Główna :  O nas :  Impressum :  Literatura  :  Dla autorów :  Archiwum :  Publikacje :  Kontakt :  turystykakulturowa.ORG

 

Data wydania 18 lipca 2015, redaktor prowadzący numeru: Izabela Wyszowska

Numer 7/2015 (lipiec 2015)

 

Itinerarium

 

Michał Jarnecki 

Kraj Zadunajski. Węgry cz. 2

Wiele do zaoferowania ma tzw. Kraj Zadunajski, czyli rejony na zachodnim brzegu wielkiej europejskiej rzeki. Wspaniałe zabytki przeszłości sąsiadują z tzw. Węgierskim Morzem czyli Balatonem, niezwykle popularnym w latach socjalizmu, kierunku wyjazdów naszych rodaków. I dzisiaj ich tam nie brakuje, a mogłoby przyjeżdżać więcej. Wybierzmy się więc na razie na tą nieco wirtualną wycieczkę, która pozwoli lepiej zaplanować tę realną.

Sopron - Scrabantia
Położony przy granicy z Austrią i ocierający się o płytkie acz rozległe Jezioro Nezyderskie (ubogi krewniak Balatonu), Sopron posiada długą historię. Sięga ona czasów Imperium Romanum, gdy obecne Węgry stanowiły Panonię, podzieloną na kilka prowincji podległych miastu, do którego ponoć prowadziły wszystkie drogi. Sopron zwał się wówczas Scrabantią i w centrum, za eklektycznym, okazałym ratuszem, zachowały się nawet antyczne ruiny i fragmenty umocnień.
Starówka o rozmiarach podobnych do naszej warszawskiej, posiada swój charakter. Rodowód wielu kamienic sięga średniowiecza. Niektóre z nich zachowały nawet gotyckie kształty i cechy stylu. Jeden z kościołów pod wezwaniem św. Urszuli stanowi nawet perełkę gotyku. Uliczki prowadzące od strony dworca (najpierw przebić się trzeba przez socrealistyczne osiedle), prowadzą ku rynkowi. Na jednej z nich znajduje się gotycka synagoga, pełniąca obecnie funkcje muzealne. Sam rynek jest okazały. Obok eklektycznego ratusza, otacza go szereg sędziwych kamienic oraz gotycka świątynia zwana Kozim Kościołem (Kecske Templom), z XIII w. z niezwykle ciekawym wyposażeniem, stąd więc chyba obowiązuje płatny wstęp. We wrześniu rozkładają się tutaj lokalni producenci serów i wina. Pychota - warto spróbować. Sopron posiada także barbakan, co raczej w Europie bywa rzadkością, stąd choćby dla lansu należy go przejść, przy okazji patrząc na sąsiadujące pozostałości rzymskiej Scrabantii.

Köszeg
Niewielkie miasto nad granicą, przylegające jak i Sopron do Burgenlandu, jednego z krajów związkowych Austrii (Republik Österrreich), może uchodzić za odpowiednik węgierskich Termopil, Westerplatte, Trembowli i Częstochowy zarazem. Załoga tutejszego zamku, już po tragedii w Mohaczu (1526), gdzie zginął król Ludwik Jagiellończyk i królestwo Madziarów znalazło się w rozsypce, stawiła mężny opór armii tureckiej w 1532 r., odpierając kilkutygodniowe oblężenie. O godzinie 11.00, w której Osmanowie zarządzili odwrót, rozlega się upamiętniający heroizm obrońców hejnał. Na czele nielicznej załogi, która zmusiła rycerzy półksiężyca do odstąpienia spod twierdzy stał Nikola Jurišic, Chorwat z pochodzenia. Nie dziwmy się, że jego nazwisko zostało upamiętnione kilkukrotnie, czy to w formie pomnika, nazwie ulicy, placu czy nawet jednej z baszt. Sam zamek nie należy do wielkich i aż dziwić może, że powstrzymał skutecznie armię Sulejmana Wspaniałego, idącego od sukcesu do sukcesu. Do czasu, jak się okazało…
Miasto posiada niewielką starówkę z szeregiem ładnych kamieniczek i barokowym ratuszem. Stanowi dogodny punkt wypadowy do Austrii i ma niezłe połączenie z Sopron oraz poprzez Szombathely z Vesprem.
Niedaleko austriackiej granicy, bliżej Sopronu, leży wieś Ják. Naszym celem będzie tam chyba najpiękniejszy na terenie Wegier, romański kościół pod wezwaniem św. Jerzego z XIII w. i sąsiadująca z nim kaplica św. Jakuba, przebudowana na styl barokowy. Kościół pod wezwaniem pogromcy smoka posiada świetne rzeźby świętych pańskich i samego Chrystusa na wejściem. Wnętrze jest lekko rozczarowujące - ot trywialny barok, choć romanizmu tam sporo jeszcze zostało. Warto obejść świątynię - naprawdę kamienne ornamenty rzeźbiarskie są niesamowite.

