Główna :  O nas :  Impressum :  Literatura  :  Dla autorów :  Archiwum :  Publikacje :  Kontakt :  turystykakulturowa.ORG

 

Data wydania 29 sierpnia 2011, redaktor prowadzący numeru: Armin Mikos v. Rohrscheidt

Numer 9/2011 (wrzesień 2011)

 

Recenzje

 

„Obrazy życia na wschodzie”
Autor: Anna Neumanowa 
ISBN:9788301164935
liczba stron: 288
Okładka: oprawa twarda
Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN
Seria: ODKRYWANIE ŚWIATA
Wymiary: 160 x 245 mm
Rok wydania: 2010

Paulina Ratkowska 

„Obrazy życia na wschodzie”, Anna Neumanowa
czyli podróż w przestrzeni i czasie

          PWN postanowiło przypomnieć dawnych podróżników i ich dorobek pisarski. Tak powstała seria „Odkrywanie Świata. Olgierd Budrewicz poleca”. Pierwszą książką, która ukazała się w tej serii były „Podróże po Azji Środkowej. 1885–1890” Bronisława Grąbczewskiego. Spotkała się ona z bardzo przychylnym przyjęciem ze strony recenzentów, wszyscy chwalili zarówno walory wydawnicze jak i sam pomysł „podróży w czasie i przestrzeni”. Na początku 2011 roku do sprzedaży trafiła natomiast druga publikacja z tej serii – „Obrazy życia na wschodzie” Anny Neumanowej, książka, której przechwalić chyba nie sposób. 
          Autorka, Anna z Szawłowskich Neumanowa, w latach 1879-93 przemierzyła kraje basenu Morza Śródziemnego (odwiedziła Rumunię, Bułgarię, Egipt i Grecję). Ta świetnie jak na owe czasy (lata 60/70 XIX wieku) wykształcona ziemianka, doskonale orientująca się w historii jak i współczesnej polityce, od zawsze marzyła o podróżowaniu. Młodość spędziła we Lwowie, tu także po raz pierwszy próbowała swoich sił w literaturze – głównie poezji. Tu też poznała swojego przyszłego męża – Teodora Neumana, austriackiego konsula. To właśnie dzięki wyjazdom na konsularne placówki Anna miała możliwość poznania wschodniego krańca basenu Morza Śródziemnego. Ale rola „żony przy mężu” nie była wyznacznikiem jej ambicji. 
          Co ciekawe – nigdy nie poprzestawała na zwyczajnym podróżowaniu, zawsze zanurzała się w lokalną codzienność, „podglądała” obyczaje i obrzędy, słuchała opowieści. Studiowała książki, odwiedzała dostępne zabytki i muzea, ale także łaźnie czy haremy, spędzała czas w towarzystwie żon dostojników. Spacerując po ulicach chłonęła otaczającą ją rzeczywistość – sztuczki kuglarzy, dzikie zwierzęta, harmider targów, stroje, tańce i zwyczaje zwykłych mieszkańców, zapachy pełnych aromatów bazarów – owoców, przypraw, olejków, ale także niezwykłych leków czy wzorzystych dywanów. Jako arystokratka spotykała się z osobami jej stanu, miała zatem możliwość poznania wielu wybitnych ludzi, np. Gastona Maspero – szefa Muzeum Egipskiego w Kairze czy przedstawicieli klas rządzących krajów, w których przebywała. Mieszkając głównie w hotelach podpatrywała z kolei turystów i ich typowe zachowania. Poznała również wielu sławnych podróżników, np. Henry’ego Stanley’a, gościła także znajomego z lwowskich czasów Henryka Sienkiewicza. To właśnie Anna Neumanowa była główną informatorką noblisty na temat powstania Mahdiego, które później zostało opisane przez Sienkiewicza w tak dobrze znanej polskim młodym czytelnikom książce „W pustyni i w puszczy”. 
          Najdłużej ze wszystkich palcówek, bo aż osiem lat – stąd też najwięcej opisów z tego miejsca – państwo „konsulostwo” mieszkali w Egipcie, w Kairze oraz Aleksandrii. Konsulowa szczerze się w tym kraju zakochała – zgłębiając jego kulturę i historię w najdrobniejszych szczegółach, odwiedzała różnorakie miejsca i dążyła do poznawania takich osób, które mogłyby jej dostarczyć kolejnych informacji na praktycznie każdy temat. Interesowało ją wszystko: od biednych i niepiśmiennych chłopów oraz kwitnącego tam wówczas niewolnictwa, poprzez sytuację kobiet, archeologię, dynastie staroegipskie, zabytki, zwyczaje ludowe, religie aż po relacje polityczne i realia okupacji brytyjskiej. Obok zachwytu w jej opisach jest też miejsce na krytykę – na przykład rozdział poświęcony haremom to nie tylko wnikliwy opis tego, co w nich widziała, ale także głęboka analiza i prawdziwy wyraz sprzeciwu autorki. Pokazuje społeczną śmierć kobiet przeznaczonych do służby, kupczenie ich losem, swobodne dysponowanie ich ciałem oraz obojętność mężczyzn, do których należą, ale także okrucieństwo samych kobiet, stojących wyżej w rozbudowanej hierarchii społecznej. Neumanowa mówi wprost – harem to przykład niewolnictwa.
