Główna :  O nas :  Impressum :  Literatura  :  Dla autorów :  Archiwum :  Publikacje :  Kontakt :  turystykakulturowa.ORG

 

Data wydania 29 maja 2009, redaktor prowadzący numeru: Armin Mikos v. Rohrscheidt

Numer 6/2009 (czerwiec 2009)

 

Itinerarium

 
 

Panorama z Christo Retondor na Rio de Janeiro

Widok z Głowy Cukru wieczorem na plażę Copacabana

Na szczycie Corcovado - Christo Retondor

Rio, w faveli Rocinha - kradzież prądu przez podłączenie "na czarno" do sieci

Rio, scena  z Show - pokaz umiejętności szkół Samby

Rio, scena  z Show - pokaz umiejętności szkół Samby

Stadion Rio Maracanã

Rio, w tramwaju na wzgórze św. Teresy

Rio, Santa Teresa old tram, czyli
tramwaj lekko antyczny na wzgórze św. Teresy


CIDADE MARAVILHOSA CZYLI .... RIO

Michał Jarnecki

W tej relacji, niemal na gorąco spisanej, chciałbym wszystkich zaprosić do jednego z najcudowniejszych miast świata, chyba najpiękniej położonego z niemałej przecież gromadki wielkich metropolii, sławnego nie tylko z kapitalnych plaż i karnawału, Rio de Janeiro. Cidade maravilhosa (dosł. wspaniałe miasto), ma tez i niewątpliwie ponure, momentami przerażające oblicze. W cieniu szerokich arterii, stadionów, parków, eleganckich rezydencji czy sklepów, rozległych plaż i stadionów, rozciągają się niemniej „sławne” favele, dzielnice nędzy, która zwykle staje się wylęgarnią występku i przestępczości, tutaj zazwyczaj zorganizowanej. Nie należy jednak popadać w prymitywny stereotyp, klasyfikując  mieszkańców favel gremialnie do grona bandytów i złoczyńców... Ci biedacy z przedmieść niemal wszyscy szeroką falą przypłynęli do wielkiego miasta, poszukując tutaj pracy. Nie wszyscy ją znajdują, jednak to dzięki nim w dużej mierze metropolia funkcjonuje. Przecież  ktoś musi wykonywać najcięższe i brudne a przy tym kiepsko opłacane roboty. Niektórzy z nich pomimo wszystko powoli dorabiają się. Widać wtedy, jak stopniowo upiększają czy nawet powiększają swoje lepianki, podobne najczęściej do plasterków czy kawałków owego wielkiego ula, jakim są favele.

W favelach  nagminnie kradnie się prąd, panuje tam też swoisty porządek. Partycypują w jego utrzymaniu zarówno  lokalne samorządy, jak i gangi kontrolujące dzielnice. Wbrew powszechnej opinii można tam jako obcy bezpiecznie się pojawić.... byle w towarzystwie szanowanych mieszkańców, którzy stanowią swoistą gwarancję. Jednak samotnych rajdów do tego alternatywnego Rio nie polecam. Na miejscu, przebijając się przez labirynty splątanych maleńkich uliczek, poznać można wielu wspaniałych ludzi, biednych lecz godnych, często ze społecznikowskim zacięciem lub talentem organizatorskim, czego przykładem są biblioteki czy inicjatywy oświatowe. Te ostatnie ściągnęły nawet uwagę organizacji międzynarodowych, które łożą pewne środki na te pożyteczne cele. Warto wiedzieć, że większość szkół samby, których adepci popisują się podczas karnawału, właśnie tu ma swoją lokalizację. Tak, bez odwiedzenia choćby jednej z favel, wizyta w Rio nie byłaby wiele warta...

Dla większości odwiedzających miasto kojarzy się jednak  - obok rzecz jasna swego   karnawału - z dominującymi nad ludzkim mrowiskiem i zatoką, charakterystycznymi, niezwykłymi wzgórzami: Corcovado i znajdującymi się tu sławną figurą Chrystusa Zbawiciela (Christo Redentor) oraz Pao de Azucar (Głową Cukru). Do pierwszego z tych obiektów, położonego na wzniesieniu o wysokości 709 metrów prowadzi dwuetapowa kolejka zębata. Bilet w obie strony kosztuje około 14-15 dolarów, licząc po obecnym kursie 2,7 reala wobec 1 USD. Warto wiedzieć, że projekt olbrzymiej figury z rozpostartymi ramionami, o wysokości 30 metrów i wadze ponad 1000 ton, wykonał w okresie międzywojennym artysta polskiego pochodzenia, wilnianin Landowski. Można także wspiąć się na Corcovado piechotą, idąc niezłymi nawet szlakami wytyczonymi przez gęsty, tropikalny las. Jednak jest to wątpliwa oszczędność, zważywszy, że po drodze zdarzają się złodzieje i nożownicy, choć stan bezpieczeństwa podobno poprawił się ostatnio...

Głowa Cukru osiągalna jest faktycznie tylko za pomocą wspomnianej kolejki linowej, choć i tu nie brakuje amatorów skałkowej wspinaczki, usiłujących ją zdobyć. Wzniesienie liczy sobie 396 metrów. Wprawdzie z obydwu wzgórz roztacza się cudowna panorama, ale z racji faktu, że Corcovado jest zamykane już po 18-tej, to właśnie stąd, z tarasów i knajpek Głowy Cukru dostępny jest ów niesamowity wieczorny widok na miasto i zatokę Guanabara o zachodzie słońca.... Być może to jest najpiękniejsza panorama miasta na całym globie... Zachwyt zapiera dech w piersiach i chyba tylko osoby o wrażliwości hipopotama będą obojętne na to, co tam mogą zobaczyć.