Szekesfehervár i miasto królowej (Vesprem)
Ten pierwszy, aż się wierzyć nie chce, u samego zarania węgierskiej państwowości, odgrywał rolę Gniezna i Lednicy łącznie, będąc stolicą królestwa św. Stefana. W samym centrum, niedaleko ratusza i centralnego deptaku, oczom naszym ukazuje się zarys i częściowo zachowane fundamenty potężnej romańskiej katedry, zdewastowanej, jak to często w przypadku madziarskiego dziedzictwa, miało miejsce - przez Turków. To tutaj niegdyś spoczęły szczątki pierwszego króla i "chrystianizatora" państwa - Stefana. Obecnie w specjalnym budynku można podziwiać pusty grobowiec wielkiego króla. To swoisty węgierski czakram i powinniśmy tam, jeśli mamy okazję, być! W centrum zachowała się niewielka, ale sympatyczna, urokliwa starówka. Jedna z uliczek prowadzi na nieduże wzniesienie z gotycko-barokową obecną katedrą i wczesnogotycką kaplicą. Jedna z kamieniczek starówki, na bocznej uliczce, zachowała wyraźny gotycki charakter. W barokowym dawnym pojezuickim kolegium umiejscowione zostało muzeum króla Stefana.
Na północ od stosunkowo niedalekiego Szekesfehervár, leży Vesprem, zwane "miastem królowej". To metaforyczne określenie bierze się stąd, iż posiadała w nim swoją rezydencję małżonka wielkiego Stefana, Gizela Bawarska, córka niejakiego Henryka Kłótnika, który z naszym Mieszkiem I także ubijał interesy. Najciekawsze obiekty zlokalizowane zostały na górze zamkowej. Tam między innymi stoi romańska katedra, po licznych "przejściach" w postaci przebudów i modnych upiększeń. Fundatorką była właśnie Gizela. Zamek zaś był świadkiem powstania Franciszka Rakoczego przeciw Austrii. Kilka godzin włóczęgi po malowniczej, choć niedużej starówce, w tym i kościołach, zmarnowanym czasem nie będzie, nawet jeśli wielu pamiątek z XI stulecia raczej już nie znajdziemy.

