Główna :  O nas :  Impressum :  Literatura  :  Dla autorów :  Archiwum :  Publikacje :  Kontakt :  turystykakulturowa.ORG

 

Data wydania 28 lutego 2011, redaktor prowadzący numeru: Izabela Wyszowska

Numer 3/2011 (marzec 2011)

 

Itinerarium

 
 
 
 
 


Zaczarowany świat Gruzji

Aleksandra Machnik

Gruzja to nieduży kraj usytuowany nad brzegiem Morza Czarnego. To właśnie tam, do Kolchidy, dopłynął Jazon z Argonautami. Jest to także miejsce domniemanego pochówku świętego Macieja, apostoła, który zastąpił Judasza, a także tragicznej śmierci Daisy Juel Przybyszewskiej, zamordowanej ponoć przez zazdrosnego gruzińskiego księcia Emeryka. Tu również rozciągają się „herbaciane pola Batumi” i wyrasta Mtacminda.

Pola Batumi i Mtacminda były wśród Polaków dobrze znane z popularnych w latach 60-tych piosenek zespołu „Filipinki” i Sławy Przybylskiej. Piosenka Filipinek „Batumi” z 1964 roku oraz „Tbiliso” Sławy Przybylskiej były śpiewane również po rosyjsku, co zjednało zarówno tekstom, jak i wykonawczyniom popularność w krajach byłego ZSRR.

Geograficznie Gruzja przynależy do Azji, ale silnie związana jest z Europą i czyni starania aby włączono ją do wspólnoty europejskiej. Gruzini są bardzo dumni ze swego kraju, niezmiernie cenią sobie tradycje i obyczaje, uważają, że wszystko co gruzińskie jest najpiękniejsze i najlepsze. Znajduje to odzwierciedlenie w legendzie o powstaniu kraju. Kiedy Pan Bóg zwołał wszystkie narody by podzielić między nich świat, Gruzini, nie lubiąc tłoku, usiedli w cieniu drzewa i popijali spokojnie wino, śpiewali i dobrze się bawili. Kiedy wszystkie ziemie zostały rozdzielone, Pan zauważył wesołych ludzi i zatroskał się co im przydzielić. Miał już tylko maleńki ale przepiękny kawałek, który chciał zachować dla siebie. Po krótkim namyśle oddał go w ręce Gruzinów. Jest to kraj typowo górski, ze szczytami Wielkiego i Małego Kaukazu rozdzielonymi Niziną Kolchidzką nad rzeką Rioni, poprzecinany także innymi rzekami, z najdłuższą Kurą na czele, za to z niewielka ilością jezior oraz ze słynnymi leczniczymi wodami Borżomi i winnicami Kachetii. A wszystko to wręcz usiane zabytkami z różnych epok bogatej i burzliwej historii tego walecznego ale niezwykle otwartego dla przyjaciół i gości ludu. Kultura i tradycja jest tu czasem odmienna od naszej, jak i język gruziński, wywodzący się z rodziny języków kaukaskich, z grupy kartwelskiej.

Opanowanie alfabetu gruzińskiego wymaga dużej koncentracji, a i tak, można poczuć się jak małe dziecko – nawet jak się rozpozna wszystkie litery to przecież nadal nie wie się co dane słowo oznacza W języku gruzińskim nawet słowa rozpoznawane na niemal całym świecie są inne – np. matka to „deda”, a ojciec – „mama”

