmują amerykańskie spisy powszechne. W Kalifornii żyje największa spośród wszystkich stanów liczba białych Amerykanów - ocenia się ją na 21 810 156 mieszkańców. W stanie mieszka piąta pod względem wielkości populacja Afroamerykanów - 2 260 648 osób. W Kalifornii żyje też 1/3 Amerykanów pochodzenia azjatyckiego - 4,5 mln z 15 mln zamieszkujących teren USA. Liczba rdzennych Amerykanów - oficjalnie wynosi 376 093 ludzi (ale przez wielu oceniana na ok. 1 mln) jest najwyższa spośród wszystkich stanów. Według danych z 2006 r. Kalifornię zamieszkuje największa liczba mniejszości spośród wszystkich stanów - biali (bez udziału białych Latynosów) to 43% populacji. Udział nielatynoskich białych w populacji Kalifornii spadł o połowę w zaledwie 36 lat - w 1970 stanowili jeszcze ok. 80%. Ogólnie Kalifornię zamieszkuje 21% wszystkich przedstawicieli mniejszości żyjących w USA. Tylko Nowy Meksyk i Teksas mają większy udział procentowy Latynosów w populacji, ale to w Kalifornii jest ich najwięcej, jeśli chodzi o liczbę bezwzględną. Podobnie rzecz się ma z Amerykanami pochodzenia azjatyckiego - Hawaje mają największy procentowy udział, ale to w Kalifornii mieszka największa ich liczba. Indianie stanowią 0.7 % ogółu. Wśród Azjatów najliczniejsze są osoby o chińskich, filipińskich i japońskich korzeniach. Nie brakuje innych grup etnicznych z całego świata, np. Albańczyków, Haitańczyków, Hindusów czy Pakistańczyków. Zarówno Los Angeles, jak i San Francisco zamieszkuje duża liczba mieszkańców pochodzenia francuskiego, włoskiego, portugalskiego, rosyjskiego i skandynawskiego. Na terenie stanu używa się ponad 200 języków, co czyni go jednym z najbardziej zróżnicowanych pod względem językowym rejonów na świecie.

Kalifornijska gospodarka
W 2007 roku produkt narodowy brutto w stanie Kalifornia wynosił 1,812 biliona dolarów, a więc był największy ze wszystkich stanów USA. W porównaniu z innymi stanami Kalifornia wytwarza 13% produktu krajowego brutto. Panuje oczywiście bezrobocie, którego stopa przekracza 12%, choć bywały lata, że sięgało jedynie 5%. Na głowę przypadało mniej więcej 39 tys. dolarów (proszę sobie samemu wyliczyć w złotych). Po tym względem - nie zapominajmy, że ten ludny stan zajmował 11 miejsce w całym USA. W skali globalnej również nieźle to wyglądało. Poziom dochodu PKB jest bardzo zróżnicowany. Najmniejszy PKB dotyczy m.in. osób pochodzących z Meksyku i innych krajów cechujących się dużym odsetkiem słabo zarabiających i biednych. Najwyższy dotyczy oczywiście ludzi wolnych zawodów (głównie aktorów, reżyserów) zatrudnionych w przemyśle filmowym, znanych artystów oraz wysokich technologii. W roku 2010 w Kalifornii było ponad 660 tys. milionerów. Swoje siedziby w Kalifornii mają największe korporacje internetowe (Google, Yahoo!, EBay, Facebook itp.). Kalifornia jest stanem znanym z przemysłu rozrywkowego, zwłaszcza Los Angeles (obecność Hollywood!) i przemysłu zaawansowanych technologii, szczególnie zwłaszcza elektroniki z informatyką, ulokowanego m.in. w Dolinie Krzemowej. Innymi ważnymi dla stanu dziedzinami gospodarki są turystyka, rolnictwo (głównie w Dolinie Kalifornijskiej), winiarstwo i przemysł naftowy.
Kalifornia jest najludniejszym stanem USA, a to oznacza duże zapotrzebowanie na energię elektryczną. Energię wywarzają elektrownie wodne, cieplne (zarówno węglowe i gazowe), oraz jądrowe. Ze względu na swoisty "głód" energii oraz silne ruchy ekologiczne dążące do ochrony środowiska, władze stanowe prowadzą działania mające na celu rozwój energetyki odnawialnej. Obecnie w Kalifornii istnieje kilka elektrowni słonecznych, takich jak Solar Energy Genarating Systems (SEGS), czyli po prostu systemy wytwarzania energii słonecznej. Głównym ośrodkiem tego typu energii stała się pustynia Mojave, gdzie istnieją dogodne warunki do rozwoju tego typu przemysłu. Na terenie stanu Kalifornia istnieje także kilka farm wiatrowych, zwłaszcza elektrownia w Altamont Pass.