Nad Balatonem
Dla Węgrów pozbawionych dostępu do normalnego morza, to spore, środkowoeuropejskie jezioro, stanowi jego ekwiwalent, skupiając po Budapeszcie największą liczbę odwiedzających. W tzw. dawnych czasach bywało tutaj też mnóstwo Polaków. Niezależnie od płytkich ciepłych wód wielkiego jeziora, długiego na jakieś 80 km, o linii brzegowej sięgającej zaś 200, jest tam wiele do zobaczenia. Okolice są krajobrazowo piękne i wcale nie takie płaskie, jak nam powiada stereotypowe postrzeganie Węgier. Pomiędzy końcem maja a październikiem woda ma 20 stopni, a czasami i więcej. Szybko się nagrzewa, ponieważ jest płytko.
Po tym jak z impetem wpadam do węgierskiego morza, czuję się jak na przyjemnie ciepłym, krytym kąpielisku. Tym bardziej, że woda jest tu płytka. Na początku nieco deprymuje muliste dno, ale nie zapadamy się za mocno, a potem szybko z tym się oswajamy. Nie brakuje, podobnie jak w stolicy, termalnych źródeł, którymi natura obdarzyła Madziarów. Najbardziej popularnym naturalnym zbiornikiem - basenem jest uzdrowisko Heviz (32 stopnie).
Od strony północno-zachodniej Węgierskiego Morza ciągnie się malownicze pasmo wzgórz zwanych Lasem Bakońskim, sięgających 705 metrów. Najciekawsza jego część została poddana ochronie i powstał tam park narodowy: Balaton felvideki Nemzeti Park. Przez wzgórza, łąki i lasy, przez ciekawe formacje skalne, wytyczone zostały szlaki turystyczne. Na południowy-zachód od jeziora funkcjonuje rezerwat bawołów w Kápolnapuszta. Oglądać tam możemy rasę historyczną, której już się nie hoduje na znaczącą gospodarczo skalę. Zwierzaki lubią taplać się w błocie.
Kilka miast pretenduje do roli stolicy Balatonu. Od strony północnej rolę tą śmiało może pełnić miasto Kesztheley. Niezależnie od funkcji kurortu, dysponuje ono bogatą ofertą kulturalną. Znajdziemy tu szereg małych muzeów, np. Nosztalgia Múzeum (mówią o nim, że to muzeum kiczu) czy Doll Museum (muzeum lalek). Znajduje się też tutaj wspaniała, wielka barokowa rezydencja rodu Festeticsów, pod względem wielkości stanowiąca trzeci największy pałac na Węgrzech. Tak jak to, że żoną ostatniego właściciela posiadłości była Polka, co nie dziwi, ponieważ Madziarzy są wysokiego mniemania o urodzie naszych rodaczek. Jeden z moich znajomych profesorów z Pilicsaby też importował z Lechistanu dziewczynę.
W pobliżu Kesztheley, lecz już nie nad jeziorem, powstał w miasteczku Zalakaros aquapark. To dobra oferta dla najmłodszych oraz leniwych. Pofałdowane okolice oferują ładne widoki. Konkurentem Kesztheley jest Balatonfüred, ale jego oferta kulturowa jest uboższa. Znajduje się tutaj spory port jachtowy i przystań statków turystycznych. Atutem największy jest fakt, iż stąd można dotrzeć na cudowny półwysep Tihany z miasteczkiem o tej samej nazwie. Zgadzam się w pełni z Agatą Olejniczak, autorką artykułu o tych stronach w Onecie/dział Podróże/, iż "to kraina jak z bajki. Obrośnięte zielenią i pokryte strzechą chaty, płoty z zawieszonymi na nich garnkami, wylegujące się w słońcu koty i zapach przypraw. Głównie papryki, którą tak kochają Węgrzy". Malownicze miasteczko wygrało niedawno rywalizację na najbardziej atrakcyjne w swoje kategorii w Europie, w rankingu organizowanym przez touroperatorów. W Tihany wznosi się też obiekt wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jest nim opactwo benedyktyńskie, z grobowcem króla Andrzeja I w romańskiej krypcie. Monarcha w 1055 r. ufundował klasztor. Z tarasu w tyle opactwa, rozciąga się niesamowity widok na cały niebiesko-zielony Balaton. Po wizycie w świątyni warto się powłóczyć po bajkowej osadzie.
Po stronie południowej rolę nieformalnej stolicy pełni Siófok. Panorama miasta rozpościera się z dawnej wieży ciśnień, obecnie centrum informacji turystycznej. Atrakcjami są: największy port jachtowy Balatonu, promenada oraz dom sławnego kompozytora, Imre Kalmana, autora choćby "księżniczki Czardasza, który tutaj przyszedł na świat. Siófok jest rozciągnięty wzdłuż jeziora na 15-17 km, czyli warto np. pomyśleć o wypożyczeniu roweru.