Sami mieszkańcy Gruzji nazywają siebie Kartwelami, a swój kraj Sakartwelo (საქართველო) – ziemia Gruzinów. Co do nazwy polskiej oraz stosowanej na zachodzie nazwy „Georgia” istnieją co najmniej dwie teorie, z których jedna zakłada, że jest to ziemia oddana pod opiekę św. Jerzego, a druga – że ma to związek z wielowiekowymi walkami z islamem (perskie „gordżi” i tureckie „gur’zy” oznaczają „moc”, potęgę).
Stolicą tego pełnego uroku kraju jest Tbilisi (თბილისი) przed wojną zwane w języku polskim (i nie tylko) Tyflisem. Nazwa Tbilisi pochodzi od gruzińskiego słowa „tbili” – oznaczającego ciepło i związana jest z legendą, jak to król Wachtang Gorgasali (404-502) polował na terenie dzisiejszego miasta z sokołem (według niektórych źródeł to imię można wywieść od czczonego wówczas na tych terenach wilka. Gorgasali oznacza w gruzińskim „głowę wilka”). W pewnym momencie ptak poszybował za ofiarą ale nie powrócił – okazało się, że wraz ze ściganym przez siebie bażantem utopił się, a wręcz ugotował, w gorących źródłach. Na pamiątkę tego wydarzenia król nadał miejscu nazwę i przeniósł tu stolice z Mcchety (jednak według źródeł historycznych te tereny były zamieszkałe co najmniej na 100 lat przed okresem panowania Wachtanga). Do dziś dnia w miejscu tym znajdują się termy (banie), a król spogląda na nie z pomnika po drugiej stronie rzeki Kury (po gruzińsku Mkwari). Wypływa ona z Wyżyny Armeńskiej w Turcji i wpada do Morza Kaspijskiego, po drodze krzyżując się u stop innego ważnego historycznie wzgórza z wpadająca do niej Aragwi, która płynie wcześniej wzdłuż tzw. Gruzińskiej Drogi Wojennej, wypływając z gór Kaukazu.
Na wzgórzu tym stoi prastara świątynia Dżwari, co oznacza „krzyż” a u stóp wzgórza rozciąga się pierwsza stolica Gruzji – Mccheta z wieloma zabytkami, w tym kolejną katedrą Sweti Cchoweli (gruzińskie „drzewo życia”) – uważaną za najważniejszy zabytek kultury i architektury w kraju. Była i jest siedzibą katolikosa, w niej odbywały się koronacje, śluby i pogrzeby władców.

Kolejna legenda wyjaśnia nazwę świątyni – otóż pewien Żyd z Jerozolimy przybył na ten teren przywożąc ze sobą chiton należący do Chrystusa. Na powitanie wybiegła jego siostra Sidonia, która przechwyciła szatę, lecz gdy dowiedziała się jaki skarb trzyma w reku, padła martwa. Na jej grobie wyrosło bardzo popularne w tych stronach drzewo – cedr. Wkrótce po oficjalnym przyjęciu chrześcijaństwa kazano drzewo ściąć, a na jego miejscu zbudować świątynię. Drzewo pocięto na siedem kolumn. Jedna z nich z powrotem wrosła w ziemię i wypływał z niej olej, który miał cudowne właściwości lecznicze – stąd nazwano go drzewem życia.

Miasto Mccheta wraz z historycznymi budynkami od 2009 roku jest wpisane na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO.
Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że Gruzja to jeden z pierwszych chrześcijańskich krajów na świecie – religią państwową stało się ono od 337 roku, kiedy to iberyjski król Mirian III trzy dni „zmagając się” za wstawiennictwem pogańskich bożków z zaćmieniem słońca, w końcu wymówił imię Jezus, co zgodnie z legendą przyniosło sukces. Inną legendarną orędowniczką chrześcijaństwa była św. Nino z Kapadocji, która przybyła na tereny obecnej Gruzji w zastępstwie chorej Matki Boskiej. Próbując z różnym skutkiem przekonać miejscowych ludzi do nowej religii, wpadła na pewien pomysł. Wykorzystując przywiązanie Gruzinów do wina i winorośli, zerwała dwie gałązki krzewu i związała je własnymi włosami w formę krzyża, co przemówiło do słuchaczy bardzo skutecznie. Do dziś zarówna święta przedstawiania jest z takim własnoręcznie wykonanym krzyżem, jak i sam gruziński krzyż w sztuce czy miejscach liturgicznych oddaje kształt pierwowzoru, przypominając nieco strzałę. Obie legendy łączą się ze sobą gdyż Nino miała także uzdrowić żonę wspomnianego króla Miriana, który dostrzegł w tym znak boży. Znacznie wcześniej na terenie Kolchidy apostolską działalność prowadził wspomniany już św. Maciej, który wg kolejnej legendy spoczywa na terenie rzymskiej twierdzy Apsaros (dzisiejsze Gonio, ok. 30 min od Batumi). Apsaros to jeden z niewielu zachowanych do dziś kompletnych obiektów obronnych z czasów rzymskich, który przetrwał nawet okres bycia miejscem uprawy kołchozowego zboża za czasów ZSRR. Przebywał on w tych okolicach w towarzystwie św. Andrzeja, który uważany jest za założyciela pierwszego gruzińskiego biskupstwa. W większości Gruzini wyznają prawosławie, ale w pobliżu granicy z Turcją, niedaleko od znanej miejscowości Wardza, znajduje się kilka wiosek katolickich, w których można także spotkać polskich księży. W Tbilisi działa też kościół katolicki, w którym niektóre nabożeństwa odprawiane są w języku polskim.

