Główna :  O nas :  Impressum :  Literatura  :  Dla autorów :  Archiwum :  Publikacje :  Kontakt :  turystykakulturowa.ORG

 

Data wydania 29 listopada 2009, redaktor prowadzący numeru: Karolina Buczkowska

Numer 12/2009 (grudzień 2009)

 

Eventy

 

Paulina Ratkowska

Kolorowe pałace w cieniu wieszcza
67. Konkurs Szopek Krakowskich

          Kiedy zbliżają się święta Bożego Narodzenia, w Krakowie spotykają się twórcy i amatorzy jednej z najbardziej urokliwych i krakowskich w swoim wydźwięku tradycji – szopek krakowskich. Te kolorowe, błyszczące pałace stały się dziś nie tylko ciekawą wariacją na temat wielowiekowego zwyczaju, ale także obiektem zainteresowania kolekcjonerów, czy wreszcie swego rodzaju narodowego prezentu wręczanego wybitnym gościom m.in. marszałkowi b. ZR Klimentowi Woroszyłowowi, premierowi Indii Jawaharlalowi Nehru, prezydentowi Włoch Giuseppe Saragat czy prezydentowi Francji Charlesowi de Gaulle. Jedna z krakowskich szopek pływała nawet po morzach i oceanach na statku „Kraków”. 
          Tradycja wystawiania szopek sięga czasów św. Franciszka z Asyżu, który chcąc ożywić „słowo boże” z okazji świąt Bożego Narodzenia zaczął animować w kościele scenki związane z narodzeniem Pańskim, rozgrywane na tle dekoracji przy współudziale rzeźb przedstawiających Matkę Boską, Dzieciątko, św. Józefa, Trzech Króli i Pastuszków. Z biegiem wieków do żłóbka zaczęto dokładać coraz bardziej egzotyczne postaci, np. Murzyna, Araba, Persów, karawany, wielbłądy i inne, a całość niejednokrotnie przedstawiano na tle niecodziennej scenerii i roślinności. 
          Do Polski szopki przywędrowały jako jasełka (od słowa „jasła” czyli „żłób”) wraz z kolejnymi zakonami bazującymi na regule franciszkańskiej (Franciszkanie, Bernardyni, Kapucyni, Klaryski). Najstarsze zachowane do dziś rzeźby, datowane na XIV w., pochodzą z krakowskiego klasztoru Klarysek. Rozwój formy w naszym kraju ewoluował w stronę wędrownych przedstawień jasełkowych, zarówno lalkowych jak i aktorskich. Co ciekawe od XV w. do szopki dołącza się wątki i postaci o znaczeniu krajowym, np. króla Jana III Sobieskiego z husarzami, przeora Kordeckiego czy hetmana Czarneckiego. Rozbudowano także znacznie formę aktualnych i zabawnych, lecz coraz bardziej w swej formie świeckich intermediów, które to w końcu, w roku 1736, doprowadziły do zakazu wystawiania jasełek w kościołach. W świątyniach pozostał więc zwyczaj ustawiania szopki figuralnej, zaś żywe inscenizacje aranżowane przez służbę kościelną przeniosły się na ulice i place, gdzie bujnie rozwijały się przez kolejne stulecia. 
          Na przełomie XVIII i XIX w wykształcił się zwyczaj obnoszenia przenośnego budyneczku w formie teatralnej o cechach architektury ratuszowej, pałacowej, dworkowej itd. niejednokrotnie ozdabiany kopułami czy nawet wieżyczkami. Kolędnicy cieszyli się niezwykłą popularnością, nie tylko ze względu na misternie przygotowaną dekorację i figurki - kukiełki, ale także na głoszone treści, w których dramat liturgiczny spotykał się z aktualnymi wydarzeniami. 
          W drugiej połowie XIX w. szopka przedstawiana w Krakowie zyskała osobną formę, która bazowała na lokalnych wzorcach architektonicznych z zachowaniem charakterystycznej konstrukcji o dwóch smukłych wieżach. Ich twórcami byli murarze z krakowskich przedmieść, którzy w sezonie zimowym, z braku zamówień, mieli wiele czasu wolnego i niewiele pieniędzy, a praca nad żłóbkiem pozwalała załatać domowy budżet. Ich dzieła można by podzielić na dwie podstawowe grupy: małe formy przeznaczone do użytku dekoracyjnego oraz większe przenośne teatrzyki służące do odgrywania przedstawień kukiełkowych, zazwyczaj na zaproszenie możnej rodziny. Ten ostatni typ występował wyłącznie w Krakowie i jego najbliższych okolicach. 
          Wraz z zakończeniem I Wojny Światowej zakończył się czas szopek. Ich treści bieżące straciły na aktualności, a nowe formy rozrywki tak silnie zaabsorbowały dotychczasowych odbiorców, że praktycznie z roku na rok wielowiekowa tradycja poszła w zapomnienie. Od 1923 roku z inicjatywy dyrektora Archiwum Akt Dawnych miasta Krakowa, Ludwika Strojka w Muzeum Przemysłowym zaczęto odgrywać tradycyjne przedstawienia bazujące na formie XIX-wiecznych jasełek. Mimo powrotu niewielkiej liczby kolędników ich szopki nie były już indywidualnymi arcydziełami, a raczej robiono je z myślą o szybkiej sprzedaży. 
