Główna :  O nas :  Impressum :  Literatura  :  Dla autorów :  Archiwum :  Publikacje :  Kontakt :  turystykakulturowa.ORG

 

Data wydania 29 kwietnia 2010, redaktor prowadzący numeru: Armin Mikos v. Rohrscheidt

Numer 5/2010 (maj 2010)

 

Recenzje

 



Secesja w Poznaniu
Jan Skuratowicz, Magdalena Adamczewska, Piotr Walichnowski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Miejskie, 
Rok wydania: 2008
Ilość stron: 272, 
Oprawa: Twarda, 
ISBN: 9788375030556



Tytuł: Secesyjne domy przy ulicy Roosevelta
Autorzy: Podgórna Małgorzata
Ilość stron: 96
Oprawa: Miękka
Rok wydania: 2009
ISBN: 9788375030945
Wydawca: Wydawnictwo Miejskie
Miejscowość: Poznań
Wydanie: 1
Format: 14.0x21.0cm


Paulina Ratkowska

Secesja piękna ponad wszystko
„Secesja w Poznaniu” Jan Skuratowicz
„Secesyjne domy przy ulicy Roosevelta” Małgorzata Podgórna


          Secesja to niezwykle inspirujący styl w plastyce początków XX wieku. Kolejne pokolenia – zarówno artystów jak i odbiorców – fascynują się zwykłymi formami podniesionymi do rangi niezwykłości. W pierwszych dekadach ubiegłego stulecia wszystkie rozwijające się miasta budowały nowe – modne w formie i nowoczesne w rozwiązaniach – dzielnice lub osiedla. Dookoła ówczesnego Poznania i w samym mieście także zaczęły powstawać skupiska pięknych kamienic o niespotykanych wcześniej kształtach i dekorach. W Poznaniu te wspaniałe domy istnieją do dziś, inspirują mieszkańców, fascynują przyjezdnych. Ostatnio stały się inspiracją do stworzenia kolejnych opracowań, obydwu wydanych nakładem Wydawnictwa Miejskiego. W końcu 2008 roku na półki księgarń dotarł album „Secesja w Poznaniu” autorstwa Jana Skuratowicza, z fotografiami Magdaleny Adamczewskiej oraz Piotra Walichnowskiego, w pierwszych tygodniach 2010 roku z kolei książka Małgorzaty Podgórnej – „Secesyjne domy przy ulicy Roosevelta”. 
          Wielu spośród pracujących w Poznaniu na przełomie XIX i XX wieku architektów tworzyło w nowym stylu, wykorzystując jego formy lub tylko inspirując się nim, dłużej lub krócej. Mimo licznych inwestycji poczynionych w mieście w tamtych czasach, secesji w ujęciu konstrukcyjnym – próżno szukać. Nie stosowano wówczas konstrukcji szkieletowej ani popularnych na zachodzie zestawień materiałów, w tym charakterystycznej dla epoki kombinacji żelaza i szkła. Z lubością wykorzystywano jednak cały wachlarz cech o charakterze dekoracyjnym, jak podkreślanie wertykalizmu czy łączenie materiałów oraz zastosowanie stylotwórczej ornamentyki w tkance elewacyjnej. Odnajdujemy wiec liczne reprezentacje detalu organicznego, asymetrii układu architektonicznego i dekoracyjnego oraz ekspresyjnych i dynamicznych linii. Kompleks secesji poznańskiej przyjął więc kształt i dekorację nowoczesnego stylu, wprowadził w stare systemy budownictwa nowe trendy. 
          Działający w stolicy „Provinz Posen” architekci inspirowali się przede wszystkim ówczesną architekturą miast niemieckich, przede wszystkim zaś Berlina. Poznańska secesja nie jest może przykładem wybitnym na skalę światową, ale z pewnością wartościowym na skalę polską, odzwierciedlającym potrzeby estetyczne oraz możliwości finansowe miasta i jego mieszkańców z początków XX wieku. Budynki te, choć efektowne w formie oraz atrakcyjne ze względu na lokalizację, były jednocześnie stosunkowo tanie. Nie było to budownictwo dochodowe, a raczej dobrze pomyślana inicjatywa samopomocowa. Przy budowie kolejnych kompleksów secesyjnych sięgano do modelu spółdzielczości oraz niskooprocentowanych kredytów hipotecznych. 