Centrum Rio zdominowane jest przez nowoczesną zabudowę, która nie zawsze musi zachwycać. Sporo jednak wśród niej architektonicznych „perełek”,  pamiętających jeszcze czas kolonialnych rządów  i pierwszych dziesięcioleci niepodległości (od 1822), pod znakiem brazylijskiego cesarstwa. Są wśród nich zarówno przypominające starą Lizbonę barokowe kościółki i świeckie budynki, jak i monumentalne, z reguły wielostylowe gmachy. Szczególnie urokliwe są rejony wokół ulicy Carioca, której nazwą w potocznym dialekcie określa się rodowitych mieszkańców Rio. Nieopodal na jednym z wielu wzgórz znajduje się stara dzielnica Santa Teresa, na którą wije się zabytkowy tramwaj. I choć w przewodniku  Pascala piszą o panoszącym się tam złodziejstwie, nie należy obawiać się przesadnie takiej wyprawy. Sam antyczny niemal wagonik jest bezpieczny, ponieważ strzegą go policjanci, a ich mundurowi koledzy penetrują okolicę.

Na północy miasta znajduje się największy stadion futbolowy świata, Maracana, mieszczący 200 tys. widzów. Monumentalny „spodek” robi niesamowite wrażenie na oglądających, zaś w zwiedzanie tego narodowego sanktuarium włączone są szatnie, gabinety odnowy, a nawet toalety. Finałem jest wjazd na koronę stadionu.

Wreszcie Rio  - to sławne na cały świat wielkie, szerokie plaże: Copacabana, Flamengo, opiewana przez Franka Sinatrę Ipanema czy Leblon. Co prawda jeszcze piękniejsze znajdziemy poza miastem, kierując się bardziej na południe, niemniej i te wspomniane warte są swej sławy. Niemal cały dzień tętni na nich i wokół nich barwne życie. Nie brakuje nawet i zimową porą kąpiących się tutaj - najczęściej bardzo młodych – mieszkańców. W brazylijskiej zimie temperatura wody wynosi tutaj 20-22 stopnie. Dla większości tutejszych to chyba i tak za zimno. Z kolei popołudniem i wieczorem pełno tam „młodzi” męskiej uganiającej się za piłką. Na plaży rozstawiono nawet bramki, ale nie przeszkadza to wcale innym podwórkowym drużynom grać bez nich lub z umownymi, skleconymi z książek czy kamieni bądź patyków. Rywalizacja jest ostra a selekcja natychmiastowa: mniej sprawni czy fortunni odchodzą z piaszczystego „boiska”, na ich miejsce wchodzą czekający  na swoją kolej chłopcy. Na policzkach „przegranych” nieraz dojrzałem krople łez. Tak dopełniają się małe dramaty bardzo młodych „mężczyzn”... aż do następnej szansy. W „cidade maravilhosa” to właśnie piłka i karnawał dla niejednego stały się przepustką do sławy i wybicia się z favel. Tak rodziły się talenty na miarę Pelego, czy Ronaldo. A na wszystko spogląda ze szczytu Corcovado. przyjaznym gestem przygarniając wszystkich zbłąkanych Christo Redentor... Czyż Bóg nie był Brazylijczykiem, jak głosi słodka tajemnica tego narodu?

Dojazd
Oczywiście w grę może wchodzić tylko samolot. Ceny są różne w zależności od terminu i linii. Najlepiej polować na promocje, ale te trwają krótko i obwarowane są pewnymi restrykcjami. Przykładowo cena może nawet wówczas spaść poniżej 500 $ (British Arways-BA). Zazwyczaj bilet powrotny kosztuje między 650 a 1000 lub nieco więcej dolarów.


Pieniądze

Środkiem płatniczym są brazylijskie reale (BRR), mniej więcej 1BRR  = 1, 30 zł, zaś 1 $ = 2,7 BRR. Ceny są na ogół na polskim poziomie, choć żywność potrafi być często tańsza.

Zakwaterowanie

Różnie z nim bywa. Pomijając najdroższe hotele, gdzie płaci się grubo powyżej 100 $, można znaleźć coś interesującego w rejonie centralnym, bądź przy Ipanemie (np. „Marco”) czy Copacabanie, w wysokości 40-50 USD za pokój dwuosobowy z dosyć sutym śniadaniem. Są też i młodzieżowe schroniska: jedno w pobliżu centrum, kilka poza nim. Ceny kształtują się tu w granicach 10-12 $ od osoby za noc.

Wyżywienie

Właściwie jest na każdą kieszeń.  Knajpki i zwykłe restauracje, poza tymi z wyższej półki maja ceny podobne do polskich. W supermarketach - jak to na ogół bywa - tanio, a dodatkową zachętą są egzotyczne owoce, warzywa i ryby.

 

 

Nasi Partnerzy

 

Copyright ©  Turystyka Kulturowa 2008-2018


Ta strona internetowa używa pliki cookies w celu dostosowania serwisu do potrzeb użytkowników i w celach statystycznych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Brak zmiany tych ustawień oznacza akceptację dla cookies stosowanych przez nasz serwis.
Zamknij