Główna :  O nas :  Impressum :  Literatura  :  Dla autorów :  Archiwum :  Publikacje :  Kontakt :  turystykakulturowa.ORG

 

Data wydania 29 sierpnia 2010, redaktor prowadzący numeru: Armin Mikos v. Rohrscheidt

Numer 9/2010 (wrzesień 2010)

 

Recenzje

 




Tytuł: Jedz, módl się, kochaj 
Autor: Elizabeth Gilbert 
Wydawnictwo: Rebis 
Data wydania: 2007 
ISBN: 978-83-75-10074-7 
Ilość stron: 488


Paulina Ratkowska

Potrzeba podróży, podróże z potrzeby
Elizabeth Gilbert Jedz, módl się, kochaj

          Książka z pogranicza babskiego czytadła i powieści podróżniczej – Jedz, módl się, kochaj Elizabeth Gilbert – od momentu kiedy została po raz pierwszy wydana (pod koniec 2006 roku) doczekała się w samej tylko Polsce już 20 wznowień, czyli ok. 140 tys. egzemplarzy. Na całym świecie sprzedano ich już ponad 7 milionów!1 W zasadzie nic w tym dziwnego – książka napisana jest poczytnie, z zachowaniem najlepszej konwencji kultury popularnej, w której zderza się opowieść o kobiecie sukcesu, jej potrzebie odkrycia prawdziwych wartości z całą masą stereotypów. Ta książka po prostu musiała się spodobać.
          Jedz, módl się, kochaj została napisana w formie autobiografii. Opowiada o szczęśliwym życiu młodej mężatki, której marzenia były realizowane szybciej, niż mogłaby je ona dokładnie sprecyzować. Bohaterka jest młoda, piękna, wolnego zawodu – dziennikarka i pisarka. Wyszła za mąż za przystojnego, ambitnego, pracowitego mężczyznę. Kupili wspaniały, duży dom i zaczęli się starać o dziecko. Aż w pewnym momencie bohaterka zdała sobie sprawę, że takie życie wcale jej nie satysfakcjonuje. Najpierw był długi i trudny rozwód, który zakończył się depresją, potem burzliwy romans, aż w końcu wielka podróż – 12 miesięcy we Włoszech, Indiach i Indonezji, gdzie autorka poszukiwała wszystkiego, aby zapomnieć o tym, co było, by odnaleźć a może nawet stworzyć nową siebie. A także, żeby… zarobić. Jeszcze przed wyjazdem autorka zawarła kontrakt z wydawcą, że spisze przeżycia z podróży w formie książki i a konto tego wydania wybrała się w świat.
          Powieść została napisana z pozycji słodkiej i naiwnej Amerykanki, która z jednej strony stara się do siebie samej zdystansować, a drugiej – jak na słodką i nawiną Amerykankę przystało, ze zdziwieniem godnym lepszej sprawy pogrąża się w kolejnych stereotypach, lub – jak kto woli – odkrywa świat. Każda kolejna wizyta, każde kolejne 4 miesiące lat 2003 i 2004 spędza w innym kraju. I – tak jak sugeruje tytuł - w każdym z trzech państw zaspokaja potrzeby ciała (jedz), ducha (módl się) oraz serca (kochaj). Włochy, Indie, Indonezja. Narracja prowadzona jest tak, że śledząc biografię autorki, przez pryzmat jej doświadczeń i jej wyobrażeń na temat danej przestrzeni - poznajemy świat.
          Podzielona na księgi powieść rozpoczyna się we Włoszech – Italia, czyli „Mów tak, jak jesz”, czyli trzydzieści sześć opowieści o poszukiwaniu przyjemności – tak brzmi pełen tytuł pierwszej części powieści. Gilbert opisuje w niej Włochy z perspektywy rezydenta ich stolicy, Rzymu. Dodajmy – z punktu widzenia infantylnej, niedojrzałej rezydentki. Okazuje się więc, że włoski to najbardziej romantyczny język świata i że wszyscy w szkole językowej Leonarda da Vinci, chcą uczyć się włoskiego, bo jest piękny, romantyczny, a oni właśnie zasługują na coś pięknego w swym życiu. W trakcie swojego pobytu we Włoszech autorka rozkoszuje się przede wszystkim jedzeniem wspaniałych potraw i najlepszych na świecie lodów. Zwiedzanie czy odkrywanie tutejszej kultury zupełnie nie wzbudziło w niej zainteresowania. Ostatecznie, autorka przyjechała do Włoch po to, aby odzyskać równowagę po trzech burzliwych emocjonalnie latach. I tak cały rozdział – Włosi, których spotyka Gilbert są piękni i pociągający, a miasto romantyczne i pełne uniesień. Wypady do innych części Włoch wypadają równie (nie)przekonująco – Neapol, miasto gdzie mali chłopcy uczą się zabijać na ulicy, a pizza jest najlepsza na świecie, Florencja to cudne kościoły i rzeźby Michała Anioła, a Wenecja jest melancholijna. Wszystko co włoskie, jest piękne, smaczne, obfite, seksowne, przepełnione żywotnością i radością życia. Bo wyprawa do Włoch była wyprawą w poszukiwaniu przyjemności.