Gruziński Kościół Prawosławny i Apostolski jest kościołem autokefalicznym (niezależnym, samodzielnym) ze zwierzchnikiem zwanym katolikosem (patriarchą), który jest ponadto arcybiskupem Mcchety i Tbilisi.

Panujący w Gruzji Bagratydzi (Bagrationi) byli najdłużej rządzącą europejską dynastią. Wywodzili się z Armenii od króla Aszota I, pierwotnie zarządcy kalifa, następnie mianowanego księciem, który jako władca niezależny panował od roku 875. Najbardziej znanymi władcami Gruzji był Dawid IV Budowniczy (1073-1125) i jego prawnuczka Tamara Wielka (1160-1213). Okres ich panowania to wielki rozkwit kraju, a w przypadku Tamary mówi się nawet o „złotym wieku”. Dawid uwolnił naród od ustawicznych najazdów Turków Seldżuckich i zapanował nad terenami dzisiejszej Armenii i Azerbejdżanu – kraj rozciągał się zatem od morza do morza. Dawid jest uznany za świętego kościoła prawosławnego.

Tamara, władczyni Gruzji, była jak na ówczesne czasy bardzo oświeconą i wyzwoloną kobietą. Rozwiodła się ze swym pierwszym mężem, księciem suzdalskim Jurijem, sama wybrała sobie drugiego – księcia osetyńskiego Dawida (również z linii Bagratydów), ale nie oddała mu władzy. Za jej rządów Gruzja opanowała kolejne obszary wybrzeża Morza Czarnego, tworząc Cesarstwo trapezunckie, które – będąc teoretycznie pod panowaniem wnuków cesarza Konstantynopola – było silnie uzależnione od Gruzji. Rozszerzyła ona także wpływy na terenie Persji i Azerbejdżanu. Wizerunek Tamary znajduje się na banknocie o nominale 50 lari. Jest ona świętą kościoła prawosławnego i katolickiego, została pochowana w Gelati.