Szkolnictwo wyższe
Kalifornia podobnie jak Massachusetts z drugiej strony wielkiego kraju, w dużej mierze opiera się na edukacji, szczególnie akademickiej. Największą z uczelni jest University of California (UC), który zatrudnia najwięcej laureatów nagrody Nobla w skali światowej. Jego władze znajdują się w Oakland. Składa się z 10 kampusów: Berkeley; Davis; Irvine; Los Angeles (UCLA); Merced; Riverside; San Diego; San Francisco; Santa Barbara; Santa Cruz.
Listę innych poważnych szkół wyższych będzie otwierał zasłużony Stanford University. Poza nim warto byłoby wymienić jeszcze Biola University, California Institute of Technology (Caltech), California State University - z 400 tys. studentów, w wielu kampusach jest największym w USA skupiskiem młodzieży akademickiej, Fuller Theological Seminary, University of Southern California (USC).

By the way
Varia: Najstarszymi na świecie drzewami są liczące sobie ponad 4000 lat sosny długowieczne i sosny ościste, rosnące jedynie w Kalifornii.
Błogosławieństwem Kalifornii jest jej unikalny, ukształtowany przez miliony lat geologicznych przemian krajobraz, oferujący najróżniejsze pejzaże oraz niezwykle łagodny klimat. Posiada zarazem majestatyczne nadoceaniczne klify z zespołem piaszczystych plaży, malownicze, zdominowane przez pola i winnice serce stanu, surowe pustynie i ośnieżone szczyty górskie. Stanowi ulubiony cel krajowych i zagranicznych turystów.
Gorące i tropikalne południe stanu stanowi magnes dla klasycznego turysty, szukającego typowego wypoczynku i niewyszukanych pod względem kulturowym atrakcji. Tam można spokojnie rozłożyć się na plażach, często w cieniu palm, popijając na nich drinka. W San Diego, najbliżej położonym przy granicy z Meksykiem, znaczącym kalifornijskim mieście jest spokojniej od zatłoczonego i hałaśliwego sąsiada, w postaci Los Angeles. Panuje tutaj pełna relaksu atmosfera. Oprócz plaż, które z czasem mogą zmęczyć i znudzić, miasto ma do zaoferowania jeden z najlepszych na świecie parków zoologicznych i kapitalne wprost oceanarium. Zoo przypomina nawet bardziej park safari. Zwierzęta mają sporo przestrzeni i chyba na swój sposób są szczęśliwe. Warte jest spędzenia tam kilku godzin i powiedzmy szczerze - kasy, szczególnie jeśli nie posiadamy za wiele szans podglądania zwierzaków w naturalnym środowisku. San Diego dzieli tylko kilka mil od nadgranicznego meksykańskiego miasta, o podejrzanej reputacji - Tijuana. Można tam spokojnie wyskoczyć, ale zastanówmy się po co i czy warto?! Na zakupy, czy po "trawkę", albo na szybką wakacyjną, niedrogą przygodę, z miłością niewiele posiadającą wspólnego?! Meksyk jest przecudowny, ale… bez Tijuany! To tak, jakby Polskę poznać tylko przez pryzmat np. bazaru w Zgorzelcu.

