Główna :  O nas :  Impressum :  Literatura  :  Dla autorów :  Archiwum :  Publikacje :  Kontakt :  turystykakulturowa.ORG

 

Data wydania 3 sierpnia 2012, redaktor prowadzący numeru: Karolina Buczkowska

Numer 8/2012 (sierpień 2012)

 

Recenzje

 


Typ: książka podróżnicza/dokument/reportaż
Wydawnictwo: G+J RBA, G+J, National Geographic Wydanie pierwsze, 2010
Oprawa: miękka 
ISBN: 978-83-7596-101-0 
Liczba stron: 352 
Wymiary: 170 x 227 mm

Martyna Gościniak

Martyna Wojciechowska 
„Kobieta na krańcu świata”

„Gdzie diabeł nie może, …”
     Po sukcesie jaki odniósł cykl programów telewizyjnych „Kobieta na krańcu świata”, Martyna Wojciechowska postanowiła spisać wszystkie spostrzeżenia i przygody z nim związane i wydać książkę o tym samym tytule. Tak też się stało. W 2009 roku czytelnikom ukazała się pierwsza z tej serii publikacja podróżniczki, nad którą patronat objął nie kto inny, jak prestiżowy National Geographic.
     Wydana w przepiękny sposób książka, stanowi swego rodzaju bogaty album podróżniczy. Album z podróży, którego motywem przewodnim są kobiety i ich życie w najdalszych zakątkach świata. Forma publikacji przyciąga już od pierwszej strony. Na początku Wojciechowska w kilku słowach wstępu przedstawia obecną sytuację kobiet na świecie. Statystyki szokują, a brutalna prawda zupełnie inaczej nastawia czytelnika do dalszej lektury. 
     Przewracając następne kartki przenosimy się kolejno do Boliwii, Argentyny, Wenezueli, Kambodży, Wietnamu, Kenii, Zanzibaru i Namibii. Zamieszczona w środku publikacji mapka pozwala zapoznać się z geograficznym „rozstrzeleniem” tychże krajów. 
     Okazuje się, że historia ośmiu kobiet na trzech różnych kontynentach jest bardzo ciekawym sposobem na to, by zapobiec treściowej rutynie. Każdej postaci poświęcono osobny rozdział, który zaciekawia opowieścią i różnorodną szatą graficzną, na moment pozwalając zapomnieć o poprzednich częściach. Ten zabieg sprawia, że mamy wrażenie czytania ośmiu różnych książek o ośmiu różnych okładkach. Jednocześnie mamy idealną możliwość porównania tych postaci z odrębnych kultur, znalezienia różnic i podobieństw, które je łączą. Dzięki temu obyczajowemu zderzeniu, więcej zapamiętujemy i wynosimy z lektury. 
     Niestety w tym miejscu należy wspomnieć o pierwszej (paradoksalnie) słabej stronie książki. Chodzi o fotografie. Nie o ich niepowtarzalne piękno, ale o rozmieszczenie w tekście. Naturalnym odruchem człowieka, który trzyma w ręku książkę tego typu po raz pierwszy, jest przejrzenie zdjęć. Tak jest i tu. Tylko, że nawyk ten będzie nam towarzyszył przez cały czas. Czytamy, czytamy… i nagle łapiemy się na tym, że wpatrujemy się w szczegóły fotografii i zgubiliśmy się w tekście. A sprzyja temu fakt, że kilkustronicowe „fotograficzne przedziałki” potrafią znaleźć się w środku pojedynczego zdania. Przykład? „Razi odłamkami do 10 metrów, pojedyncze jej …<kilka stron z przepięknymi obrazkami i informacjami na temat relaksu i kąpieli w Wietnamie>… odłamki mogą powodować obrażenia w promieniu 150-200 metrów.” Podobnych nietrafionych przerywników znajdziemy kilkanaście. To przeszkadza!
     Samej treści w książce jest tak naprawdę niewiele, jak na 350 stron. Nie jest to jednak wada. To łatwo przyswajalna, przystępna dla czytelnika „pigułka”, którą można „połknąć” z przyjemnością w kilka wieczorów. To o wiele lepsze rozwiązanie niż bierne oglądanie tego samego w telewizji, ponieważ podczas czytania dodatkowo uruchamia się nasza wyobraźnia. Wiadomo też, że autorka mogła zawrzeć więcej swoich przemyśleń i dodatkowych treści na kartce papieru, niż w wyznaczonym czasie antenowym. 
     Sposób, w jaki pisze Wojciechowska, pozwala czytelnikowi na lepsze zrozumienie historii głównych bohaterek. Autorka, która stała się dziennikarką trochę z przypadku, naturalnie przelewa swoje emocje na papier bez zbędnych górnolotnych i pompatycznych przemyśleń. Styl prosty, ale wyrazisty. Zgrabnie wplata opisy zabawnych sytuacji i wydarzeń towarzyszących pierwszym spotkaniom z danym zjawiskiem. Cennym dodatkiem są dosłownie cytowane wypowiedzi bohaterek książki – to one we własnej osobie mówią o tym jak się czują i co czują, nierzadko po raz pierwszy przełamując barierę milczenia. Barierę, która spowodowana jest życiem w patriarchalnym świecie islamu, macho czy wodzów plemienia. W czasie czytania niektórych historii, czytelnik, niezależnie od siebie samego, może chwilowo znienawidzić płeć męską. Zaczyna się zastanawiać nad losem bohaterek i kobiet na świecie i naprawdę nie potrzebuje dodatkowych komentarzy czy wywodów na ten temat. A i takie mają one swoje miejsce w książce. Autorka czasem niepotrzebnie opisuje swoje feministyczne przemyślenia i znaczenie emancypowania kobiet (pisze, jakie to my jesteśmy silne, nikogo nie potrzebujemy, żyjmy bez facetów). Czytając coś takiego w momencie, gdy sami zrozumieliśmy problem kobiet, sprawia, że zupełnie zapominamy o tym co nam przyszło do głowy, bo wywołane w nas uczucie współczucia niepotrzebnie zniszczone jest przez źle kojarzący się feminizm… 
     W opisach księgarnianych publikacji czytamy: „Martyna – kobieta z zachodniego świata, młoda mama – nie wstydzi się zadawać krępujących pytań, nie boi się tematów tabu, próbuje zrozumieć kontrasty, poznać wszelkie oblicza kobiecości”. Według autorki recenzji warto, chociażby ze względu na tę dociekliwość reporterki, sięgnąć po te publikację. 

 

 

Nasi Partnerzy

 

Copyright ©  Turystyka Kulturowa 2008-2018


Ta strona internetowa używa pliki cookies w celu dostosowania serwisu do potrzeb użytkowników i w celach statystycznych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Brak zmiany tych ustawień oznacza akceptację dla cookies stosowanych przez nasz serwis.
Zamknij