Pomimo rozbicia państwa w późnym średniowieczu na trzy królestwa (XV wiek) – położone w centrum i pełniące rolę wiodącą królestwo Kartlii ze stolicą w Tbilisi, Kachetii na wschodzie, pierwotnie ze stolicą w Gremi oraz Imeretii na zachodzie, ze stolicą w Kutaisi - władza Bagratydów trwała nieprzerwanie. W każdym królestwie rządzili bowiem przedstawiciele innej linii tego rodu. Koniec epoki Bagratydów nastąpił dopiero na przełomie XVIII i XIX wieku, kiedy to slaby i nieudolny król Jerzy XII zwrócił się do cara Pawła I z prośbą o pomoc w walkach z najeźdźcami i przejęcie protektoratu nad Gruzja, z zachowaniem prawd dynastycznych dla potomków rodu. Wywołało to ogromne oburzenie narodu, jednak car umiejętnie wykorzystał propozycję i 16 lutego 1801 roku (ponad rok od śmierci Jerzego XII) w katedrze Sioni w Tbilisi odczytano jego manifest o likwidacji królestwa wschodniogruzińskiego, ostatniej wolnej enklawy pozostałej w wyniku dziejowych zawieruch po wielkim królestwie Tamary.
Gruzińska stolica posiada niezaprzeczalny urok, potrafi zaczarować, wręcz uwieść bogactwem i różnorodnością kulturową. Górująca nad miastem Mtacminda (Święta Góra) wzgórza nad Kura z twierdzą Narikhala – wspomnieniem po czasach walk z najeźdźcami ze wschodu, czerwone dachy starych domów, cerkwie, wąskie uliczki i domy z tarasami dookoła budynku, a jednocześnie pulsujące życiem szerokie pełne samochodów wielkomiejskie ulice i tańczące fontanny – to wszystko, wraz z pełnymi energii, a jednocześnie skłonnymi do nostalgii mieszkańcami, tworzy niepowtarzalny klimat Tbilisi. Nie sposób omówić tu wszystkich zabytków i miejsc wartych obejrzenia, ale warto zwrócić uwagę na czuwający nad miastem ogromny metalowy pomnik Matki Gruzji – Kartlis Deda, która w jednej ręce trzyma czarę w winem dla przyjaciół, w drugiej zaś miecz dla wrogów. Nieopodal znajduje się wspomniana twierdza Narikhala, pochodząca z IV wieku, która przez setki lat broniła miasta przed najeźdźcami ze wschodu. U stóp wzgórza zaczyna się tbiliski ogród botaniczny z przebogatą kolekcją, pochodzi on ze starych ogrodów królewskich. Jest to jedna ze starszych dzielnic miasta, położona blisko miejsca utonięcia legendarnych ptaków. Po przeciwnej stronie rzeki, na wzgórzu, obok pomnika Wachtanga Gorgasali stoi mała ale bardzo stara świątynia Metechi a niedaleko od niej – wielokrotnie palony, niszczony i przebudowywany zamek, pamiętający czasy królowej Tamary. Będąc w mieście koniecznie należy zawitać do muzeum sztuki oraz do muzeum narodowego, gdzie w skarbcu przechowywana jest m.in. biżuteria królowej – prawdziwy skarb, również w znaczeniu emocjonalnym dla Gruzinów.
Dobrze jest zwiedzić – zwłaszcza jeśli nie mamy np. czasu by zobaczyć regiony Gruzji na własne oczy – skansen, w którym zgromadzono budynki i obiekty pochodzące ze wszystkich zakątków Gruzji – można by rzec taka „Gruzja w pigułce”. Dobrze też odwiedzić współczesną, ale ogromną cerkiew św. Trójcy (Sameba) – prawdopodobnie największą w Gruzji. Na stoku Mtacmindy zlokalizowany jest prastary klasztor św. Dawida, a wokół niego cmentarz, na którym pochowane są wybitne postacie gruzińskiej kultury – m. in. Ilja Czawczawadze, a także matka Józefa Stalina.

Ilja Czawczawadze (1837 – 1907 był gruzińskim księciem i poetą, propagatorem idei narodowych oraz obrońcą języka i kultury gruzińskiej w czasach, kiedy Gruzja znajdowała się pod panowaniem Rosji. Został on skrytobójczo zamordowany. W 1987 kościół gruziński wyniósł go na ołtarze.