Miasto Aniołów (Los Angeles - LA) jest gigantycznym, drugim co wielkości miastem USA, choć w rzeczywistości stanowi konglomerat wielu mniejszych zespołów miejskich i dzielnic, które są ciekawsze od samego martwego popołudniami Downtown, czyli centrum (głównie biurowce). Zamieszkuje je multikulturowa społeczność, zaznaczająca swoją obecność i tożsamość. Południowe rejony aglomeracji są w sporej części latynoskie, choć np. już takie Orange County wyłamuje się tej regule. To jeden z najbogatszych w USA powiatów, gdzie swego czasu mieszkał znany filmowy aktor, John Wayne, którego pomnik tam stoi. No właśnie, trudno mówić i pisać o LA pomijając fakt, iż stanowi ono serce przemysłu rozrywkowego, utożsamianego z Hollywood, siedliskiem wielu studiów filmowych i Beverly Hills, dzielnicą gwiazd. W zespole LA znajdują się też tak eleganckie dzielnice, jak Santa, Venice czy Redondo, z szerokimi i czystymi plażami oraz szeregiem imponujących rezydencji, z wyczuwalna siłą pieniądza (wszystkie trzy w zachodniej części metropolii). Wreszcie nie można zapomnieć o Disneylandzie, ulokowanym w gminie Anaheim. Na jednym ze wzgórz we wschodniej części Miasta Aniołów, obok cmentarza o parkowym charakterze, znajdziemy w kaplicy polonicum - panoramę Galogoty autorstwa Jana Styki.
Z LA na północ, w stronę Frisco (San Farncisco) można jechać nowoczesną autostradą idącą równolegle do uskoku San Andreas, albo poruszać się wolniej, ale chyba ciekawiej, nadbrzeżną i spektakularną szosą zwaną Big Sur. Oficjalnie owa legendarna na poły droga, zwana Highway 1, ciągnie się z Miasta Aniołów do Monterey. Jej walorem są majestatyczne widoki i sceneria nadbrzeżnych gór, klifów, wodospadów, maleńkich zatoczek Pacyfiku, towarzyszącego nam zawsze po jednej ze stron (zależy skąd i gdzie zmierzamy). Bliżej LA niż Frisco warto skręcić do osobliwego muzeum, ale bardziej chyba rezydencji prasowego miliardera, Rundolpha Hearsta w San Simeon, zwanej jako tzw. Hearst Castle. Ten bogaty człowiek posprowadzał z Europy fragmenty autentycznych zabytkowych budowli - z najróżniejszych epok i stylów i połączył je w jedną całość, w budynku naśladującym z zewnątrz renesansowy czy barokizujący ni to pałac ni zamek z elementami nawet i katedry. Nieco osobliwie wygląda basen otoczony antycznymi figurami i w klasycznym stylu na tle owej rezydencji. Wnętrza posiadają wmontowane elementy przywiezione z Europy, bądź wiernie skopiowane z oryginałów. To nie tania rozrywka - mamy do wyboru 3 trasy, a każda z nich kosztuje 25 dolarów ($) plus jeszcze opcja wieczorna oceniona na 36 $. Może jednak warto zobaczyć kawałek poczciwej Europy w Stanach i lepiej poznać amerykańskie kompleksy i gusty? Budowa pochłonęła większą część wielkiej fortuny miliardera. Po drodze, w stronę San Francisco, Warto zatrzymać się w Monterey, ponieważ oko przyciąga stylowa kolonialna architektura, dawnej prowincjonalnej, a potem na krótko stanowej stolicy. Wśród budynków osobliwość - amerykański konsulat (krótko nawet ambasada), z czasów przynależności Kalifornii do Meksyku. Na południe ciągnie się widokowa pętla tzw. 17 Mile Drive.