          Grecja, do której Neumanowie udali się następnie, zadziwiała ją. Początkowo da się wyczuć pewną niechęć, a potem coraz większe pozytywne zainteresowanie – urzekały ją antyczne dokonania kultury greckiej, urokliwe ruiny, malownicze pejzaże. Choć z drugiej strony - obrzydzenie budzi w niej brud i brak dbałości o rzeczy dookoła siebie. Nie mogła pojąć, dlaczego każdy po ukończeniu 24 lat ma prawo do głosu – bo przecież jak może funkcjonować kraj, w którym każdy może głosować, a na dodatek w dzień wyborów nikt nie pracuje, nie ma nawet kucharzy czy służących. Rozbawić może także opis straży królewskiej „Front pałacu zwrócony jest na plac Konstytucyi, tworzący centrum nowego miasta. Przed pałacem przechadza się gwardya królewska w kostyumach greckich, t. j. krótkich a fałdzistych fustanellach i jasnych pończochach; z dala wygląda ta gwardya jakby grono baletniczek”. 
          Zdecydowanie mniej przypadły Neumanowej do gustu Rumunia i Bułgaria. Między wierszami, a czasami także wprost można wyczytać, że uważa te kraje za zacofane, brudne, kompletnie nierozwinięte, a ludzi za leniwych i nawet głupkowatych. O Rumunii pisze tak: „Czemuż kraj ten piękny, bogaty, rozkoszny, tyle nędzy kryje? Nędza materyalna u ludu, nędza moralna u bogatszych”. Chociaż uroki natury kompensowały niedostatek społeczny, to jednak najprzyjemniejszą wiadomością była dla autorki ta o przeniesieniu męża do Egiptu.
          Neumanowa oprócz nieprzepartej potrzeby zgłębiania swojej wiedzy miała pragnienie dzielenia się tym, co zaobserwowała. Znakomicie opisywała wszystko, co zobaczyła, czego doświadczyła, co poczuła. A miała niezwykły wręcz dar dostrzegania szczegółów i kolorów świata. Jej opisy są delikatne, choć wyraziste, a na dodatek okraszone humorem, który do dziś bawi - dzięki czemu książkę po tylu dziesiątkach lat czyta się przyjemnie. Całość została usystematyzowana – są rozdziały dotyczące np. Nilu, Sudanu, piramid i starożytnych miast, Muzeum Staroegipskiego w Kairze, podróżników afrykańskich, Aleksandrii itd. Co bardzo interesujące – w opowieściach praktycznie nigdy nie pojawia się mąż, więc wszystkie opisy, spostrzeżenia, historie – to faktycznie zapis osobistych przeżyć autorki. 
          Czy jej notatki były robione „na gorąco”, czy spisywane dopiero po jakimś czasie – nie wiadomo. Wiemy jedynie, że po sześciu latach od jej powrotu do Lwowa - w 1899 roku - ukazała się, ostatnio wznowiona, relacja. Wznowiona – i całe szczęście „oszlifowana” tylko w znikomym stopniu, uzupełniona jedynie aktualnymi przypisami, przy jednoczesnym zachowaniu nawet oryginalnej pisowni (np. „wistocie”, „osiełki”, „zblizka”, „bronzowe”, „pasorzyty”, „pendzlem”). Zachowano również opisy, doskonale oddające ducha swoich czasów, a które dziś każdy redaktor odrzuciłby jako zbyt kwieciste, np. „Silną swą piersią rozrywając skwarne piaski pustyń i granitowe ściany górnego Egiptu, niesie on (Nil – przyp. red.) zdala, z jezior zwrotnikowych, z kolebki swej tajemniczej, bogactwo i życie tej ziemi, co z łona jego przed wiekami stworzona, po dziś dzień ssie jego wody, jakby pierś mleczną”. W reedycji nie starano się na siłę zmieniać czy unikać czasem dziś kontrowersyjnych przemyśleń, jak np. ubolewania, że w odwiedzanych krajach „brak arystokracyi rodowej” czy przypisywania całym narodom cech osobowych - zazwyczaj pejoratywnych - jak np. „Lenistwo (…) jest charakterystyczną cechą usposobienia Rumunów”, „Arab (…) jest nadto chciwym i przebiegłym”, „Grek (…) jest chytry, fałszywy, przebiegły, bo takim był już w starożytności (…), trzyma się uparcie dawnych półdzikich obyczajów”. Zachowano nawet wyrażenia, które dziś powszechnie uważane są za obraźliwe, np. „żydek”, „wędrówki wśród brudów arabskich, które swą wonią przypominają swe pokrewieństwo semickie”. 
          Książka jest świetnie wydana – na porządnym papierze, z szytymi kartkami, w twardej oprawie. To, co może troszeczkę irytować – nawet jeśli zachowano oryginalny układ ilustracyjny – to dosyć chaotyczne rozmieszczenie fotografii, np. przy opisach architektury – portret kedywa, przy opisie Serapeum – Sfinks, przy opisie wizyty w żeńskim sanktuarium – taniec derwiszy, przy greckim lazarecie – piramidy w Sakkarze itd. Dodatkowo, na wewnętrznych stronach okładek znajdują się aktualne mapy. 
          Po lekturze taj książki, w której z jednej strony znajdziemy wnikliwy reportaż sytuacji społecznej XIX wieku, z drugiej dokładne opisy krajobrazów czy wątków historycznych (a jakby na dodatek świetnie uchwycony klimat jakby z baśni „Tysiąca i jednej nocy”) natychmiast chce się spakować plecak i ruszać w drogę. Może znowu w tureckiej łaźni spotka się damy przyjmujące wizyty, raczące się słodyczami, albo pantofelek wystawiony przed drzwi służący za ostrzeżenie, że wewnątrz znajduje się obca kobieta, najprawdopodobniej bez zasłony....
  

 

Nasi Partnerzy

 

Copyright ©  Turystyka Kulturowa 2008-2018


Ta strona internetowa używa pliki cookies w celu dostosowania serwisu do potrzeb użytkowników i w celach statystycznych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Brak zmiany tych ustawień oznacza akceptację dla cookies stosowanych przez nasz serwis.
Zamknij