Innym wartym odwiedzenia cmentarzem jest cmentarz na Kukach, gdzie można odnaleźć groby polskich zesłańców, a przede wszystkim złożyć kwiaty na grobie tragicznie zmarłej żony Stanisława Przybyszewskiego – Norweżki Dagny Juel Przybyszewskiej (1867–1901), zastrzelonej w Grand Hotelu w Tbilisi. Według pewnych wersji zabójcą był nieszczęśliwie zakochany w pięknej muzie gruziński książę Emeryk, według innych – krakowski student i kochanek Dagny – Władysław Emeryk.
Po zwiedzeniu miasta, na które dobrze byłoby przeznaczyć minimum 5 dni, można skierować się Gruzińską Drogą Wojenną (nazwa wywodzi się od walk z czasów okupacji rosyjskiej) w kierunku gór Kaukazu i granicy z Rosją. Po drodze mijamy wzgórze z katedrą Dżwari, sztuczne jezioro zaporowe Zhinwali, które utworzono aby zabezpieczyć Tbilisi przed powodziami, co spowodowało zalanie jednego ze starszych miast Gruzji oraz malowniczo położoną fortecę Ananuri z przełomu XVI i XVII w. Celem naszej wyprawy jest położone u stóp drzemiącego wulkanu Kazbegu, drugiego co do wielkości szczytu Gruzji (5047 m. n.p.m.), miasto do niedawna o tej samej nazwie, ostatnio przemianowane na Stepancminda. W miasteczku zwraca uwaga pomnik poety Aleksandra Kazbegi. Jest ono dobrym punktem wypadowym na wycieczki w góry. Koniecznie należy wspiąć się dostatecznie wysoko – na 2170 m. n.p.m. - aby zwiedzić jeden z najbardziej znanych symboli Gruzji – stary klasztor Tsminda Sameba (XIV w.).
Wyruszając z miasta na wschód dotrzemy do regionu winnic – Kachetii. Wino w Gruzji nie jest przechowywane w beczkach, lecz w zakopanych na ogół w ziemi w piwnicy (marani) dzbanach zwanych kwewrami. Za pomocą naczynia na kształt chochli o bardzo długim trzonku, nabiera się z nich odpowiednią ilość do dzbanów, a następnie pije z drewnianych czarek lub kielichów, a nawet rogów. Piciu przewodniczy najstarszy lub najbardziej szanowany uczestnik spotkania – tamada, odpowiedzialny za wznoszenie znanych na całym świecie ze swej długości i kwiecistego języka, toastów. Kolejność ich wznoszenia nie jest bez znaczenia – zaczyna się na ogół od ogólnych pochwał Matki Ziemi, Gruzji a potem przechodzi do bliskich. Toast może być także przekazany przez tamadę w inne ręce – tzw. alawerdi, osoba wybrana przez tamadę może przekazać toast dalej itd. Do momentu zakończenia całego toastu nie powinno się pić, a kiedy nadejdzie stosowna pora – wychylić kielich do dna. Rytuał picia wina często przeplatany jest wykonywaniem tradycyjnych pieśni gruzińskich, które naprawdę potrafią chwycić za serce – choć nie rozumiemy słów, odczuwamy głęboko przekaz niesiony przez czyste, głębokie, nieraz gardłowe głosy. Można się zasłuchać…
Będąc w tym regionie warto oprócz winnic zwiedzić klasztor Bodbe – miejsce wiecznego spoczynku św. Nino, drugiej po św. Jerzym patronki kraju oraz klasztor-twierdzę – Gremi. Była to pierwsza stolica królestwa Kachetii od 1446 roku, ale sam klasztor pochodzi już z XI w. Przemierzając Kachetię dobrze jest się rozglądać w poszukiwaniu tradycyjnych wózków na dwóch kolach służących do przewożenia winogron. Pragnąć spędzić czas w pięknym ogrodzie botanicznym można zajrzeć do byłych posiadłości księcia Aleksandra Czawczawadze w Cinandali. Jest tu także muzeum dotyczące historii rodu jak i uprawy winorośli i produkcji wina, z przyjemną salką degustacyjną.
Udając się w kierunku zachodnim zaglądamy do miasta kojarzonego głównie z osobą Józefa Stalina – Gori . W centrum miasta nadal stoi jego pomnik, a maleńki domek, w którym mieszkał jako dziecko, otoczony jest ogromnym muzeum, zbudowanym na kształt pałacu. Obok można zwiedzić wagon, w którym podróżował po kraju. Innym symbolem miasta, związanym z zupełnie inną epoką, jest twierdza Gori usytuowana na wzgórzach w centrum miasta, pochodząca z czasów gdy w pobliżu miasta przebiegał Szlak Jedwabny. O zaledwie 6km na wschód oddalone jest tzw. skalne miasto – Uplistiche, zamieszkane przez człowieka już od II w p.n.e. Zostało wydrążone w skałach nad rzeką Kurą, po przyjęciu chrześcijaństwa zaczęło podupadać, potężny cios zadał mu najazd Mongołów w XII wieku. Ostatecznie upadło w XIV w. Do dziś zachowały się jednak niektóre z wnętrz, część nawet z kamienną ornamentyką.
Odbijając nieco na południe, podążając wzdłuż Kury, docierany do najbardziej znanego gruzińskiego uzdrowiska – Borżomi. Nie można nie skosztować leczniczych wód w pijalni pamiętającej początki uzdrowiska z lat trzydziestych XX w. Obecnie obiekty te są nieco zaniedbane. W parku uzdrowiskowym warto odnaleźć pałac Romanowów, w którym przebywali podczas częstych pobytów w uzdrowisku. Miasto jest także dobra baza wypadową do kolejnego skalnego miasta, silnie związanego z królową Tamarą – Wardzii. Położone przy granicy z Turcją zawsze było narażone na ataki ze strony wroga, stąd zostało wykute w miękkiej, tufowej skale. Jego początki datuje się na przełomie XII i XII wieku. Za czasów pomysłodawcy – króla Jerzego był to obiekt militarny, jego córka Tamara zamieniła go na klasztor. Królowa często przebywała na terenie kompleksu, a jej wizerunki do dziś znajdują się na tutejszych freskach. Przypomina ul, mrowisko lub labirynt – szereg korytarzy łączy dobrze zachowane pomieszczenia, służące w czasach zamieszkania nawet za salę balową, piwnice na wino czy kaplice. W trakcie swej historii kompleks ulegał poważnym zniszczeniom na skutek trzęsień ziemi, a w 1522 roku został splądrowany i zniszczony przez wojska szacha perskiego, co położyło kres jego egzystencji.