Pecs - Pecz
Miasto pod względem bogactwa dziedzictwa kulturowego, jest chyba najatrakcyjniejszym po Budapeszcie. Pod względem historycznego dziedzictwa, Pécs dysponuje dorobkiem ustępującym tylko stolicy. Nie darmo, wśród jego partnerów jest również i podwawelski gród. Także i tutaj znajdziemy ślady obecności Roma - eterna, skromniejsze niż w stolicy, ale zawsze. Po obecności Turków pozostały też meczety. Pod względem wielkości oraz ilości mieszkańców zajmuje piąte miejsce w kraju (163 tys. ludzi). Nazwa miasta wywodzi się prawdopodobnie od jednego z dialektów chorwackich - kajkawskiego, niedaleko stąd przecież do granicy perły Adriatyku i oznacza zapewne piątkę. Stąd też węgierski Pécs [Pecz], oznaczał w kilku językach mniej więcej to samo: łac. Quinque Ecclesiae, niem. Fünfkirchen, czes. Pětikostelí, ser. Pečuj - Печуј, tur. Peçuy, chorw. Pečuh, a Polsce przedrozbiorowej Pięć Kościołów. W madziarskiej wersji zniknęło jedynie słowo oznaczające świątynię Leży w południowej części Węgier, na południowych stokach gór Mecsek i jest stolicą komitatu, czyli województwa Baranya. Swego czasu był znaczącym ośrodkiem górniczym, ale w wyniku nieopłacalności wydobycia i wyczerpywania się złóż węgla kamiennego oraz uranu, kopalnie zostały zamknięte. Do niedawna był to ośrodek przemysłu górniczego (kopalnie węgla kamiennego i uranu). Obecnie stanowi ważny ośrodek akademicki i usługowy blisko rejonu winiarskiego Villány. Najstarsze ślady osadnictwa i znaleziska archeologiczne pochodzą z III tysiąclecia p.n.e. Na tych obszarach pojawili się Ilirowie i Celtowie, a na skrzyżowaniu dwóch er też Rzymianie, którzy w II w. n.e. założyli miasto Sopianae. Rejon Zadunajski był wówczas prowincją Cesarstwa o nazwie Panonia. Jego ówczesna nazwa zapewne wzięła się od liczby mnogiej celtyckiego słowa "sop", oznaczającego moczary. Serce Sopianae rozpościerało się wokół obecnego Pałac Poczty (Postapalota). Zachowały się w dobrym stanie części rzymskiego wodociągu. Kiedy Panonię podzielono na cztery części, Sopianae stała się stolicą dzielnicy o nazwie Valeria. Krótko w tym rejonie zatrzymali się Hunowie, a z kolei pierwsi, jeszcze koczowniczy Arpadowie (pierwsza dynastia madziarska) ponoć ustanowili tutaj swoją zimową stolicę. Z kolei po założeniu państwa przez Węgrów, Pecz pełnił rolę siedziby biskupstwa, ustanowionego w 1009 r. przez króla Stefana. Łacińskojęzyczne dokumenty wspominają z tych czasów miasto występujące pod nazwą Quinque Ecclesiae ("Pięć kościołów'). Istniejąca do dziś jedenastowieczna katedra nie jest pierwszą. Pierwotna spłonęła w 1064 r. W świątyni został pochowany jeden z węgierskich królów - Piotr Orseolo. Jako Pecz zostało nazwane po raz pierwszy w 1235 r. W mieście zadomowiło się kilka zakonów, od benedyktynów począwszy w 1076 r. Ludwik Wielki, u nas zwany Węgierskim, założył w Peczu w 1367 roku uniwersytet. Był to pierwszy uniwersytet na Węgrzech. Wydany przez papieża Urbana V dokument założycielski jest niemal słowo w słowo identyczny z podobnym uniwersytetu wiedeńskiego; stwierdza, że z wyjątkiem teologii uniwersytet ma prawo do wykładania wszystkich nauk. W 1459 roku biskupem Peczu został Janus Pannonius (1434-1472), przedstawiciel węgierskiego humanizmu, który dalej umacniał kulturalny charakter miasta.