          Indie wnoszą zdecydowanie inny klimat – duchowości i pobożności. Zapowiada to już sam tytuł księgi – Indie, czyli „Winszuję poznania”, czyli trzydzieści sześć opowieści o poszukiwaniu pobożności. Mimo, że Gilbert ląduje w Bombaju, czyli indyjskim mieście rozrywki, jedzie do aśramy. Wizyta w Indiach jest przepełniona poszukiwaniem pobożności – i znowu w jej najbardziej stereotypowym wydaniu, ponownie z gigantyczną dawką naiwności. Pobyt w aśramie miał służyć odkryciu, kim bohaterka naprawdę jest, zaś cały ten fragment powieści – poszukiwaniu duchowej drogi przez rożne typowo indyjskie zabiegi, od modlitw - przez jogę - po dietę. Co ważne, w ciągu czteromiesięcznego pobytu w Indiach autorka nie odwiedziła żadnego innego miejsca poza aśramą, a życie w tym kraju poznawała przez pryzmat pracy i modlitwy w świątyni. Jej wyprawa była raczej podróżą duchową niż odkrywaniem jednego z tych krajów, które najbardziej fascynują kulturę zachodu. Niestety, wnioski i spostrzeżenia dotyczące pobytu autorki w aśramie były do przewidzenia już w momencie, w którym okazało się, dokąd dokładnie w Indiach się wybiera.
          Trzecia część to kolejna odmiana – Indonezja czyli „Nawet tam w majtkach czuję się inaczej”, czyli trzydzieści sześć opowieści o poszukiwaniu równowagi. Indonezja to miejsce piękne, które zachwyca, które oczarowuje autorkę feerią barw i dźwięków. Indonezja to także jedyne miejsce, do którego autorka wraca po wcześniejszej wizycie, by spotkać się z uzdrowicielem. Dla Gilbert dzień na Bali, dzieli się na czas spędzony z uzdrowicielem i zarazem nauczycielem balijskiej mantry oraz czas dla siebie – na czytanie, medytacje, nawiązywanie nowych znajomości, rozkoszowanie się życiem. Pobyt na Bali jest dopełnieniem przemiany – przez zaspokajanie potrzeb cielesnych we Włoszech i tych duchowych w Indiach, skończywszy na próbie ich harmonijnego połączenia na rajskiej wyspie. Oto ona: odmieniona, uspokojona, wyciszona – z pewnością. Bogatsza o pewne doświadczenia związane z podróżowaniem - także. Tyle tylko, że doświadczenia te są tak głęboko splecione z jej historią, że nikomu innemu nie przyniosą pożytku.
          Książka jest chwalona praktycznie przez wszystkich recenzentów. Jako że pisarka stara się stworzyć ucieleśnienie marzeń młodych, wyzwolonych – lub przynajmniej tak siebie pojmujących – kobiet, powieść odpowiada na aktualne zapotrzebowania szerokich mas. Obok ciekawych opisów i spostrzeżeń związanych z kulturą opisywanych krajów, spotykamy tu jednak zlepek stereotypów związanych z ludźmi, których Gilbert tam spotyka. Jedz, módl się i kochaj to blisko 500 stron zgrabnie napisanej powieści, która, choć wydaje się być podróżniczą, z prawdziwym podróżowaniem nie ma nic wspólnego. Może ona zadowolić tych, którzy marzą o podróżowaniu, marzą o tym, by znaleźć w sobie odwagę na oderwanie się od swojego życia i przeniesienie się na dłuższą chwilę w inną rzeczywistość, inną kulturę. Z całą pewnością też nikt, kto naprawdę podróżuje, nie znajdzie w tym czytadle niczego interesującego, żadnych odkrywczych czy choćby inspirujących spostrzeżeń lub przemyśleń.
          Tych, którym jednak spodobała się Jedz, módl się i kochaj, z pewnością ucieszy informacja, że kilka tygodni temu na półki polskich księgarń trafiła druga część – I że cię nie opuszczę, czyli love story. Z kolei w połowie października do kin trafi ekranizacja pierwszej części, z Julią Roberts i Javierrem Bardemem w rolach głównych….
 


1 Dane podane za oficjalna stroną internetową książki: www.jedzmodlsiekochaj.com.pl

  

 

Nasi Partnerzy

 

Copyright ©  Turystyka Kulturowa 2008-2018


Ta strona internetowa używa pliki cookies w celu dostosowania serwisu do potrzeb użytkowników i w celach statystycznych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Brak zmiany tych ustawień oznacza akceptację dla cookies stosowanych przez nasz serwis.
Zamknij