Opuszczamy dolinę Kury i przenosimy się w dolinę innej gruzińskiej rzeki – Roni, na tereny Niziny Kolchidzkiej. Kolejnym przystankiem na tej trasie jest drugie co do wielkości miasto Gruzji – Kutaisi, była stolica królestwa zachodniogruzińskiego – Imeretii. To do niego, jako stolicy ówczesnej Kolchidy, zwanego Cetaeą, dotarła słynna wyprawa Jazona po złote runo. Oznacza to, że jest to jedno z najstarszych miast na świecie (XVII-XV w p.n.e.). Koniecznie trzeba zobaczyć katedrę Bagrationi – królewską świątynię, zbudowaną za czasów Bagrata III, ukończoną w 1003, a w 1692 wysadzoną w powietrze w czasie najazdu Turków osmańskich. Zniszczeń dokończyły wojska napoleońskie. W stanie ruiny przetrwała do dziś. Czasem odprawiane są w niej nabożeństwa prawosławne. W 1994 ruiny katedry oraz położony 11km na północny-wschód od miasta kompleks klasztorny w Gelati zostały wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Klasztor Gelati jest kolejnym punktem obowiązkowym na trasie wycieczki. Był to nie tylko ośrodek religijny, ale także znana w ówczesnym świecie akademia. Złożony z kilku obiektów, zachowanych w całkiem dobrym stanie, kompleks założony był przez wspomnianego już króla Dawida IV Budowniczego. Ośrodek akademicki funkcjonował tu aż do początków XVI wieku.
Wreszcie docieramy nad Morze Czarne do sławnego Batumi, stolicy Autonomicznej Republiki Adżarii, uznającej władze gruzińskie. Po wypoczynku na piaszczystych plażach kurortu, spacerze nadmorskimi bulwarami, przyjrzeniu się budynkowi kapitanatu, warto wybrać się na spacer do Ogrodu Botanicznego z bardzo bogatą kolekcja, której sprzyja specyficzny, ciepły i wilgotny klimat wybrzeża. Nieopodal rozciągają się wspomniane na początku herbaciane pola, które skurczyły swój areał, gdyż jest to ponoć kompletnie nieopłacalne przedsięwzięcie, choć niegdyś herbata była głównym, obok wina, towarem eksportowym republiki. Zdecydowanie nie można opuścić tego wakacyjnego miejsca bez wizyty sklepie spożywczym na jednej z głównych ulic o wystroju wręcz pałacowym i prawdopodobnie oryginalnie starym.
Jest jeszcze jedna piosenka dotycząca Gruzji, a ściślej gruzińskiego prymitywisty Niko Pirosmaniego (Pirosmanaszwili) – Milion purpurowych róż – śpiewana m in. przez Ałłę Pugaczową. ). Artysta ten wychował się w maleńkim domku w Mirzanii w regionie Kachetia, na zachodzie Gruzji. Pierwsze farby których używał do swoich malowideł stanowiły naturalne barwniki jakimi jego matka farbowała włókna do tkania kilimów. Kiedy przyjechał do stolicy spotkał francuską aktorkę imieniem Margarita. Chciał poświecić jej swoje życie i za wszystkie pieniądze kupił kwiaty, którymi udekorował plac przed teatrem, ale artystka wyjechała i nigdy więcej nie pojawiła się w życiu malarza. Po tej niespełnionej miłości Pirosmani namalował obraz pt. Margarita, przedstawiający artystkę w sukni baletnicy. Ta romantyczna przygoda przyczyniła się do kompletnego bankructwa artysty. Umarł w biedzie, prawdopodobnie z głodu i pochowany został w bezimiennym grobie na cmentarzu Nino. Obecnie na banknocie o nominale jednego lari widnieje podobizna artysty i jelonek – element jednego z jego obrazów. Tego samego jelonka można spotkać w parku przed muzeum Pirosmaniego w jego rodzinnej miejscowości, natomiast w samym muzeum znajduje się również szkic Picassa, który zainspirował się pracami Pirosmaniego.
Inną wybitną postacią gruzińskiego świata kultury jest - uważany za ojca literatury gruzińskiej - średniowieczny poeta Szota Rustaweli, żyjący na przełomie XII i XIII wieku, którego pomnik możemy odnaleźć m. in. na jednej z głównych ulic Tbilisi, nazwanej jego imieniem. Był nieszczęśliwe zakochany w królowej Tamarze Wielkiej, pełnił także na jej dworze funkcję skarbnika, zanim – powodowany nieodwzajemnionym uczuciem – nie wstąpił do klasztoru i wyjechał do Jerozolimy gdzie prawdopodobnie zmarł. Najbardziej znane jego dzieło – epopeja narodowa „Rycerz (witeź) w tygrysiej skórze” doczekało się wielu tłumaczeń, a nawet – w czasach ZSRR - nowoczesnego pomnika na jednej z szerokich arterii prowadzącej wzdłuż Kury do osiedla blokowisk. Rustaweli był prawdopodobnie jednym z uczniów Akademii w Gelati, pobierał też nauki w Grecji.
Wędrując po tym zaczarowanym świecie można spotkać wiele obiektów, które nie tylko zachwycą, nie tylko nauczą wiele, opowiadając historię miejsca - ale także wpiszą się doskonale w ideę turystyki kulturowej – od turystyki pielgrzymkowej, poprzez turystykę miejską czy biograficzną aż po enoturystykę. Jakiekolwiek byłyby motywy podjęcia tej wyprawy – naprawdę warto. Nie można pozostać obojętnym na jego piękno, zaklęty w kamieniu i pieśni czar, serdeczność dumnych ludzi… Nie można nie chcieć do niego powrócić…