Dramat nastąpił w 1526 roku, gdy po bitwie pod Mohaczem (1526) wojska Sulejmana Wspaniałego obrabowały Pecz, wyrżnęły mieszkańców i podpaliły miasto. Kraj był rozdarty w kwestii, kto powinien zostać królem Węgier. Spory nie ominęły komitatu Baranya. Miasto Pecz popierało Ferdynanda Habsburga, natomiast pozostała część komitatu Jana Zápolyę, męża Barbary Jagiellonki. Latem 1527 r. Ferdynand pokonał wojska Zápolyi, a 3 listopada został koronowany na króla Węgier. Ferdynand wynagrodził miasto za wierność, zwolnił od podatków i tym samym otworzył możliwość odbudowy miasta. W 1529 r. Turcy ponownie zajęli Pecz i wyruszyli na Wiedeń, zmusili miasto, aby uznało ich sojusznika Zápolyę za króla. Po jego zgonie i zajęciu Budy w 1541 roku, Osmanowie nakazali Izabeli, wdowie po Zápolyi, żeby oddała im Pecz. Mieszkańcy miasta stawili opór i z sukcesem obronili miasto, przysięgając wierność Ferdynandowi. Ten jednak z czasem porzucił Pecz, stąd też jego mieszkańcy dobrowolnie zdecydowali się w czerwcu 1543 r. poddać się Turkom. Ci ufortyfikowali miasto i przekształcili na swoją modłę, dodając Peczowi orientalnego kolorytu. Kościoły zostały przekształcone w meczety, a przy okazji powstały tureckie łaźnie i minarety. Powstały również medresy - szkoły koraniczne, a rynek zamieniono na bazar. Pécs stał się centrum sandżaku w najpierw tzw. ejalecie (prowincji) Budin, potem Kanije, zyskując nazwę "Peçuy". Podczas powstania w 1664 r., rebelianci pod komendą Mikołaja Zrínyi dotarli do miasta i splądrowali je niszcząc istniejącą jeszcze średniowieczną zabudowę, nie mogąc jednak uporać się z zamkiem.
Tureckie rządy zakończyły się w 1686 r., gdy po wyzwoleniu Budy, armia austriacka dotarła tutaj i po zniszczeniu akweduktu zmusiła do kapitulacji załogę zamku. Zwycięzcy Habsburgowie zrezygnowali z zamiaru zniszczenia Peczu i ten wszedł w okres rozwoju, zakłócony tylko epidemiami dżumy. W 1688 roku zjawili się niemieccy koloniści, po ucieczce muzułmańskiej społeczności. Węgrzy w kolejnych dziesięcioleciach stanowili tylko jedną czwartą ludności miasta, a pozostałą część Niemcy i Słowianie południowi. Zapewne dlatego Pecz nie wsparł powstania Rakoczego, którego oddziały w 1704 r. ograbiły miasto. Do 1777 r. administracyjnie podlegał biskupowi, stanowiąc jego lenno, stając się po tej dacie wolnym miastem królewskim. Jeden z biskupich patronów miasta, światły György Klimó założył tutaj pierwszą drukarnię i przyczynił do powstania pierwszej publicznej biblioteki w kraju, której przekazano ok. 3 tysięcy książek z diecezjalnej biblioteki. Od 1785 r. funkcjonowała akademia prawnicza, a od 1839 r. egzystował stały teatr. Podczas rewolucji z lat 1848-1849, czy jak kto woli powstania przeciwko Habsburgom, miasto znajdowało się przejściowo w rękach lojalnych wobec Wiednia Chorwatów, a z czasem zajęli je Austriacy. Po Wiośnie Ludów rozwinął się tutaj gwałtownie przemysł, co zaowocowało powstaniem szeregu fabryk, łącznie z kopalniami, browarem - producentem piwa Sörfőzde i głośną manufakturą porcelany Zsolnaya (Zsolnay Keménycserép Manufaktúrát, 1852). Po kompromisie Madziarów z dynastią Habsburgów w 1867 r. (powstała wówczas dualistyczna monarchia: Austro-Węgry), rozwój uległ przyśpieszeniu, co zaowocowało m.in. budową linii kolejowych, łączących Pecz nie tylko z Pesztem oraz założeniem linii tramwajowych.
Po rozpadzie dualistycznej monarchii Habsburgów - końcu I wojny światowej, miasto zajęli Serbowie i wahała się nawet kwestia jego dalszej przynależności do Węgier, ponieważ istniały też projekty przyłączenia go do Królestwa SHS, późniejszej Jugosławii. Został również tutaj przeniesiony węgierski uniwersytet z Pozsony, czyli Bratysławy, utraconej na rzecz Czechosłowacji. Druga wojna zaledwie musnęła miasto (obok toczyła się w marcu 1945 bitwa pancerna). Po tym konflikcie Pecz się rozrósł poprzez wchłonięcie wielu okolicznych wsi, ale liczba mieszkańców nie przekroczyła 200 tys. osób. Po zmianie ustroju nastąpiło załamanie gospodarcze, ponieważ lokalne zakłady nie były w stanie sprostać zagranicznej konkurencji i okazały się przestarzałe. W latach 90. XX w. bliskość wojny w rozpadającej się Jugosławii mocno dotknęła miasto, ograniczając m. in. turystykę. Rok 2010 okazał się lepszy, gdy Pecz był Europejską Stolicą Kultury, wspólnie z Essen i Stambułem. Ożywiło to turystykę, zainspirowało prace restauracyjne oraz inwestycje.

