Główna :  O nas :  Impressum :  Literatura  :  Dla autorów :  Archiwum :  Publikacje :  Kontakt :  turystykakulturowa.ORG

 

Data wydania 28 lutego 2009

Numer 3/2009 (marzec 2009)

 

Eventy

 

Paulina Ratkowska

Uduchownione tłumy. Misterium Męki Pańskiej w Poznaniu.

            Największą chyba w kraju masową imprezą cykliczną nie jest żadne koncert czy festiwal muzyki rokowej. Wydarzeniem, które gromadzi dziesiątki tysięcy osób jest poznańskie Misterium Męki Pańskiej organizowane przez Salezjańskie Duszpasterstwo Akademickie “Don Bosko” od 1998 roku. Pomysł na stworzenia tego spektaklu przyszedł do głowy młodego reżysera, Artura Piotrowskiego, w 1995 roku kiedy słuchał koncertu chóru Polihymnia. Kiełkował w jego głowie jeszcze kilkanaście miesięcy, aż w czerwcu 1997 roku w czasie pielgrzymki po Polsce do Poznania zawitał Jan Paweł II. Słowa skierowane do młodzieży - “Bądźcie świadkami Chrystusa Zmartwychwstałego. Liczę na was” Piotrowski wziął do siebie i zabrał się do organizowania pierwszego Misterium, które odbyło się w amfiteatrze na Cytadeli 3-ciego kwietnia 1998 roku. Od tamtego czasu w prawie każdą[1] sobotę poprzedzającą Niedzielę Palmową poznańskim parku miejskim gromadzą się ludzie dobrej woli - ci, którzy uczestniczą w przygotowaniach i realizują Misterium za dobre słowo oraz ci, którzy przychodzą się modlić. Tych, którzy grają jest ok. 300, tych, którzy pracują przy organizacji jest ok. 1000, tych którzy przychodzą uczestniczyć w pierwszym roku było 5 000, w drugim - już 20 000, a dziś - ok. 100 000.
            Z roku na rok jest ich coraz więcej dlatego Misterium przeniesiono z amfiteatru na plac przy Dzwonie Pokoju, na którym może zgromadzić się nawet i 150 000 osób. Początkowo byli to tylko mieszkańcy miasta, dziś na jeden wieczór zjeżdżają się autokary z całej Wielkopolski i wielu, nierzadko odległych zakątków kraju. Ludzie przybywają bo chcą przeżyć tajemnicę Męki Pańskiej, zbliżyć się do realiów czasów i lepiej zrozumieć co się wtedy stało, dlaczego oraz zgłębić chrześcijańską wiarę w swój udział w męce Chrystusa. Wielu z nich traktuje to spotkanie jako rekolekcje wielkopostne. Wychodząc z parku czują się silniejsi w wierze, pouczeni, oczyszczeni, leccy jakby po spowiedzi. Dzięki głębokiemu zaangażowaniu duchowemu zarówno aktorów jak i publiczności, rodzi się poczucie wspólnotowości, które nie kończy się w chwili zakończenia spektaklu, ale towarzyszy im jeszcze przez kilka dni. Gromadzą się tam również dla niezaprzeczalnych wrażeń artystycznych - wspaniałej muzyki, gry świateł, monumentalnej scenografii i zaangażowanej gry aktorów. Dopiero suma tych trzech doznań - religijnego, wspólnotowego i artystycznego - daje wyobrażenie o sile przeżycia, które co roku jest udziałem dziesiątek tysięcy.
            W doświadczeniu religijnym uczestnicy przypominają sobie historię triumfalnego wjazdu Chrystusa do Jerozolimy, nauk w świątyni, Ostatniej Wieczerzy, wydarzeń w Ogrójcu, pojmania, osądzenia przez Annasza, Kajfasza i Piłata, ukrzyżowania oraz Zmartwychwstania. Po inscenizacji, trwającej około 80 minut, wierni otrzymują błogosławieństwo. Scenariusz, autorstwa Artura Piotrowskiego, jest pisany na podstawie książki Jima Bishop’a “Dzień, w którym umarł Chrystus” ale przez wszystkim cytowanego w trakcie spektaklu Pisma Świętego. Każdemu spotkaniu towarzyszy myśl przewodnia, zaczerpnięta nierzadko z rozważań Jana Pawła II. W 2006 roku, w rocznicę śmierci papieża, w scenie Zmartwychwstania zgromadzeni usłyszeli Ojca Świętego, a po chwili zobaczyli go w objęciach Matki Boskiej i Jezusa. Rok później jako przesłanie eksponowano także słowa papieża - “Musicie być mocni w wierze”, w 2008 - motto księdza Popiełuszki - “Zło dobrem zwyciężaj”, a w najbliższym spotkaniu, które odbędzie się 4 kwietnia b.r. rozważania będą przebiegać pod hasłem “Niech stąpi duch twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi”.    