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

  • Gruzja nie jest drogim krajem, należy jednak unikać hoteli, w których ceny są czasami kosmiczne (można szukać noclegów na prywatnych kwaterach)

  • Obecnie do Tbilisi lata samolot bezpośrednio z Warszawy, nie należy dziwić się procedurom na lotnisku w Tbilisi.

  • Najlepszym środkiem transportu jest mini-busik tzw. marszrutka, natomiast przy przechodzeniu przez ulice należy zachować szczególna uwagę – kierowcom zdarza się nie zwracać uwagi na światła, a ulice są często bardzo szerokie.

  • Waluta to lari (1 lari = 100 tetri), najchętniej wymieniana waluta w kantorach to dolar (100$ = ok. 175 lari)

  • Osoby zwracające szczególną uwagę na higienę osobistą, porządek na ulicy, dbałość o otoczenie, mogą czasem przeżyć szok, choć sytuacja w tym zakresie poprawia się z roku na rok

  • Gruzini to niezwykle przyjaźni i otwarci ludzie, nie należy jednak zbytnio chwalić posiadanych przez nich obiektów gdyż tradycyjna gościnność nakazuje im podzielić się tym z nami lub nawet oddać :-) Jeśli Gruzin zaprosi nas do domu – możemy być pewni, że stół będzie się uginał od potraw, a pani domu będzie się tłumaczyć ze skromnego przyjęcia. Jeśli zaprosi nas do restauracji – absolutnie nie wolno go obrazić zapłaceniem rachunku.