San Francisco, jak już wiemy przez miejscowych zwane często Frisco, leży ok. 600 km na północ od Los Angeles. To prawda, co piszą o nim, iż należy do najbardziej malowniczych dużych miast wielkiego państwa, a może nawet obok Seatle nim jest. Rozłożyło się na serii wzgórz, na półwyspie otoczonym wodami Pacyfiku i Zatoki noszącej nazwę miasta. Tutaj warto się nie śpieszyć, spacerować pomiędzy wiktoriańskimi często domami - zwłaszcza pięknie prezentującymi się w rejonie Alamo Square, albo udać się z Downtown uroczym i stylowym, "starożytnym" tramwajem w rejon nabrzeża portowego. Jeden z prier’ów (przystani), zdaje się nr 39, okupują leniwe lwy morskie, wylegujące się na słońcu, stanowiąc jedną z lokalnych atrakcji. Z nabrzeża rozpościera się widok na zatokę zamkniętą sławnym Golden Gate Bridge i skalistą wysepkę z niegdysiejszym legendarnym więzieniem Alcatraz (obecnie muzeum). Nie wypada ominąć oczywiście samego sławnego mostu, może najbardziej chyba fotografowanej tego typu konstrukcji na świecie. Mając np. wypożyczony samochód warto sobie zwyczajnie nim przejechać, albo udać się z punktu widokowego na kilkukilometrowy spacer. Poniżej samego mostu zlokalizowana jest galeria sztuki, z przednimi często działami europejskich mistrzów, której gospodarzem jest wpływowa i kasiasta organizacja weteranów - Legion of Honor. Wypadałoby się też udać na krętą, malowniczą i jednokierunkową Lombard Street, którą powoli zjeżdżają w dół pomiędzy klombami samochody. Można też odwiedzić kolorowe pod każdym względem, na pewno ze względu na symbolikę i mieszkańców, dzielnicę Castro, dokąd dociera również tramwaj, ale już bardziej nowoczesny. Nieco egzotyczna tam atmosfera, ale środowisko gejów i lesbijek nie jest groźne, czy na zewnątrz ostentacyjnie lubieżne - jak niektórym się wydaje i drapieżne, w sumie raczej normalne. Zwracają uwagę nie tyle nawet licznie zawieszone tęczowe flagi (tutaj nawet zrozumiałe), ale głównie sklepy z męską odzieżą, niezwykle eleganckie, bardzo trendy i raczej drogie.
"Nieco" poniżej Frisco rozciąga się sławna z postępu technologicznego, technik komputerowych i kosmicznych, "Silicon Valley" - czyli Dolina Krzemowa, której sercem jest miasto San Jose z własnym międzynarodowym lotniskiem. Tutaj też ulokował się młody, ale niezwykle prężny Stanford Univeristy, jedna z kuźni kadr rządzących Stanami Zjednoczonymi.
W górach Sierra Nevada ulokowane są stosunkowo łatwo dostępne komunikacyjnie, niemal w połowie drogi między LA oraz Frisco, dwa wspaniałe i popularne parki narodowe: Sequoia oraz Yosemite. Pierwszy, może nieco bardziej z boku, niezasłużenie, ale z kolei dobrze dla odwiedzających, jest mniej zatłoczony. Oferuje nie tylko ciekawe widoki, spacery po wspaniałej puszczy, ale i tytułowe gigantyczne, największe i jedne z najstarszych drzew globu. Rekordzistka, sekwoja - gen. Shermann, nazwana generałem i prezydentem w jednej osobie, jest na tyle szeroka, iż trzeba minimum 8-9 ludzi, aby objąć jej podstawę. W wydrążonym pniu jednej ze zwalonych sekwoi powstał tunel, w którym śmiało może zmieścić się przejeżdżający jeep. Pewna ilość wielkich sekwojowców rośnie też w oferującym piękne górskie widoki Kings Canyon National Park. W sąsiedztwie leży Yosemite National Park, drugi co starszeństwa park narodowy nie tylko w USA. Chroni świetnie zachowaną przyrodę typu alpejskiego. Najważniejszym i najbardziej spektakularnym fragmentem, jest niezwykle piękna i długa na 12 mil (jakieś 18 km), polodowcowa Yosemite Valley. Nad Doliną wznoszą się pełne majestatu szczyty. Wśród nich wybija się El Capitan, z którego masywu spada około 700 (2400 stóp) metrowy wodospad Yosemite Fall. Dolina, jak i otaczające ją szczyty są niezwykle popularnym kierunkiem dla miłośników hikingu (intensywnego chodzenia) i wspinaczek, nie mówiąc o bardziej przeciętnych sympatyków wspaniałych krajobrazów.