Miasto stanowi w państwie bratanków jeden z kilku punktów, gdzie egzystują uznane prawnie mniejszości narodowe, wspólnoty niemiecka i chorwacka, dysponujące swoimi szkołami. Ostatnimi czasy, w obliczu konfliktu w byłej Jugosławii, Pécs był zaś centrum tzw. Nordic Support Group (NSG) czyli Nordyckiej Grupy Wsparcia składającej się z Danii, Norwegii, Szwecji, Finlandii i Polski - części najpierw IFOR, potem SFOR NATO. Jednostki te powstały na mocy porozumień z Dayton, na przełomie lat 1995-1996 i mają pilnować pokoju w Bośni i Hercegowinie

Podczas spaceru po Peczu natkniemy się na niewielkie, ale jednak ślady rzymskiego dziedzictwa: ruiny dawnego Sopianae koło obecnej głównej poczty oraz wczesnochrześcijańskiego cmentarzyska z czasów imperium wraz z kaplicą - tzw. Cella Septichora (4th century). To drugie trafiło na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Uwagę przykuwają jednak chyba najbardziej ślady tureckiej obecności. Pécs jest najbogatszym w obiekty orientalnej architektury na Węgrzech. Na głównym placu - Széchenyi ter, wznosi się meczet Gazi Kasim (Qasim), który wcześniej - przed przebudową lat 1543-1546, był gotycką katedrą św. Bertalana z XIII wieku. Zachował się jeszcze jeden były meczet - Hassana Jakovali Hassana. Są też w mieście łaźnie Memi Paszy oraz mauzoleum artysty Idris Baby. Pomimo zniszczenia w XVII w. starych fortyfikacji, stoi nadal Barbakan. Uchowała się także gotycka kamienica z XIII stulecia, gdzie jest ulokowane muzeum porcelany manufaktury Zsolnay. Oczywiście, nie jest to jedyne muzeum w tym obciążonym historią mieście. Funkcjonują również: Janus Pannonius Musem - poświęcone zasłużonemu biskupowi, Renesansu (Renaissance Museum), Amerigo Tota, Victora Vasarely, Csontváry, Etnograficzne, Historii Naturalnej, Szerecsen - poświęcone chemii, raczej przeciętna galeria obrazów - z dumną nad wyraz nazwą: Gallery of Pécs oraz ciekawe tzw. Street Museum, usiłujące odtworzyć atmosferę i ducha dawnego Peczu przez pryzmat ulicy. Znaczenie większości tych obiektów jest lokalne, ale dysponując czasem można ewentualnie się tam wybrać. W ścisłym centrum uwagę zwracają liczne kamienice różnych stylów, od gotyku, przez barok, rokoko, klasycyzm i art nouveau. Interesujące fasady posiadają budynki ratusza i hotelu Nádor (1846) na Széchenyi Ter (Placu). W centrum są też tzw. ruiny Tettye, czyli zniszczonego przez wyznawców Proroka pałacu biskupiego (1505-1521), przypominające czas zaciekłych zmagań z Turkami.
Spacerując po Pécs, warto rzucić okiem na obecną katedrę, ulokowaną w świątyni wywodzącej się z XI w., w XIX stuleciu poddanej gruntownej restauracji i modnemu wówczas historyzmowi. Pałac biskupi posiada także dłuższą historię, pochodząc z XII wieku. Przykładem dobrego baroku jest tzw. Lyceum Church na Király utca. Z kolei dawna siedziba uniwersytetu nie dochowała się, ale reaktywowana uczelnia o długim rodowodzie działa. Najstarszym jej zachowanym, a zarazem reprezentacyjnym elementem, jest Wydział Humanistyczny (Faculty of Humanities) na Ifjúság utca (ulicy). Do "uniwerku" należy też, raczej standardowy Ogród Botaniczny, niczym specjalnym się nie wyróżniający. Humorystyczną ciekawostką są zamontowane na kracie umocowanej na ścianie jednej z kamienic, popularne coraz bardziej, kłódki miłosne (tzw. Love padlocks), symbolizujące daj Boże, głębokie uczucie niejednej pary. Jeżeli standardem było umiejscawianie tychże kłódek na poręczach mostów (najbardziej spektakularnym przykładem jest Paryż), to tutaj rozwiązanie jest bardziej oryginalne i bezpieczne dla tych konstrukcji.
Sopron
Sopron
Sopron Kőszeg
Kőszeg Ják
Szeksehervar
Szeksehervar
Szeksehervar
Szeksehervar Balaton Veszprem

 

Nasi Partnerzy

 

Copyright ©  Turystyka Kulturowa 2008-2018


Ta strona internetowa używa pliki cookies w celu dostosowania serwisu do potrzeb użytkowników i w celach statystycznych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Brak zmiany tych ustawień oznacza akceptację dla cookies stosowanych przez nasz serwis.
Zamknij