          Kolejny przełom nastąpił w roku 1937 kiedy Jerzy Dobrzycki zorganizował na rynku krakowskim pokaz i konkurs na najpiękniejszą szopkę krakowską. Przyniesiono ich wówczas 86, a tłumy mieszczan przybyły je podziwiać. Tak duże zainteresowanie – ze strony twórców i publiczności – skłoniło organizatorów do przekształcenia tego spotkania w imprezę cykliczną. I tak modele zostały zgromadzone na stopniach pomnika Adama Mickiewicza także w kolejnym roku oraz corocznie od 1945. 
          Od 1946 roku organizacją imprezy zajmuje się Muzeum Historyczne Miasta Krakowa, które w 1953 roku zainicjowało wystawy pokonkursowe. W latach 1970. ustalono także stała datę konkursu na pierwszy czwartek grudnia. Tego dnia o godzinie dziewiątej rano szopkarze przynoszą swoje rękodzieła pod pomnik, a następnie o godzinie dwunastej są one przenoszone w uroczystej procesji do siedziby Muzeum, gdzie obraduje jury. Obecnie w konkursie bierze udział od kilkudziesięciu do ponad stu szopek, w większości przygotowywanych do osobnej rywalizacji przez dzieci i młodzież. 
          Na potrzeby zawodów poswatał nowy rodzaj szopki krakowskiej zwany szopką konkursową. W większości są one pozbawione swojego pierwotnego – teatralnego charakteru i służą głównie kontemplacji estetycznej. Ich twórcy koncentrują się więc na doskonaleniu formy architektonicznej czy detalu dekoracyjnego, zaś kukiełki zostały zastąpione nieruchomymi figurkami. Od lat 1960. coraz częściej spotyka się szopki wzbogacone efektami specjalnymi, w których postacie poruszają się napędzane elektrycznie, budynek zmienia kolory w zależności od oświetlenia, a nawet montuje się wewnątrz mechanizm pozytywkowy wygrywający melodie kolęd. 
          Podstawowym materiałem służącym do wykonania szkieletu konstrukcji jest drewno, ewentualnie sklejka, podczas gdy wieże i detale architektoniczne powstają z tektury. Całość pokrywa się barwną folią aluminiową, tzw. staniolem lub barwnymi blaszkami. Witraże, niegdyś wykonywane z kolorowych szkiełek, następnie papieru, dziś w większości robione są z przezroczystego tworzywa sztucznego. 
          Równie skomplikowany jak konstrukcja stelażu jest sam projekt. Żadna szopka nie jest pełnym odwzorowaniem istniejącej budowli. Przyjmuje się, że model musi być symetryczny, zwieńczony nieparzystą liczbą wież (3,5,7) i posiadać 2 lub 3 kondygnacje. Parterowa zazwyczaj jest odzwierciedleniem krakowskich fortyfikacji, a na wyższych mieszają się elementy rożnych epok charakterystyczne dla różnego rodzaju budowli – barokowe kopuły, renesansowe attyki i arkady, gotyckie wieże, których iglice zazwyczaj zwieńczone są wizerunkiem orła w koronie lub chorągwiami – narodowymi, ewentualnie krakowskimi. W części parterowej znajduje się nisza, w której ustawia się figurki wykonane z drewna bądź drutu i sznurka. Wśród figur należy wyróżnić klasyczne przedstawienia jasełkowe – Świętą Rodzinę, Trzech Króli, Anioły, pasterzy ze zwierzętami, a niekiedy także Śmierć, Diabła czy Żyda; figury z tzw. grupy kolędniczej: maszkary zwierzęce (np. Turoń, koza), Kozaka, czarownice, przedstawicieli wędrownych zawodów (niedźwiednicy, kataryniarze), „obcych” (Cyganie), postaci regionalne jak Krakowiaków czy Górali w charakterystycznych strojach oraz bohaterów legend: Smoka Wawelskiego, Lajkonika, hejnalistę; obok nich pojawiają się także postaci historyczne (Mikołaj Kopernik, Jan Długosz, Piotr Skarga, Józef Piłsudzki) oraz przedstawiciele naszych czasów – zarówno ci znani (Lech Wałęsa, Jan Paweł II, Aleksander Kwaśniewski) jak i ci anonimowi (muzykanci czy kwiaciarki).
          Kiedyś autorami szopek byli członkowie cechów związanych z budownictwem, dziś może zostać nim każdy – od architektów i inżynierów, przez urzędników i lekarzy po gospodynie domowe i dzieci. Często jest to pasja rodzinna przekazywana z pokolenia na pokolenie i kultywowana przez całą rodzinę. Niestety, coraz częściej autorzy kuszeni przez przedstawicieli firm czy hoteli wolą sprzedać swój wytwór jeszcze przed rozstrzygnięciem konkursu, po prezentacji na krakowskim rynku. A szkoda, bo ci, którzy nie będą mogli być w tym roku 3 grudnia pod krakowskim pomnikiem Mickiewicza, już nie zobaczą ich wszystkich na pokonkursowej wystawie, która jest jedną z najliczniej odwiedzanych czasowych wystaw tematycznych w kraju. 

 

 

Nasi Partnerzy

 

Copyright ©  Turystyka Kulturowa 2008-2018


Ta strona internetowa używa pliki cookies w celu dostosowania serwisu do potrzeb użytkowników i w celach statystycznych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Brak zmiany tych ustawień oznacza akceptację dla cookies stosowanych przez nasz serwis.
Zamknij