            Niezwykłe wrażenie robi udział w inscenizacji nie-aktorów. Chyba nikt z około 300-osobowej obsady nie jest aktorem-profesjonalistom. Są to młodzi ludzie związani z ruchem katolickim, nierzadko studenci albo absolwenci teologii lub harcerze. W rolę Chrystusa od początku wciela się ten sam człowiek, teolog a zarazem informatyk, Ziemowit Howadek. W 1998 roku miał 33 lata. Inne role są zmienne, choć wielu angażuje się w przygotowanie co roku i jak sami podkreślają, odgrywanie różnych ról daje możliwość głębszego zrozumienia Męki Pańskiej. Przeżyciu sprzyja także niezwykła muzyka w wykonaniu 300-osobowego chóru[2] oraz orkiestry symfonicznej Zespołu Szkół Muzycznych z Poznania. Początkowo był tylko chór wykonujący pieśni bazujące na renesansowej muzyce a’capella, od 2000 roku dołączono także utwory instrumentalne niejednokrotnie komponowane na potrzeby Misterium. Dla dynamiki spektaklu i lepszego wybrzmienia - zarówno muzyki, jak i tekstu cała ścieżka dźwiękowa jest wcześniej nagrywana, a następnie odtwarzana z playbacku. I jeśli na coś zdarza się narzekać uczestnikom wydarzenia to właśnie na słabą grę głosem i monotonną interpretację tekstu, która czasami wręcz zakrawa o nierozumne powtarzanie wyuczonych fragmentów. Za to nikt na Cytadeli nie może marudzić na niewystarczające nagłośnienie, bo jest ono na tyle dobre, że słowa są rozpoznawalne w promieniu 2 kilometrów. Do elektryzującej muzyki należy dodać jeszcze genialną grę świateł. Misterium rozpoczyna się po zapadnięciu zmroku. Zdarzały się nawet takie sytuacje, że  przesuwano rozpoczęcie przedstawienia czekając na ciemność. Lecz warto jest czekać bo efekty świetlne są niesamowite i to one w dużej mierze tworzą klimat spotkania. Używane jest światło teatralne do pracy plenerowej wykorzystywane bez niekomfortowych dla widowni ramp, jak również wojskowe lampy lotnicze typu APM, które oświetlają wjazd Chrystusa do Jerozolimy, Drogę Krzyżową oraz Zmartwychwstanie. W latach, w których efekt Zmartwychwstania ogrywany był poprzez wciągnie na dźwigu gigantycznej kopii[3] obrazu “Jezu. Ufam tobie” laserowo przedłużono na tłum wychodzące z serca promienie. Do tego należy dodać jeszcze drewnianą lub pilśniową scenografię powlekaną farbą przeznaczoną na ekstremalne warunki, wykonaną w skali makro oraz setki kostiumów, pieczołowicie odtwarzanej broni czy obuwia, która jest zamawiana - jeśli jest taka potrzeba - nawet na drugim końcu świata. Stroje do Misterium 2009 właśnie przyjechały z Indii.