  • Picie alkoholu

- pod żadnym pozorem nie należy wznosić toastów za czyjeś zdrowie piwem – oznaczałoby to, że nie szanujemy i nie lubimy tej osoby, że jest ona złym człowiekiem
- wino na ogół zamawia się w dzbanach
- nie należy pić w trakcie wznoszonego lub przekazywanego toastu
- nie wolno odmówić wygłoszenia toastu ani przyjęcia alawerdi,
- mimo, że Gruzini piją dużo i przy wielu okazjach, widok pijanego Gruzina należy do rzadkości

  • Bezpieczeństwo – kraj, poza regionami Abchazji i Swanetii jest raczej bezpieczny, ale na ulicach można spotkać wielu żebrzących

  • Religia – kobiety muszą wchodzić do świątyń prawosławnych w chustkach na głowie i z zakrytymi nogami, najlepiej nie w spodniach. Można zakupić długą świeczkę, zapalić ją i zatknąć je w specjalnym naczynku z piaskiem. Nie należy żartować z uczuć religijnych i zwyczajów (powszechne jest całowanie obrazów i ścian cerkwi). Gdybyśmy zdecydowali się wziąć udział w nabożeństwie, to należy być przygotowanym na długie stanie – jak każde prawosławne nabożeństwo trwa ono długo (min.2 godz.), nie siada się w czasie niego, ale zdarza się usłyszeć szmer rozmów, zwłaszcza w końcowej części nabożeństwa.

  • W tradycyjnej rodzinie gruzińskiej raczej nie można mówić o równouprawnieniu, to kobiety krzątają się wokół stołu, a mężczyźni bawią śpiewem i winem. Jednak kobiety otaczane są szacunkiem, zwłaszcza matki, (jak w większości krajów południowych). Blondynki powinny być czujne, gdyż na pewno będą się wyróżniać wśród naturalnie kruczoczarnych, na ogół bardzo pięknych Gruzinek.

Gruzja w... żołądku
Będąc w Gruzji koniecznie należy spróbować:
- chaczapuri – tradycyjnego gruzińskiego placka, którego nazwa pochodzi od słowa chacza – ser i puri – chleb, robiony na trzy sposoby – np. adżarski z jajkiem. Te, które można zjeść w restauracjach „Gruzińskie Chaczapuri” w Krakowie mają się nijak do oryginału.
- chinkali – pierogów z mięsem, zawijanych jak małe sakiewki, mieszki. Należy je jeść ręką lub nakłuć widelcem jednym wprawnym ruchem pod zawinięciem. W obu przypadkach jemy pieroga w całości
- tradycyjnego szaszłyka z mielonego mięsa baraniego (według Gruzinów, którzy według niektórych stworzyli go jako pierwsi i tym samym dali światu - prawdziwy szaszłyk robiony jest tylko z baraniny bądź jagnięciny),
- wyglądającego jak skóra lub guma wysuszonego na placek soku z winogron
-churczcheli – orzechów nanizanych na nitkę oblanych sokiem z winogron, który zastygając tworzy coś na kształt kabanosa
- lemoniady z tarchumy czyli estragonu, o jasno zielonym kolorze (bardzo orzeźwiająca).
- lemoniady z prawdziwego saturatora i szklanek w lokalu jak z czasów ZSRR vis à vis Opery na ul. Szota Rustaweli w Tbilisi
- zjeść obiad w jednej z lokalnych restauracji z tarasami i wypić gruzińskie wino w restauracyjce na zboczach Mtacmindy, najlepiej letnim wieczorem

  • Przed wyjazdem warto przeczytać:

Baranowski B., Baranowski K., 1987. Historia Gruzji. Wyd. Ossolineum, Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk, Łódź
Kamiński K. 2006. Gruzja, Armenia. Magiczne Zakaukazie. Przewodnik. Wyd. Bezdroża, Kraków
www.kaukaz.pl
 

 

Nasi Partnerzy

 

Copyright ©  Turystyka Kulturowa 2008-2018


Ta strona internetowa używa pliki cookies w celu dostosowania serwisu do potrzeb użytkowników i w celach statystycznych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Brak zmiany tych ustawień oznacza akceptację dla cookies stosowanych przez nasz serwis.
Zamknij