          Te niesamowite domy zachowały się do dziś – ale w różnym stopniu oryginalności. Pierwszą falę dewastacji stanowiła jeszcze przedwojenna fala wprowadzania żelaznych piecyków i ich przyłączy do systemu centralnego. Największych zniszczeń jednak – jak zresztą w całej tkance architektoniczno-urbanistycznej Poznania - dokonała II Wojna Światowa i późniejsza, nie zawsze szanująca oryginał, odbudowa oraz adaptacja obszernych mieszkań na mniejsze jednostki, a także obecna readaptacja do pierwotnych form. Stan dzisiejszy, mimo obowiązkowego nadzoru konserwatorskiego, w dużej mierze jest odzwierciedleniem wrażliwości i świadomości właścicieli budynków i lokali. Szczególnie źle sytuacja przedstawia się we wnętrzach obiektów, gdzie w niewielkim zaledwie stopniu zachowały się oryginalne fragmenty wystroju i sztukaterii. Ubytki odnotowuje się zarówno w części wspólnej budynków, jak i w poszczególnych mieszkaniach. Z wystroju wielu klatek schodowych zniknęły niestety bezpowrotnie wspaniałe witraże lub ich części. Stan stolarki i elementów okuciowych również jest niezadowalający. Olbrzymiej dewastacji uległa także zieleń, w pierwotnych założeniach stanowiąca integralną cześć architektonicznych kompleksów. Parcele były podzielone tzw. przegródkami, czyli ogrodzonymi ozdobnymi płotkami, kwaterami obsadzonymi krzewami, winoroślami bądź drzewami. Zachowały się niestety tylko te ostatnie, także bardzo nielicznie. 
          Domy były budowane dla urzędników i przedstawicieli inteligencji. Zarówno Niemcy, jak i późniejsi polscy lokatorzy, byli ludźmi świadomymi artystycznej wartości obiektów, tak modnych form, jak i nowoczesnych rozwiązań, które jakoby zaświadczały o statusie swoich mieszkańców. Oferta mieszkaniowa, co należy podkreślić, była skierowana w stronę kręgów cieszących się sporym prestiżem zawodowym, jednak o ograniczonych środkach finansowych. Od samego początku w tkankę mieszkaniową wpleciona była tkanka usługowo-handlowa. W kolejnych okresach znajdowały się tu kancelarie adwokackie, zakłady fotograficzne czy instytucje takie jak Prywatna Szkoła Plastyki i Rytmiki Marceli Hildebrandt-Pruskiej. W mieszkaniach lub na tyłach kamienic mieściły się punkty usługowe czy niewielkie zakłady – z fabryczką perfum Syntenol włącznie. W nowych kompleksach mieszkali ludzie nietuzinkowi – naukowcy, nauczyciele, prawnicy, lekarze, bankowcy, społecznicy, architekci, artyści, ludzie zasłużeni dla rozwoju kultury miasta, a w okresie polskim także spadkobiercy dawnej arystokracji. Specyficzna pod tym względem była ulica Roosvelta, która miała szczególne szczęście do muzyków – profesjonalistów, amatorów i admiratorów. W początkach XX wieku mieszkali tam: założyciel klasy klawesynu w ówczesnej Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej (dziś Akademia Muzyczna) – Kazimierz Flatau, kompozytor i pedagog Florian Dąbrowski ze swoją żoną, znakomitą pianistką Olgą Ilwicką – Dąbrowską, wiolonczelista i animator życia muzycznego w Poznaniu – Mieczysław Rozmarynowicz, altowiolinista – Jan Rakowski, skrzypek Józef Sobieraj, artysta operowy Wincenty Nowakowski czy dziennikarz muzyczny Radia Poznańskiego – Jacek Żuralski. W kamienicy nr 5 z kolei „zamieszkali” bohaterowie cyklu „Jeżycjada” Małgorzaty Musierowicz, rodzina Borejków. Fikcja literacka jest tak sugestywna, że do dziś wielu fanów tych popularnych książek chce odwiedzić prywatne i ciągle zamieszane mieszkanie.