            Przeżycie religijne i artystyczne wzmacniane jest przez efekt wspólnotowości. Całość rozpoczyna Msza święta, w której czynnie uczestniczą ucharakteryzowani odtwórcy. Następnie wszyscy zgromadzeni w kościele udają się w procesji na plac pod Dzwon Pokoju (tj. około 1,5 km). Ci, którzy nie uczestniczyli we mszy przyjeżdżają bezpośrednio do parku. Założeniem jest by przybyć na miejsce co najmniej na półgodziny przed rozpoczęciem spektaklu. Praktycznie przez cały czas trwania Misterium stu tysięczny tłum milczy, zaś wrażenie ciszy potęguje poczucie jedności. Do tego dochodzi gest dzielenie się chlebem. W czasie Ostatniej Wieczerzy Chrystus łamie chleb, podaje go apostołom, a ci harcerzom, którzy dalej dystrybuują ok. 2000 bochenków pszennego chleba tak, by dotarł do wszystkich. Każdy, kto otrzyma pieczywo, dzieli się ze stojącym obok. Przedstawienie wieńczy błogosławieństwo. Poczucie wspólnotowości dobrze wybrzmiewa w kontekście pełnego udziału wszystkich - zarówno publiczności, jak i odgrywających. Ludzie przychodzi na Misterium przygotować się do Świąt Wielkiej Nocy, nikt tu nie zarabia niczego ponad przeżycie duchowe, nawet artyści i organizatorzy. Z pewnością poczuciu bycia razem sprzyja także podskórnie wyczuwalny fakt, że rzecz dzieje się w symbolicznym miejscu miasta - tam, gdzie w XIX wieku Prusacy okupujący Poznań wybudowali główny fort, Winiary. Twierdza, który w lutym 1945 roku stał się ostatnim bastionem Niemców, a kilka miesięcy później do istniejącego już w okresie międzywojennym cmentarza komunalnego, dołączono cmentarze żołnierzy alianckich. Tu w końcu stanął Dzwon Pokoju, w latach komunizmu przyozdobiony gwiazdą sowiecką, dziś prawdziwie wolny Dzwon, który bije w najważniejszych dla życia miasta momentach. Odzywa się także w czasie misterium, w scenie Zmartwychwstania.
            Oczywisty wydaje się zakaz handlu, wnoszenia i spożywania alkoholu czy tytoniu oraz używania telefonów komórkowych. Ludzie podporządkowują się tym obostrzeniom dobrowolnie. Wykonawcy, siłą ekspresji dają więcej niż jakikolwiek popkulturowy show. Organizatorzy zarażają do finansowego zaangażowania sie wielkich sponsorów i zwykłych ludzi oferując w zamian tylko, albo aż duchowe ktharsis 100 000 osób. Statystki wykonawców, twórców i odbiorców są imponujące na tyle, że uznaje się poznańską adaptację za jedną z największych, jeśli nie największą inscenizację tego typu w Europie. Realizacja prowadzona z tak wielkim rozmachem oddziałuje na wszystkie zmysły. Połączenie światła, dźwięku, muzyki, chórów, kostiumów, widowiska pasyjnego z niezwykłą narracją i dramaturgia, monumentalnej scenografii, zaangażowanie setek aktorów i tłumu uczestników oraz fakt bezinteresownego zainteresowania ludzi i instytucji wprawia w zadumę. Jednak jest w nas potrzeba czegoś więcej.  
 


[1] Misterium nie odbyło się dwukrotnie - w 2004 i 2005 roku. 
[2] Chór ten to tak naprawdę suma kilku poznańskich chórów: Chóru Polihymnia pod dyrekcją Janusza Dzięcioła, Chóru Katedralnego pod dyrekcją księdza Szymona Daszkiewicza, Chóru Nauczycieli Miasta Poznania pod dyrekcją Eligiusza Szczepaniaka, Chóru Męskiego „Arion” pod dyrekcją Andrzeja Niedziałkowskiego, Chóru Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza pod dyrekcją Jacka Sykulskiego oraz Chóru Zmartwychwstanie pod dyrekcją Beaty Szmyt. W czasie prac nad ścieżka muzyczną spektaklu wszystkie zespoły są dyrygowane przez Janusza Dzięcioła.   
[3] Obraz namalowano na płótnie w wymiarze 12x20 metrów.
 

 

Nasi Partnerzy

 

Copyright ©  Turystyka Kulturowa 2008-2018


Ta strona internetowa używa pliki cookies w celu dostosowania serwisu do potrzeb użytkowników i w celach statystycznych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Brak zmiany tych ustawień oznacza akceptację dla cookies stosowanych przez nasz serwis.
Zamknij