Główna :  O nas :  Impressum :  Literatura  :  Dla autorów :  Archiwum :  Publikacje :  Kontakt :  turystykakulturowa.ORG

 

Data wydania 1 kwietnia 2011, redaktor prowadzący numeru: Karolina Buczkowska

Numer 4/2011 (kwiecień 2011)

 

Recenzje

 



„Fado”
Autor: Andrzej Stasiuk
Wydawnictwo „Czarne”, 
Wołowiec 2006 
Liczba stron: 168 
Wymiary: 125 x 195 mm
ISBN: 83-89755-75-0 

Paulina Ratkowska

Melancholijnie o swojskich klimatach
„Fado” Andrzej Stasiuk

          Fado to portugalska sztuka tańca i śpiewu: pięknego, pełnego emocji, dystyngowanego – i zwykłego jednocześnie. Ale nie tym razem – tym razem fado to przenośnia. Dla autora książki fado oznacza „przeznaczenie”, przestrzeń, w której określony i zdeterminowany został los jej bohaterów. „Fado” traktuje więc o krajach słowiańskich i bałkańskich. Oczyma Stasiuka obserwujemy małe, lokalne społeczności w wioskach, miasteczkach i na bezdrożach. Całość została ujęta w formę 24 krótkich esejów – reportaży literackich. 
          Na kartach książki znajdujemy opis podroży, jaką autor odbył, a może raczej odbywał – po swojej ulubionej części Europy – Karpatach, o których pisze jak o osobnym kontynencie. Stasiuk przemierzył samochodem kraje byłej Jugosławii, Albanię, Rumunię, Słowację, Węgry, Ukrainę. Choć wszystkie te miejsca opisał z perspektywy stałego bywalca, to skupia się na wątku wielokulturowości. Opisuje małe rzeczy, z pozoru nieistotne, przedstawia zarówno teraźniejszość, jak i przeszłość tych terenów, delikatnie zarysowuje tożsamość każdego z przedstawianych narodów, pokazuje wydarzenia społeczno-polityczne, literaturę, wspomina postacie, o których rzadko mówi się mediach, a które mimo to mogą zainteresować niejednego, nie tylko pasjonatów. Podpowiada kogo warto czytać by jeszcze lepiej poznać te rewiry. W swoich spostrzeżeniach często cofa się do czasów komunizmu. Zestawia dzisiejszy świat z tym co było tu jeszcze nie tak dawno temu. A o wszystkim pisze z nieukrywaną sympatią. 
          Stasiuk przedstawia takie zakamarki Karpat, do których na pewno nie dotrze się z wycieczką objazdową. Pokazuje rzeczywistość bez upiększania. Oczyma autora poznajemy pełną kontrastów Rumunię, gdzie ubóstwo miesza się z przepychem. Odwiedzamy borykająca się z brakiem elektryczności Albanię. Zwykłe życie biednych ludzi, które niejeden z nas nazwałby wegetacją, stają się tłem do refleksji nad miejscową kulturą, pokazaniem jej lokalnego kolorytu i niepowtarzalności. Obok siebie zestawiono obrazki z nocnej jazdy autostradą, z hotelu urządzonego w budynku dawnego więzienia czy z cygańskich slumsów. Dalej – impresje na temat życia i twórczości „tego i owego”. Razem z autorem odwiedzamy przydrożne knajpy, przejścia graniczne, czy plac pośrodku miasta.
          Opisy tworzone przez Stasiuka są wynikiem chłodnej obserwacji, jednak nie pozostawiają odbiorców obojętnym. Tworzą obrazy, które na długo pozostają w pamięci, porażają swoistą beznadziejnością. Z drugiej strony autorowi nie sposób odmówić sporej dawki humoru. Nie brak tu też autorefleksji. W wielu miejscach odnajdujemy przemyślenia, wspomnienia, nawiązania do własnego życia lub życia jego najbliższych. W tekście poświęconym cmentarzom, znajdujemy wspomnienia poległych w trakcie I wojny światowej, wspomnienia o papieżu-Polaku czy opisy lat studenckich – lat hippisowskich. 
          Dość mocno uwypuklony został melancholijny wątek przemijania. Autor wspomina stare mapy i banknoty, pisze o przeszłości lokalnych społeczności i całych narodów – tych obserwowanych w trakcie podroży, czy kiedy przywołuje polskie obyczaje towarzyszące Świętu Zmarłych. Jeszcze wyraźniej jest on widoczny, gdy wspomina swoje dzieciństwo – zapach świeżego siana, obory, trawy mokrej od rosy u dziadka w sadzie. Nawet gdy pisze o teraźniejszości daje do zrozumienia, że za chwilę będzie ona już przeszłością, jak w przypadku eseju o dorastającej córce. W tych opisach jednak nie wyczuwamy żalu, może nutkę smutku – na pewno sporo melancholii. 
          Jedni chcą widzieć w Stasiuku nowego Kapuścińskiego. Inni zarzucają jego tekstom chaotyczność. Dla niektórych „Fado” to kwintesencja doskonałości, dla innych książka rozchwiana i niedopracowana. Wszyscy podkreślają, że czyta się świetnie, jednak nie jest to książka uniwersalna. Jest ona przeznaczona głównie dla słowiańskiego czytelnika. Dla innych może być niezrozumiała. Bez wątpienia zachwyca bogatym, plastycznym językiem. Budzi w czytelniku różne – zawsze szczere emocje: od śmiechu, przez refleksję po smutek, czy melancholię – jak tytułowe fado 
  

 

Nasi Partnerzy

 

Copyright ©  Turystyka Kulturowa 2008-2018


Ta strona internetowa używa pliki cookies w celu dostosowania serwisu do potrzeb użytkowników i w celach statystycznych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Brak zmiany tych ustawień oznacza akceptację dla cookies stosowanych przez nasz serwis.
Zamknij