          Obie prezentowane książki, mimo iż poświęcone temu samemu zagadnieniu i wydane w krótkim okresie przez to samo wydawnictwo, bardzo się od siebie różnią. Pierwsza z nich – „Secesja w Poznaniu” ujęta została w formie bogato ilustrowanego albumu, który stara się przybliżyć pełną wizję stylu obecnego w różnych częściach miasta. Na 270 stronach formatu B5 w twardej oprawie znajdziemy ogólną charakterystykę secesji na tle warunków społeczno-finansowych Poznania początku XX wieku oraz sylwetki poszczególnych architektów tworzących w stolicy Wielkopolski w owym okresie. Każdy rozdział zawiera zwartą charakterystykę twórczości popartą wspaniałymi fotografiami obrazującymi najbardziej dystynktywne cechy artysty. Znajdujemy tu sylwetki twórców polskich i niemieckich: Hermanna Bohmera, Paula Perela, Emila Asmusa, Paula Lindnera, Karla Roskama, Maxa Bielego, Paula Pitta, Teodora Jaretzkiego, Antona Kunzela, Ryszarda Mandelskiego, Oskara Hoffmanna, Ludwika Frankiewicza oraz Oskara Steinkena. Ta część kończy się krótkim przeglądem willi i innych realizacji anonimowych. Po twórczości architektów znajdziemy krótkie passusy poświęcone sztukatorom – w podobnym układzie – krótkiej charakterystyki wzbogaconej zdjęciami przykładowych osiągnięć twórcy. Omówieni zostali: Max Biagini, Bolesław Richelieu, Jan Raczyborski, Sante Zanetti oraz Artur Wagner, po czym następuje zbiorowy opis pozostałych warsztatów. Ostatni rozdział poświęcony został zdobnictwu przemysłowemu i wyposażeniu wnętrz. Całość albumu kończy się biogramami artystów w języku niemieckim oraz spisem ulic, przy których powstały realizacje secesyjne, z nazwami współczesnymi oraz historycznymi, z roku 1900. 
          Druga książka skupia się na konkretnym wycinku poznańskiej secesji – kwartale kamienic przy ulicy Roosevelta. Jej autorka, Małgorzata Podgórna, przedstawiając niewielki wycinek z bogatego dorobku artystów tworzących w stylu secesyjnym w Poznaniu, przekazuje bardzo kompleksowe wiadomości na temat tła historycznego, warunków-społeczno finansowych tamtego okresu oraz wartości artystycznej omawianego osiedla. W kolejnych rozdziałach znajdujemy charakterystykę poznańskiej secesji oraz secesji w ogóle, informacje na temat przyczyn zagospodarowania konkretnego terenu oraz sposobu finansowania budowy, opis stylu spółki architektonicznej odpowiedzialnej za inwestycję – Bohmer & Preul Architekten, opisy i plany całych budynków lub pojedynczych mieszkań ze szczególnym uwzględnieniem innowacyjności założenia oraz elementów zdobniczych, stan zachowania obiektów, a także informacje dotyczące wybitnych mieszkańców tego kwartału. Książka, choć niewielka (90 stron formatu A5) oprócz ciekawych informacji podanych w przystępny sposób zawiera również wiele zdjęć – pokazujących obiekty dziś i w przeszłości. „Secesyjne domy przy ulicy Roosevelta” rozpoczyna nowy cykl wydawniczy – „Najpiękniejsze ulice Poznania” wpisany w szerszy nurt redakcyjny „Kronika Miasta Poznania” Wydawnictwa Miejskiego. 
   

 

Nasi Partnerzy

 

Copyright ©  Turystyka Kulturowa 2008-2018


Ta strona internetowa używa pliki cookies w celu dostosowania serwisu do potrzeb użytkowników i w celach statystycznych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Brak zmiany tych ustawień oznacza akceptację dla cookies stosowanych przez nasz serwis.
Zamknij