Wielu przyciąga swoim gorącym klimatem i na poły afrykańsko-karaibską roślinnością Palm Springs, położone w pustynnej dolinie, 100 kilometrów na wschód od Los Angeles. Zapewne dla niektórych magnesem może być fakt, iż wiele gwiazd filmu czy estrady tutaj ma swoje zimowe rezydencje. Ponieważ na wybrzeżu czasem temperatura w tym czasie zbliża się niebezpiecznie do zera, a tutaj prawie zawsze świeci słońce i jest minimum około dwudziestu stopni. Sporo tam pól golfowych, luksusowych sklepów i wysokiej klasy restauracji przeznaczonych dla bogatej klienteli. Można postawić pytanie zasadnicze - czy musimy tam być? Chyba niekoniecznie.
Wizyta w Kalifornii nie byłaby ważna bez odwiedzin miejsc uprawy winnej latorośli. Przecież jesteśmy w jednym z największych zagłębi winiarskich globu, a najznaczniejszym niewątpliwie w USA. Szczególnie urodziwe jak się zdaje są winnice w Napa Valley i Sonoma Valley, w odległości około 50 mil na północ od San Francisco. Jeśli już o winnych rejonach mowa, to należą do nich również fragmenty środkowego kalifornijskiego wybrzeża między Monterey do Santa Barbara, nie mówiąc o innych mniej znanych winnicach. Co ważne, istnieje możliwość degustacji! W rejonie Napa znajduje się stolica stanu - Sacramento, które także zasługuje na krótkie choćby zatrzymanie.
Przygodą wartą zachodu i wysiłku będzie podróż do Doliny Śmierci, jednego z najniżej położonych punktów globu oraz miejsca, gdzie odnotowane zostały najwyższe jak dotąd naturalne temperatury, sięgające, jak już wiemy powyżej 57 stopni. Death Valley leży ok 150 mil (ponad 200 km) od LA, blisko granicy ze stanem Nevada, na Pustyni Mojave. Surowy, czasem księżycowy krajobraz tworzy intrygującą scenerię jednego z bardziej wyizolowanych punktów USA. Wiele z formacji skalnych z racji geologicznej budowy oraz operowania przez promienie słoneczne w ciągu dnia mieni się różnymi kolorami, a niesamowite, wspomniane księżycowe skojarzenia, czynią białe, słone pola i dno wyschniętych dawno temu jezior. Ta groźna w sumie okolica, w której dłuższe przebywanie naraziłoby nas z racji odwodnienia na utratę życia (jak mówi nazwa Doliny), jest na swój sposób piękna… Ewakuację zapewniają samochody, którymi tutaj docieramy.
Na wchód od Palm Springs rozciąga się kolejny z intrygujących parków narodowych stanu - Joshua Tree National Park. Chroni on oryginalną florę i faunę Mojave Dessert, czyli wspomnianej wyżej Pustyni Mojave, z osobliwymi drzewiastymi yukami, z daleka przypominającymi kaktusy, ale też i malowniczymi, różnych kształtów skałami przyciągającymi wspinaczkowiczów.
Po drugiej stronie Zatoki San Francisco, gdzie prowadzi droga przez Golden Gate, leży jeszcze sympatyczny Park Narodowy Redwood, z młodszymi kuzynami sekwoi, tzw. drzewami czerwonymi. Gdzieś w tych stronach, na wybrzeżu oczywiście, rozgrywała się akcja sławnej sienkiewiczowskiej noweli "Latarnik".
Dla florystów ciekawe mogą być też najstarsze szpilkowce świata, możliwe i jako drzewa w ogóle. Otóż w paśmie White Mountains we wschodniej części Kalifornii, nawet nie tak daleko od Doliny Śmierci, rosną sosny ościste i długowieczne, liczące sobie ok. 4700 lat…

 

Nasi Partnerzy

 

Copyright ©  Turystyka Kulturowa 2008-2018


Ta strona internetowa używa pliki cookies w celu dostosowania serwisu do potrzeb użytkowników i w celach statystycznych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Brak zmiany tych ustawień oznacza akceptację dla cookies stosowanych przez nasz serwis.
Zamknij